Z życia wzięte - Strona 82
"Mój syn, który ma 22 lata wciąż mieszka u nas w domu. Rozumiem, że czasy się zmieniają, że młodzież ma teraz inne podejście do życia, ale przyznajmy szczerze – 22 lata to już chyba czas, żeby dorosły człowiek wziął się w garść i poszedł na swoje".
Śr. 11 września
"Nigdy czegoś takiego nie widziałam i nie słyszałam. Moja synowa ledwo co weszła do naszej rodziny, a spoufala się, jakbyśmy były sobie równe. Od razu po ślubie zaczęła się zachowywać, jakbyśmy były koleżankami i zwraca się do mnie po imieniu".
Śr. 11 września
"Jestem jedynaczką i rodzice od zawsze wpajali mi, że to na mnie będzie spoczywał obowiązek opieki nad nimi. Oni jednak nie potrzebują pomocy, ani wsparcia finansowego. Mimo tego oczekują, że wykupię im wczasy. Marzą o podróży do Hiszpanii. Stać ich, ale wolą, żeby to był prezent. A ja przecież mam na utrzymaniu własne dzieci. Głupio mi jednak odmówić".
Śr. 11 września
"Przez niecałe trzy miesiące przybrałam niemal 20 kilogramów. Od września miałam zacząć ścisłą dietę skomponowaną przez dietetyczkę, pełną warzyw, owoców, pełnoziarnistych produktów i chudego białka. Obiecałam sobie, że żadna bombonierka, ciastko czy pizza nie będą w stanie zrujnować mojego wysiłku w pogoni za nową sylwetką. Gdy wróciłam do szkoły na rozpoczęcie roku, zostałam wprost zasypana bombonierkami".
Śr. 11 września
"Jako prezent Tomek wybrał sobie najdroższe dresy w całym sklepie. Świetnie w nich wyglądał. Oczywiście, prezent było ode mnie. Potem jeszcze zaprosiłam go do trzygwiazdkowej restauracji i na spektakl. A on kompletnie tego nie docenił".
Śr. 11 września
"Mam 34 lata i powiem szczerze, że niby wszystko jest w porządku – mam pracę, znajomych, czasem gdzieś wyjadę do miasta. Ale jest jedna sprawa. Mianowicie, nie mam męża. I tu właśnie zaczynają się schody, bo moja mama od długiego już czasu nie daje mi spokoju. Cały czas gada o tym, że to już najwyższy czas i żebym wyszła za mąż za takiego jednego bogacza. Że jak nie teraz, to nigdy. A co gorsza, mówi, że to wstyd dla niej, że ja jestem starą panną i że ludzie na wsi już zaczynają gadać".
Wt. 10 września
"Chciałam zaprosić moje koleżanki ze studenckich czasów na obiad z okazji narodzin mojej córki. Niestety, żadna z nich nie miała dla mnie czasu. Zrobiło mi się przykro, bo nawet nie powiedziały o jakimś innym dostępnym terminie. Każda z nich ma swoje życie i rozrywki, a ja teraz siedzę w domu i grzebię się w pampersach. Mam wrażenie, że całkiem o mnie zapomniały i już do nich nie pasuje".
Wt. 10 września
"Przeszedłem na emeryturę. Zamiast wreszcie sobie odpocząć, to żona postawiła mnie do pionu — teraz ja mam się zajmować domem, a jej zachciało się na starość rozwijać. Powiem wam, że tych obowiązków domowych jest tyle, że wieczorem zmęczony zasypiam przy ulubionym serialu".
Wt. 10 września
"Moja teściowa to kobieta, która wyróżnia się wyjątkowym talentem do włażenia z buciorami w nasze życie. Odkąd dowiedziała się, że jestem w ciąży, postanowiła "pomóc" nam w wyborze imienia dla dziecka. Podczas niedzielnego obiadu, z pełnym przekonaniem i dumą, wręczyła mi kartkę, na której widniała lista imion i to nie byle jakich".
Wt. 10 września
"Od kilku lat żyjemy z dala od siebie. Ja w domu, on ciągle w delegacji, Mąż od dawna mnie nie zauważa, a teściowe namawiają nas na wnuka. Bo czasu mało nam zostało, bo to najwyższy czas, bo oni chcą być dziadkami. Nasze małżeństwo od dawna nie istnieje, ja ciągle myślę o rozwodzie, a mój małżonek w ogóle się tym nie przejmuje. Nie chcę mieć dziecka z człowiekiem, który nie widzi moich potrzeb, byle zadowolić jego rodziców".
Wt. 10 września