Z życia wzięte - Strona 80
"Kiedy zdałam maturę, wszystkie moje koleżanki z liceum szły na studia. A ja miałam inny plan. Wyjechałam z Polski do pracy fizycznej. Wtedy wszyscy się ze mnie śmiali. Mówili, że robię błąd. Moja rodzina cały czas mnie namawiała, żebym została w Polsce. Nie ugięłam się i nie żałuję. Dziś mam 30 lat i zarabiam kupę kasy, a moi znajomi mogą o tym tylko pomarzyć".
Pt. 13 września
"Jestem z moim partnerem od wielu lat. Odeszłam od ojca córki, bo źle nas traktował. Szkoła doskonale o tym wie. Od dawna współpracuję z kadrą pedagogiczną i wszyscy byli na bieżąco. Do tej pory partner mógł chodzić na zebrania za mnie. Tym razem jednak został wyproszony. Kiedyś tak nie było".
Pt. 13 września
"W sprawie mojego synka zawsze mogłam liczyć na teściową. Jak trzeba było, to przyjeżdżała, zostawała z małym, gotowała, opiekowała się, a my mogliśmy normalnie pracować. No i wszystko szło jak w zegarku, a teraz, we wrześniu, gdy Maciuś poszedł do szkoły, kiedy dzieci ciągle coś od siebie łapią, teściowa postanowiła, że jedzie sobie na wakacje. I to na całe dwa tygodnie".
Pt. 13 września
"Synowa ma zbyt duże oczekiwania względem swoich dzieci. Marcin chodzi na dodatkowe zajęcia z języka angielskiego, gra w piłkę nożną, śpiewa w chórze i tańczy taniec towarzyski. Karolina uczy się dwóch języków obcych, tańczy balet i gra w tenisa. Oni kompletnie nie mają czasu na swobodną zabawę. Muszą się uczyć, a kiedy wracają z zajęć dodatkowych, od razu idą spać".
Pt. 13 września
"Za salę, która spełniała nasze wymagania, trzeba było zapłacić tyle, co za luksusowy samochód. Mimo że szukaliśmy oszczędności, nie chcieliśmy zrezygnować z marzenia o świętowaniu w otoczeniu bliskich nam osób. Po wielu rozmyślaniach, kalkulacjach i rozmowach, które kończyły się wzruszeniami ramion i zrezygnowanymi spojrzeniami, postanowiliśmy wdrożyć w życie nasz plan B".
Pt. 13 września
"Nauczona życiowym doświadczeniem, wychodzę z założenia, że jakieś tam sprawy z przeszłości nie powinny mieć żadnego wpływu na to, co obecnie dzieje się w naszym życiu zarówno jeśli chodzi o sferę prywatną, jak i zawodową. To po prostu do niczego dobrego nie prowadzi, o czym ponownie przekonałam się na własnej skórze. Była żona mojego partnera robi sobie z niego pomocnika na telefon, ale jemu to nie przeszkadza i ciągle jest na jej zawołanie. Nie wiem, gdzie w tym wszystkim jestem ja".
Czw. 12 września
"W remontach pracuję od lat. Uwielbiam swoją pracę i uważam się za dobrego specjalistkę. Maluję i szpachluję ściany, układam płytki i panele, kładę tapety. Tak naprawdę nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych. Ostatnio jednak mam coraz częściej dość mojej pracy. A to wszystko przez ludzi, którzy mają wygórowane oczekiwania".
Czw. 12 września
"Mam czteroletnią wnuczkę, którą kocham ponad wszystko. Od dnia jej narodzin angażuję się w jej życie, pomagając mojemu synowi i synowej, ile tylko mogę. Czasem opiekuję się małą, gdy rodzice są zajęci, zabieram ją na spacery, bawię się z nią i staram się w miarę możliwości być wsparciem dla młodych rodziców. Mam wrażenie, że jako babcia, moją rolą jest również dzielenie się doświadczeniem i radą, zwłaszcza gdy widzę, że mogę im pomóc. Niestety, ostatnio moja synowa bardzo wyraźnie dała mi do zrozumienia, że nie chce, abym wtrącała się w wychowanie wnuczki".
Czw. 12 września
"Znalazłem się w sytuacji, która spędza mi sen z powiek. Mógłbym opowiedzieć o tym komuś znajomemu, ale z jakiegoś powodu trudno mi o tym mówić wprost. Czuję, że muszę się wygadać. Koleżanka z pracy całkowicie zawładnęła moimi myślami, a moje próby zwrócenia jej uwagi nie przynoszą żadnych rezultatów. A co najgorsze, czas ucieka, bo za chwilę przechodzę na emeryturę i obawiam się, że stracę jedyną szansę, aby zrobić coś w tej sprawie".
Czw. 12 września
"Synek chciał mieć w swoim pokoju własny, duży telewizor, żeby od czasu do czasu po lekcjach pograć w gierki, więc na urodziny dostał ode mnie właśnie taki prezent. Ma już 8 lat i od dawna zna obsługę pilota i pada. Przecież nie będzie siedział nad kolorowanką, to już duży chłopak. Nie mam z tym problemu i nie rozumiem, czemu nasi bliscy mają obiekcje, że podarowałam Maciusiowi okno na świat".
Czw. 12 września