Z życia wzięte - Strona 81

"Sąsiad przyciął moje tuje, bo mu przeszkadzały. To ja przycięłam jego kwiatki, bo brzydko pachniały"
"Sąsiad przyciął moje tuje, bo mu przeszkadzały. To ja przycięłam jego kwiatki, bo brzydko pachniały"

"Z sąsiadem kiedyś żyło nam się dobrze. Nie wchodziliśmy sobie w drogę. Ostatnio jednak zwrócił mi uwagę, że moje tuje rzucają zbyt dużo cienia na jego działkę. Oczywiście nic z tym nie zrobiłem, bo wcale nie są szczególnie wysokie. No to sąsiad sam wymierzył sprawiedliwość i je podciął, kiedy nie było mnie w domu. Odwdzięczyłam mu się i podcięłam jego kwiatki, bo brzydko pachniały". 

Czw. 12 września

"W szkole są wszy. Wychowawca zaproponował, żeby mocno skrócić dzieciom fryzury"
"W szkole są wszy. Wychowawca zaproponował, żeby mocno skrócić dzieciom fryzury"

"To było nieuniknione, miałam tego świadomość, choć nie spodziewałam się, że to stanie się to tak szybko. W przedszkolu zawsze przerabialiśmy ten temat i jakoś sobie radziliśmy, rodzice współpracowali. Dzieci długo zostawały w domu. Jednak w przypadku szkoły już nie możemy sobie na to pozwolić, wychowawca więc zaproponował, żeby po prostu mocno skrócić dzieciom fryzury. Nie wyobrażam sobie takiego rozwiązania nawet w przypadku chłopców, a sama mam córkę, która zapuszcza włosy na komunię".

Czw. 12 września

"Mam 33 lata, a na palcu wciąż brak obrączki. Faceci w ogóle nie myślą o ślubnym kobiercu"
"Mam 33 lata, a na palcu wciąż brak obrączki. Faceci w ogóle nie myślą o ślubnym kobiercu"

"Nie mam szczęścia w miłości. Każdy facet, którego poznaje nawet ani przez chwilę nie myśli, żeby się oświadczyć i założyć szczęśliwą rodzinkę. Każdy chciałby tylko wychodzić z kumplami, chwalić się mną, a po kilku miesiącach zapomina, czym jest romantyzm i tyle go widzieli. Prawie jestem przekonana, że już nigdy nie znajdę prawdziwej i szczerej miłości na całe życie". 

Śr. 11 września

"Teściowa zaprosiła byłą mojego męża wraz z mamusią na urodziny. Szczebiotały, aż miło"
"Teściowa zaprosiła byłą mojego męża wraz z mamusią na urodziny. Szczebiotały, aż miło"

"Moja teściowa przeszła samą siebie w ostatnią niedzielę. Zaprosiła nas na urodzinową imprezkę w ogrodzie.  Byliśmy w doskonałym nastroju, ale najbardziej zrzedła nam mina, gdy ujrzeliśmy byłą partnerkę mojego męża w towarzystwie zacnie wyfiokowanej mamusi. Teściowa już nie raz wspominała, że tęskni za Anką, bo była lepsza ode mnie. Szczebiotała słodko z jej matką i nadskakiwała im tak, że aż się robiło niedobrze". 

Śr. 11 września

"Matka grzebie w mojej lodówce i pralce. Wciąż myśli, że jestem nieporadnym Krzysiem"
"Matka grzebie w mojej lodówce i pralce. Wciąż myśli, że jestem nieporadnym Krzysiem"

"Mam 30 lat i wciąż jestem kawalerem. Dziewczyny nie są mną zainteresowane, a ja sam nie garnę się do wielkich podrywów. Jakoś przyzwyczaiłem się do samotnego trybu życia. Ale nie moja matka. Ona zawsze marzyła o gromadce wnuków i synowej. Uważa również, że skoro nikt o mnie nie dba, to z pewnością chodzę głodny i brudny. Zagląda do mojego mieszkania nawet pod moją nieobecność. A ja przecież jestem dorosłym facetem i mam dwie sprawne ręce do pracy". 

Śr. 11 września

"Kiedy byłam w ciąży, mąż tył razem ze mną. Po porodzie zrzuciłam balast, a on dalej robi masę"
"Kiedy byłam w ciąży, mąż tył razem ze mną. Po porodzie zrzuciłam balast, a on dalej robi masę"

"Kiedy zaszłam w ciążę, mąż wymyślił, że będzie mnie wspierał na każdej płaszczyźnie przez dziewięć miesięcy. To oznaczało, że pozwalał sobie też na różne żywieniowe zachcianki i tył razem ze mną. Kiedy ja rodziłam, on miał 15 kg na plusie. Mówił, że zrzuci razem ze mną, a ja po porodzie już dawno wróciłam do dawnej wagi. On z kolei dalej robi masę i coraz mniej mi się to podoba". 

Śr. 11 września

"Napisaliśmy scenariusz wesela, a obsługa wszystko zepsuła. Przez nich cały plan się posypał"
"Napisaliśmy scenariusz wesela, a obsługa wszystko zepsuła. Przez nich cały plan się posypał"

"Tydzień temu było moje wesele i do tej pory nie mogę dojść do siebie. Wszystko miało być dopięte na ostatni guzik, tak żeby goście i moja wymagająca rodzina czuli się zaopiekowani, a tymczasem wyszła bryndza".

Śr. 11 września

"Żona otwarła warsztat stolarski. Teraz chłopy się ze mnie śmieją"
"Żona otwarła warsztat stolarski. Teraz chłopy się ze mnie śmieją"

"Zgodziłem się, żeby moja żona zaczęła jeździć na jakieś szkolenia do miasta. Mało mnie obchodziły szczegóły, ale teraz żałuję, że nie dopytałem, bo okazało się, że to chodziło o szkolenia stolarskie z renowacją mebli. Teraz otwarła sobie na naszym podwórku warsztat i wykonuje zlecenia, a chłopy się ze mnie śmieją".

Śr. 11 września