Z życia wzięte - Strona 74
"Ostatnie dni były dla mnie jak obraz z filmu. Nie mogłam uwierzyć, że spotkało mnie coś takiego. To absolutnie najczarniejszy scenariusz. Woda okazała się być siłą tak wielką, że była w stanie zniszczyć mój dom. Byłam załamana, ale na swojej drodze spotkałam ludzi dobrej woli, którzy dodali mi sił".
Czw. 19 września
"Pamiętam, jak pod koniec szkoły średniej nie mogłam się doczekać momentu, gdy w końcu wyprowadzę się z domu i zacznę żyć w pełni na własny rachunek. To nie była tylko i wyłącznie kwestia chęci poczucia całkowitej niezależności, ale przede wszystkim moich ambicji, które od zawsze miałam dość wygórowane. Koniec końców nadal mieszkam z rodzicami, bo tak jest taniej. Nie muszę nic nikomu udowadniać i żyć na pokaz, bo przy takich cenach, to skrajna nieodpowiedzialność".
Śr. 18 września
"Nie rozumiem, co jest trudnego w tym, aby przestawić samochód, zaraz po zatankowaniu. Pójść na stację, rozliczyć się za paliwo i zamówić wtedy hot doga. Przecież sporo czasu zajmie, zanim pracownik wyda nam rachunek, resztę i jeszcze gotową przekąskę, nie licząc nawet czasu konsumpcji. W tym czasie ludzie mogliby zatankować własny samochód i ustąpić miejsca innym. W godzinach szczytu takie czekanie, aż ktoś zje, jest ogromną udręką".
Śr. 18 września
"10 lat temu dostałem telefon od pielęgniarki, że Joanna urodziła naszego syna. Mojego pierwszego potomka. Ucieszyłem się, ale gdy tylko go zobaczyłem w łóżeczku, spanikowałem. Zanim żona wróciła do domu z małym, ja zdążyłem się spakować i wrócić do rodzinnej miejscowości. Nie byłem gotowy na bycie ojcem. Po rozwodzie zacząłem jednak żałować swojej decyzji. Musiał upłynąć 10 lat, aby Asia mi wybaczyła. Ale nie było to proste i każdego dnia dawała mi odczuć, że popełniłem największy błąd życia".
Śr. 18 września
"Tomeczek to prawdziwy dżentelmen, jest szarmancki, postawny i przystojny. Każda matka by sobie takiego syna życzyła i jak się okazuje właśnie mój potomek takie panie do siebie przyciąga na pęczki. Gdzie nie pójdziemy, tam panie po pięćdziesiątce budzą w sobie pokłady kobiecości i co rusz, chcą, aby poniósł im zakupy, otworzył drzwi, a nawet śmiało zapraszają go na kawkę. A ja się obawiam, że lada moment będę mieć synową w swoim wieku".
Śr. 18 września
"Rok za rokiem mijał, a po odejściu żony, zostałem na świecie sam. Miałem w sumie jedną córkę, Elwirkę, ale ona od lat o starym ojcu zapomniała. O tym, co się u niej dzieje wiedziałem od kolegów. Córka nie dzwoniła, nie przyjeżdżała na święta, a mnie pogrążał z każdym dniem smutek, bo nie tak z żoną wychowywaliśmy nasze dziecko. Karta się jednak odmieniła, gdy wygrałem sporą sumkę w zdrapkach. Nagle zadzwonił telefon, a w progu domu stanęła moja jedyna córa".
Śr. 18 września
"Doszedłem do wniosku, że nie mogę dłużej unikać tego spotkania. Kamila jest dla mnie ważna, a jeśli mam budować z nią przyszłość, moi rodzice muszą ją poznać. Mama spojrzała na nią, a ja ledwo mogłem złapać oddech, czekając na jej reakcję. Choć cisza trwała zaledwie kilka sekund, dla mnie ciągnęła się w nieskończoność".
Śr. 18 września
"Karol jest przewrażliwiony na punkcie różnych drobnych hałasów. Po części go rozumiem, bo też nie lubię, kiedy wokół jest za głośno. Tyle że mieszkamy w mieście i nawet jeśli mamy zamknięte okna, do domu przedostają się dźwięki z zewnątrz. Nie ma innego rozwiązania niż przyzwyczaić się do tego. Z odgłosami wielkiego miasta nie wygra. Nieświadomie przerzucił więc punkt uwagi na mnie - tak to sobie tłumaczę. Odkąd jesteśmy narzeczeństwem, potrafi wziąć pod lupę każdą najmniejszą czynność. Żeby wszystko było tak, jak on sobie ustali. Na przykład jedzenie chipsów".
Śr. 18 września
"Opieka nad dziećmi to poświęcenie i wielka odpowiedzialność. Musiałam zrezygnować z kariery zawodowej na rzecz moich pociech. Mój mąż nas utrzymuje, ale przecież ja na co dzień też ciężko pracuję, ale w domu. Moja teściowa uważa, że jestem wygodna i powinnam oddać dzieci do żłobka i przedszkola, a później znaleźć sobie pracę".
Śr. 18 września
"Samotnie wychowuję moją czteroletnią córeczkę. Nie przelewa nam się, chociaż najczęściej na wszystko wystarcza. Mała dostaje ode mnie co miesiąc kieszonkowe, żeby uczyła się odkładać. Regularnie wrzuca większość tego kieszonkowego do skarbonki. Ostatnio przyszedł do niej jej kolega z przedszkola, a już po chwili przybiegli do mnie razem i córka poprosiła o rozbicie skarbonki. Bardzo mnie tym wzruszyła".
Śr. 18 września