"Poznałam przez internet świetnego faceta. On chce się spotkać, a ja nie, bo nie chcę psuć tej relacji"

"Poznałam przez internet świetnego faceta. On chce się spotkać, a ja nie, bo nie chcę psuć tej relacji"

"Poznałam przez internet świetnego faceta. On chce się spotkać, a ja nie, bo nie chcę psuć tej relacji"

Młoda kobieta w okularach i szarym golfie uśmiecha się do ekranu laptopa

"Z Markiem cudownie mi się rozmawia onlajn. On pisze mądrze i składnie. Mam wrażenie, że świetnie mnie rozumie. Z dreszczykiem emocji każdego ranka czekam na wiadomość od niego. To bardzo miła odmiana po moim poprzednim, nieudanym związku".

Reklama

Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.

Poznałam przez internet fajnego mężczyznę

Cześć, mam 25 lat i mam za sobą nieudany związek, po którym długo nie mogłam się pozbierać. Jestem dość nieśmiałą osobą, zamkniętą w sobie. Duży wpływ miała na to moja przeszłość, to jest poprzednia relacja, ale nie chcę się o niej rozpisywać. Było, minęło, nie wróci.

Reklama

Od zerwania z moim ówczesnym chłopakiem minęły już dwa lata. Mniej więcej doszłam do siebie, zaczęłam znów otwierać się na kontakty z ludźmi. Ostatnio postanowiłam dać sobie szansę i zarejestrowałam się na jednym z portali randkowych, z nadzieją, że może tam poznam kogoś wartościowego. I tam właśnie poznałam Marka.

Okazał się świetnym facetem. Z Markiem cudownie mi się rozmawia onlajn. On pisze mądrze i składnie. Mam wrażenie, że świetnie mnie rozumie. Z dreszczykiem emocji każdego ranka czekam na wiadomość od niego. To bardzo miła odmiana po moim poprzednim, nieudanym związku.

Reklama

Piszemy ze sobą już od pół roku. Zaczęło się od krótkich dialogów, wzajemnego poznawania się. Z mojej strony nie było w tym nic z zauroczenia. Jestem ostrożna w poznawaniu nowych ludzi. Raczej powiedziałabym, że póki co to relacja koleżeńska, przyjacielska. Przywiązałam się do niego i nie wyobrażam już sobie dnia bez jego wiadomości. Jednocześnie taka relacja mi wystarcza, nie czuję potrzeby, by poznawać go osobiście. Ja bardzo powoli otwieram się na znajomości.

Reklama

Ale Markowi to nie wystarczy.

Reklama

Mężczyzna w jeansowej koszuli Canva.com

Reklama

On chce się spotkać, a ja nie, bo nie chcę psuć przyjaźni

Marek od trzech miesięcy nalega, byśmy się spotkali w realu, ale ja mówię "nie". Po prostu nie chcę przenosić tej znajomości na grunt realnego świata. Nie widzę w tym żadnego celu. Piszemy ze sobą, jesteśmy sobie w pewien sposób bliscy, więc po co to psuć.

Wiem, jak Marek wygląda, i on też wie, jak ja wyglądam. Wymienialiśmy się aktualnymi fotkami. Mieszkamy w miarę blisko siebie, bo dzieli nas tylko 50 km. A on ciągle naciska, bym się z nim spotkała choćby na kawę w ogródku kawiarnianym. Oferuje, że przyjedzie w któryś weekend, na spokojnie.

Nie rozumiem, po co to drąży. Mamy dobry kontakt i to wystarczy. Ja z przyjemnością piszę do niego, opowiadam o tym, co mnie spotkało każdego dnia, jak się czuję. Dopytuję, co u niego. Ale odkąd odmówiłam spotkania, wyczuwam, że zaangażowanie z jego strony spadło o połowę.

On mówi, że dla niego taka relacja jest palcem na wodzie pisana. Póki mnie nie zna, nie potrafi złapać właściwej perspektywy. Ale przecież mnie zna, co z tego, że nie osobiście. Przecież jestem z nim szczera, powinien wiedzieć, na czym stoi. Marek wie, że dużo mu zawdzięczam, bo dzięki rozmowom z nim pozbierałam się po poprzednim związku. Nie powinien tak cisnąć, skoro od początku wiedział, że oczekiwałam tylko znajomości online. Na większe zaangażowanie jeszcze nie czas.

Karolina

Źródło: instagram.com/_de_bonbon_
Reklama
Reklama