Z życia wzięte - Strona 64
"Ja to mam z tym moim mężem. Dorosły chłop, już prawie czterdziestka na karku, ale żeby coś zrobił sam z siebie, to nie ma opcji. Musi mieć wszystko czarno na białym. Kompletną listę. Jak mu nie zanotuję i nie dam listy zadań, to będzie leżał do góry brzuchem nawet jeśli w zlewie pełno naczyń, a o pranie do poskładania można się przewrócić".
Nd. 29 września
"Eksteściowa tak się przyzwyczaiła do mojej pomocy, że nawet po moim rozwodzie wciąż do mnie dzwoni i zawraca mi głowę. Jadzia liczy na to, że zawiozę ją do lekarza, czy zrobię jej zakupy, jednak to już nie należy do moich obowiązków".
Nd. 29 września
"Poznałam w aplikacji randkowej Marcina. Przez długi czas szukałam tam ideału, ale żaden kandydat nie był wystarczająco interesujący. Marcin potrafił mnie sobą zainteresować. To mężczyzna zaradny, z pasjami, inteligentny, który potrafi zadbać o kobietę. Tak przynajmniej myślałam do pierwszego spotkania. Okazało się, że zakochałam się w wyobrażeniu mężczyzny i teraz czuję się zraniona. Nie wiem, jak powinnam się zachować. Czuję pustkę w sercu".
Nd. 29 września
"Wszyscy pytają się mnie, dlaczego nie pojechałam w tym roku na wakacje. A odpowiedź jest prosta, ale wstyd mi o niej mówić. Wraz z mężem mieliśmy sporo wydatków, a na dodatek mieliśmy też perturbacje w pracy. Musieliśmy zrezygnować z urlopu i zagranicznego wyjazdu. Zastanawiam się, czy nie skłamać przyjaciołom, bo po prostu mam już dość ciągłych pytań".
Sob. 28 września
"Moje dziecko przypomniało sobie, że miało się nauczyć wierszyka na pamięć z okazji jesieni. Ja oczywiście dowiedziałam się o tym dopiero w drodze do szkoły, kiedy już za późno było, aby ją tego wiersza nauczyć. Może i był w miarę prosty, ale długi, więc nie było opcji, że młoda w kilkanaście minut nauczy się całości. Jednak pamiętałam, że córka w dzienniku jest ostatnia. Postanowiłam to wykorzystać i się udało. Córka nie tylko dostała piątkę ze znajomości wiersza, ale i nie musiała się go uczyć".
Sob. 28 września
"Z Markiem cudownie mi się rozmawia onlajn. On pisze mądrze i składnie. Mam wrażenie, że świetnie mnie rozumie. Z dreszczykiem emocji każdego ranka czekam na wiadomość od niego. To bardzo miła odmiana po moim poprzednim, nieudanym związku".
Sob. 28 września
"Regularnie dorzucam córce liściki do śniadaniówki. Staram się, żeby ta śniadaniówka była zawsze kolorowa, a zawartość ma być smaczna i takim dodatkowym elementem, dzięki któremu córce ma się zrobić miło, są właśnie te liściki. Niestety ostatnio koleżanki się z niej przez to śmiały".
Sob. 28 września
"Od jakiegoś czasu spotykam się regularnie w klubie seniora z różnymi osobami. To miła odskocznia od codzienności, można porozmawiać, pośmiać się i w ogóle dobrze spędzić czas. Jest tam taki jeden kolega, Zygmunt, który ma chyba zbyt bujne poczucie humoru. Zaczęło się niewinnie – jakieś żarty, przekomarzanie się, ale ostatnio zaczął wysyłać mi wiadomości na telefon. Oczywiście żartobliwe, trochę może zbyt śmiałe, ale wciąż bez żadnych złych intencji. Problem polega na tym, że mój mąż, który zawsze był dość zazdrosny, te wiadomości zobaczył".
Sob. 28 września
"Nie mogę uwierzyć, że po raz kolejny mój zięć nie docenił prezentu, który mu dałam. Specjalnie szukałam dla niego garnituru ślubnego, żeby wreszcie miał odpowiednie ubranie, bo sam nie potrafi się ubrać, bo ma taki luźny styl. Byłam przekonana, że doceni moje starania i to, że wreszcie będzie miał odpowiednie ubranie. Myliłam się. Stwierdził, że ten garnitur mu się nie podoba".
Sob. 28 września
"Prawdziwy Zbyszek absolutnie nie przypominał tego Zbyszka, którego poznałam na aplikacji randkowej. Był niski, krępy i przysadzisty. Również charakter miał inny. Niestety czar prysł. Spodziewałam się księcia na białym koniu, a ten, którego spotkałam, przypominał bardziej giermka. Nigdy w życiu tak srogo na nikim się nie zawiodłam".
Sob. 28 września