Z życia wzięte - Strona 9

"Babcia kiedyś: Mam swoje życie. Wnuki dzisiaj: To teraz nie narzekaj"
"Babcia kiedyś: Mam swoje życie. Wnuki dzisiaj: To teraz nie narzekaj"

"Moja mama to mistrzyni sprzeczności. Kiedyś jasno postawiła sprawę: 'Nie będę babcią na zawołanie, mam swoje życie!'. Spoko, zaakceptowaliśmy to i staraliśmy się nie wchodzić jej w paradę. A teraz dzwoni do mnie średnio raz w tygodniu, pytając: 'Czemu wnuki mnie nie odwiedzają... Czy ja zrobiłam coś złego...'. Ludzie, błagam, czy to tylko ja mam wrażenie, że starsze pokolenie kompletnie nie widzi, jak samo sobie komplikuje życie..."

Pt. 24 stycznia

"Nie bądź taka sztywna – dziadkowie zaszaleli na koszt rodziców. Kupili prezenty wnukom… za nasze"
"Nie bądź taka sztywna – dziadkowie zaszaleli na koszt rodziców. Kupili prezenty wnukom… za nasze"

"To miał być spokojny Dzień Babci i Dziadka, pełen uśmiechów, laurki od dzieci i wspólnego ciasta. Zamiast tego dowiedziałam się, że dziadkowie urządzili sobie 'szaleństwo zakupowe' na koszt nasz – rodziców. Kiedy dzieci przyszły z nowymi zabawkami, które 'dała babcia', poczułam coś między szokiem a rozbawieniem. Nie wiem, co bardziej mnie oburza – brak jakiejkolwiek konsultacji czy fakt, że dowiedziałam się o wszystkim przypadkiem, przy kawie".

Pt. 24 stycznia

"Ksiądz odmówił komunii mojemu dziecku, bo nie chodzimy co tydzień na mszę. To chyba kiepski żart"
"Ksiądz odmówił komunii mojemu dziecku, bo nie chodzimy co tydzień na mszę. To chyba kiepski żart"

"Wydawało mi się, że kościół to miejsce otwarte dla każdego, a przygotowania do I Komunii Świętej to czas, kiedy dzieci z radością uczą się wiary. Ale chyba przegapiłam jakiś zapis w regulaminie. Podczas spotkania z księdzem usłyszałam, że moje dziecko nie zostanie dopuszczone do komunii, bo… 'za rzadko widuję was w kościele'. Czyli teraz trzeba mieć kartę stałego bywalca, żeby wziąć udział w sakramencie".

Pt. 24 stycznia

"Kobiety, bądźcie pokorne wobec mężczyzn - usłyszałam w trakcie mszy. I nadal pozostaję w zadziwieniu"
"Kobiety, bądźcie pokorne wobec mężczyzn - usłyszałam w trakcie mszy. I nadal pozostaję w zadziwieniu"

"Myślałam, że czasy, gdy kobieta miała siedzieć cicho i spełniać każde życzenie męża, skończyły się na dobre. Jak się okazuje, niektórzy wciąż tkwią mentalnie w Średniowieczu. I to na serio, bo w zeszłą niedzielę, podczas mszy, ksiądz z ambony postanowił mnie 'oświecić', że moim głównym celem w życiu jest pokora wobec mężczyzn. Aż zaczęłam się zastanawiać, czy przypadkiem nie cofnęłam się w czasie o jakieś 500 lat..."

Pt. 24 stycznia

"Żona mówi, żebym kupił sobie nowe ubrania, bo jej mama przyjeżdża. Jest zbyt elegancka, by znieść mój styl"
"Żona mówi, żebym kupił sobie nowe ubrania, bo jej mama przyjeżdża. Jest zbyt elegancka, by znieść mój styl"

"Moja żona zażądała ode mnie wymiany całej garderoby. Jej mama przyjeżdża do nas na dwa tygodnie i – jak twierdzi moja ukochana małżonka – nie godzi się, abym paradował po domu w swoim niby bezguściu, bo teściowa to kobieta dystyngowana i z pewnością nie byłaby w stanie znieść mojego stylu".

Wt. 21 stycznia

"Dzięki nam tu jesteś". Rodzice żądają części moich zarobków, bo "poświęcili życie na moje wychowanie"
"Dzięki nam tu jesteś". Rodzice żądają części moich zarobków, bo "poświęcili życie na moje wychowanie"

"Gdyby nie my, nie byłabyś tu, gdzie jesteś" – usłyszałam od moich rodziców, kiedy delikatnie odmówiłam ich prośbie o "symboliczną" część mojej pensji. Wychowali mnie, karmili i posyłali do szkoły, bo są moimi rodzicami, a teraz mam za to płacić... Czyli dziecko to inwestycja, która ma przynieść zwrot. Czyli teraz rodzice naprawdę mogą wymagać od swoich dzieci takiego "zrewanżowania się" za wychowanie".

Nd. 19 stycznia

"Randka z mężem: marzyłam o romantycznej kolacji, a dostałam występ dziecięcej orkiestry"
"Randka z mężem: marzyłam o romantycznej kolacji, a dostałam występ dziecięcej orkiestry"

"Wyobraźcie sobie wieczór idealny: romantyczna kolacja z mężem, przy świecach, w eleganckiej restauracji. Dzieci zostawiliśmy z babcią, więc w końcu mieliśmy chwilę tylko dla siebie. A potem – bum! Stolik obok zajmuje rodzina z dwójką dzieci, które wydają się rywalizować o tytuł "Najgłośniejszego Człowieka Wszechświata".

Nd. 19 stycznia

"Rodzinna wycieczka, czyli jak zostałam nianią dla cudzych dzieci. Mojego psa każdy ignorował"
"Rodzinna wycieczka, czyli jak zostałam nianią dla cudzych dzieci. Mojego psa każdy ignorował"

"Rodzinne wyjazdy – w teorii brzmi jak sielanka: wspólne ognisko, spacer po lesie, śmiech dzieci. W praktyce? Koszmar, bo najwyraźniej ktoś postanowił, że moją rolą jest bycie nianią dla wszystkich dzieci, które tylko znajdą się w promieniu kilometra. Mój pies - on najwyraźniej nie był wystarczająco "uroczy", żeby ktoś zajął się nim choć przez chwilę. To chyba ja coś źle zrozumiałam albo cała rodzina ma dziwne priorytety".

Nd. 19 stycznia