Z życia wzięte - Strona 78
"Mama, której zdanie i wsparcie zawsze były dla mnie niezwykle ważne, zaczęła mnie coraz bardziej namawiać, abym wróciła do mojego byłego męża. Dla niej nasze rozstanie było błędem, mimo że powody, dla których zakończyłam małżeństwo, są w moim odczuciu oczywiste i zrozumiałe. Po prostu nie był mi wierny. Niestety, mam wrażenie, że w tej sytuacji mamie nie chodzi o moje dobro, tylko o jego dobra".
Pon. 16 września
"Marian to mój znajomy, który jakiś czas temu zaczął chorować. Nikt mu nie pomagał, więc wymyślił sobie, że znajdzie sobie młodszą żonę, która będzie go wspierać. Liczył na to, że będzie z nim na dobre i na złe. Niestety, mylił się. Ona też wystrychnęła go na dudka".
Nd. 15 września
"Byliśmy zgodni co do wielu aspektów naszego przyszłego życia, włącznie z tym, gdzie będziemy mieszkać. Z racji sześciorga rodzeństwa nie mogliśmy mieszkać u mnie w domu. Z kolei teściowa to trudna osoba, o czym wiedziałam od początku, więc postanowiliśmy zamieszkać u jego rodziców tylko na czas kupna własnego mieszkania. Jednak mężowi po 2 miesiącach małżeństwa się odwidziało i w konsekwencji zechciał zostać u mamusi na stałe. Ja już po 8 tygodniach miałam dość, więc postawiłam mu ultimatum. Myślał, że żartowałam".
Nd. 15 września
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Prześlij swoją historię na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Nd. 15 września
"Moja teściowa przechodzi samą siebie. Mieszkamy blisko siebie, więc jest częstym gościem w naszym domu. Ja oczywiście szanuję jej obecność, w końcu to mama mojego męża, ale ona przesadza. Niby przychodzi do nas na kawę, ale zawsze zagląda do garnków i sprawdza, co gotuję. Próbuje i przyprawia dania po swojemu. Już mi ręce opadają".
Nd. 15 września
"Zaczęło się niewinnie, od jej dobrych rad, które wcale nie były dla nas dobre. Chodziło tylko o jej dobro i nic więcej. Chciała, aby Marek się ze mną rozstał, bo miała w tym interes. Wiedziała, że pragnę się przeprowadzić do innego miasta i straciłaby nie tylko regularny czas z synem, ale też i opiekę na starość z naszej strony. Dlatego postanowiła działać, aby do tego nie dopuścić. No i się jej udało. Żałuję, że nie odezwałam się od razu i nie postawiłam zdrowych granic. Wtedy nie było jeszcze za późno".
Sob. 14 września
"Wczoraj mój mąż poinformował mnie – i to nie w ramach zwykłej rozmowy, ale właściwie rzucił między jednym a drugim zdaniem – że na sylwestra jedzie z kumplami w góry. Powiedział to tak, jakby to było coś oczywistego i ustalonego. Szkoda, że ze mną nic nie ustalał".
Sob. 14 września
"Zawsze wydawało mi się, że jestem fajnym mężczyzną, który powinien mieć powodzenie u kobiet. Pracuję jako urzędnik, jestem schludny, zadbany, inteligentny i samodzielny. Brakowało mi jednak w życiu partnerki – kogoś, z kim mógłbym spędzić resztę życia. Spotykałem się z różnymi kobietami, ale ciągle powtarzał się ten sam motyw – laski patrzyły tylko na grubość portfela. A mój jest cienki".
Sob. 14 września
"To było długie, siedem lat, w trakcie, których żyłam nadzieją, że kiedyś Mateusz się oświadczy, weźmiemy ślub i będziemy mieć swoje szkraby. Niestety, dla mnie nigdy tego nie zrobił. Ale wystarczyło, że poznał piękna Magdaleną w swoim biurze i był gotów po kilku miesiącach znajomości i zdradzania mnie, oświadczyć się jej. Dziś dowiedziałam się, że został ojcem bliźniaków. Mogłam mu tylko szczerze pogratulować".
Sob. 14 września
"Ewa jest miłością mojego życia. Przy niej czuję się naprawdę szczęśliwy i u jej boku czuję, że żyję. Miałem kilka dziewczyn w swoim życiu, ale z żadną nie było mi tak świetnie jak z nią. Jest jednak pewien kłopot: Ewa nie chce mieszkać ze mną przed ślubem, bo jest silnie wierząca. Ja bym chciał spróbować, bo mam poczucie, że nie wiem, jaka ona jest naprawdę".
Sob. 14 września