"Zamiast prezentu ślubnego każdy gość miał opłacić talerzyk. Nasz pomysł nie wszystkim przypadł do gustu"

"Zamiast prezentu ślubnego każdy gość miał opłacić talerzyk. Nasz pomysł nie wszystkim przypadł do gustu"

"Zamiast prezentu ślubnego każdy gość miał opłacić talerzyk. Nasz pomysł nie wszystkim przypadł do gustu"

Canva

"Za salę, która spełniała nasze wymagania, trzeba było zapłacić tyle, co za luksusowy samochód. Mimo że szukaliśmy oszczędności, nie chcieliśmy zrezygnować z marzenia o świętowaniu w otoczeniu bliskich nam osób. Po wielu rozmyślaniach, kalkulacjach i rozmowach, które kończyły się wzruszeniami ramion i zrezygnowanymi spojrzeniami, postanowiliśmy wdrożyć w życie nasz plan B".

Reklama

Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.

Zamiast prezentu ślubnego każdy gość miał opłacić talerzyk

Razem z Przemkiem marzyliśmy o pięknym, wystawnym weselu w gronie najbliższych. Kiedy zapoznaliśmy się z ofertą lokalnych sal weselnych, szybko okazało się, że nasze marzenia muszą zderzyć się z murem, a właściwie to z przykrą rzeczywistością finansową. W każdym kolejnym miejscu ceny były coraz wyższe, a wraz z nimi nasze oczy robiły się coraz większe, a usta coraz mocniej rozdziawione. Nie mogliśmy uwierzyć w to, że za salę, która spełnia nasze wymagania, trzeba zapłacić tyle, co za luksusowy samochód.

Reklama

Mimo że szukaliśmy oszczędności, nie chcieliśmy zrezygnować z marzenia o świętowaniu w otoczeniu bliskich nam osób. Po wielu rozmyślaniach, kalkulacjach i rozmowach, które kończyły się wzruszeniami ramion i zrezygnowanymi spojrzeniami, postanowiliśmy wdrożyć w życie nasz plan B.

Aby nie obciążać mocno ograniczonego budżetu, zdecydowaliśmy się na nietypowe rozwiązanie. Zamiast tradycyjnych prezentów ślubnych poprosiliśmy naszych gości o opłacenie "talerzyka" na wybranej przez nas sali weselnej. Cena wynosiła 400 zł za osobę, co obejmowało trzydaniową obiadokolację oraz bufet.

Reklama

instagram.com/fayesmithagency

Reklama

Nasz pomysł nie wszystkim przypadł do gustu

Wydawało się nam, że to rozwiązanie jest zarówno praktyczne, jak i uczciwe — szczególnie że pozwalało nam zrealizować nasze marzenie bez drastycznego nadwyrężania budżetu czy zaciągania pożyczki. Niestety, nasz pomysł nie wszystkim przypadł do gustu. Na przykład ciocia Halina, dla której tradycja to świętość, zaskoczona pokiwała głową na nie i zaproponowała, żebyśmy po prostu zrezygnowali z wesela, skoro nie stać nas na wystawną imprezę.

Reklama

Babcia Ela również nie kryła swojego rozczarowania. Wolała dać nam coś namacalnego, jak komplet filiżanek czy pościel, niż wydawać pieniądze na jedzenie, które według niej nie miało takiej samej wartości emocjonalnej.

Reklama

Na szczęście nie wszyscy byli aż tak krytycznie nastawieni i wiele osób doceniło nasze starania i zaangażowanie w organizację wesela, dostrzegając w naszym pomyśle chęć spędzenia czasu razem. Bo przecież o to w tym wszystkim chodzi.

Fryzury ślubne w trendach na jesień 2024. Romantyczne sploty, fale z teksturą i więcej propozycji
Źródło: instagram.com/wb_upstyles
Reklama
Reklama