Z życia wzięte - Strona 7

"Mąż chce, żebym wróciła do formy po ciąży. On Adonisem nigdy nie był"
"Mąż chce, żebym wróciła do formy po ciąży. On Adonisem nigdy nie był"

"Przepraszam, ale czy ktoś może mi wytłumaczyć, dlaczego mężczyźni uważają, że kobiety po ciąży muszą od razu wyglądać jak modelki z wybiegu... Mój mąż ostatnio 'delikatnie' zasugerował, że może powinnam popracować nad sobą, bo przecież 'byłam taka zgrabna przed ciążą'. Ja, która właśnie urodziłam człowieka, mam teraz rzucić wszystko i biec na siłownię... A on: leży na kanapie, zajada chipsy i twierdzi, że 'tata-figurę' można mieć całe życie. Ludzie, to jest jakiś absurd".

Pon. 27 stycznia

"Nie ma śniegu, to nie jadę! Kiedyś bawiliśmy się w kałużach, a teraz dzieci oczekują samych atrakcji"
"Nie ma śniegu, to nie jadę! Kiedyś bawiliśmy się w kałużach, a teraz dzieci oczekują samych atrakcji"

"Wyobraźcie sobie tę sytuację: proponuję synowi tygodniowy wyjazd w góry, świeże powietrze, szlaki, widoki – no po prostu zimowa sielanka. A on na to: 'Nie ma śniegu, więc nie ma po co'. W moich czasach wyjazd na ferie był świętem, niezależnie od pogody. A teraz: zero entuzjazmu, bo 'co ja tam będę robił'. Wychowujemy pokolenie, które bez ekranu, Wi-Fi i idealnych warunków pogodowych nie potrafi się dobrze bawić".

Nd. 26 stycznia

"Mamo, nudzi mi się! Ferie w domu: czuję się jak tani animator na każde zawołanie"
"Mamo, nudzi mi się! Ferie w domu: czuję się jak tani animator na każde zawołanie"

"Może ktoś jeszcze pamięta czasy, kiedy ferie oznaczały rzucanie śnieżkami, budowanie fortów i samodzielne wymyślanie zabaw... Bo moje dzieci chyba o tym nie słyszały. W ich świecie ferie to czas, kiedy mama staje się osobistym clownem, reżyserem i menedżerem kreatywności. A kiedy próbuję im powiedzieć, że mogą bawić się same: 'Ale maaamooo, nudzi mi się!'. Serio: czyli naprawdę rodzice muszą być 24/7 rozrywkowymi showmanami".

Nd. 26 stycznia

"Zaproszenie na chrzciny to przywilej. Siostra nie chciała mnie, bo nie chodzę do kościoła"
"Zaproszenie na chrzciny to przywilej. Siostra nie chciała mnie, bo nie chodzę do kościoła"

"Wyobraźcie sobie, że moja siostra urządziła chrzciny swojego dziecka, a ja dowiedziałam się o nich… z internetu. Powód: podobno 'nie chodzę do kościoła' i to by nie pasowało do charakteru uroczystości. Aha, bo przecież ja na pewno chciałam rozwijać jakieś heretyckie wątki przy torcie i życzeniach..."

Nd. 26 stycznia

"Rodzice uznali, że wybraliśmy za drogie mieszkanie, więc nie pomogą. A potem kupili sobie wypaśny grill"
"Rodzice uznali, że wybraliśmy za drogie mieszkanie, więc nie pomogą. A potem kupili sobie wypaśny grill"

"Nie wiem, czy macie takich rodziców, którzy uwielbiają wtrącać się w wasze życie, ale jak przychodzi co do czego – umywają ręce... Moi rodzice właśnie dali mi i mojemu mężowi lekcję 'odpowiedzialności', bo ich zdaniem 'trzeba było myśleć, zanim wzięliście takie mieszkanie'. A wszystko to od osób, które potrafią wydać fortunę na wędzarkę do kiełbasy, bo przecież 'to inwestycja w rodzinne spotkania'. Serio, jestem jeszcze w szoku. I może trochę wkurzona".

Nd. 26 stycznia

"Nie będzie tortu z cukierni - to mnie nie zapraszajcie. Babcia nie przyjdzie na urodziny wnuka, bo nie ten standard"
"Nie będzie tortu z cukierni - to mnie nie zapraszajcie. Babcia nie przyjdzie na urodziny wnuka, bo nie ten standard"

"Czy w Waszych rodzinach też wszystko kręci się wokół jednej osoby... Bo u mnie od jakiegoś czasu każde święto to teatr jednego aktora – mojej babci Zosi. Tym razem przeszła samą siebie. Kiedy usłyszała, że na urodzinach mojego syna będzie domowy tort, zapowiedziała, że się nie pojawi. I wiecie co: była śmiertelnie poważna. Czyli rodzinne uroczystości muszą zamieniać się w festiwal oczekiwań".

Nd. 26 stycznia

"Dlaczego macie tylko jedno dziecko – ksiądz podczas kolędy przesadził z pytaniami"
"Dlaczego macie tylko jedno dziecko – ksiądz podczas kolędy przesadził z pytaniami"

"Co roku przyjmujemy księdza po kolędzie. Zawsze jest herbatka, rozmowa o parafii i krótkie błogosławieństwo domu. Wszystko w miłej atmosferze, aż do tegorocznej wizyty, która zaczęła się jak zwykle, ale skończyła pytaniem, po którym prawie zakrztusiłam się własnym powietrzem: 'A dlaczego nie macie więcej dzieci'. Przepraszam bardzo, ale czy to jest w ogóle pytanie na kolędę..."

Nd. 26 stycznia

"Teściowa każe mi gotować dla jej syna konkretne potrawy. Nawet pomimo tego, że moje mu bardzo smakują"
"Teściowa każe mi gotować dla jej syna konkretne potrawy. Nawet pomimo tego, że moje mu bardzo smakują"

"Już mi ręce opadają. Chodzi o moją teściową. Człowiek chciałby się dogadać, ale ona wie lepiej, co powinno się dziać w mojej kuchni. A dokładniej – co powinno lądować na talerzu jej synka, czyli mojego męża".

Nd. 26 stycznia