Z życia wzięte - Strona 127
"Byłam pewna, że pojedziemy do pięciogwiazdkowego hotelu, tym bardziej że rodzice dostali spadek po babci. Wbrew moim oczekiwaniom oni uznali, że nie stać nas na takie wczasy i postanowili zabrać mnie i młodszego brata pod namioty. Sama nie wiem, co było gorsze, czy rozwrzeszczany Antek, czy te prymitywne warunki, czy też wszechobecne komary. Każda chwila spędzona pod namiotami była dla mnie nie do zniesienia".
Pon. 29 lipca
"Budujemy dom, więc sprzedaliśmy mieszkanie, w którym żyliśmy z dziećmi, żeby mieć kasę na wykończenie. Oczywiście to wiązało się z tym, że musieliśmy znaleźć dla siebie jakieś lokum. Początkowo planowaliśmy wynajem mieszkania, ale to sporo kosztuje. Teściowie zaproponowali, żebyśmy pomieszkali u nich kilka miesięcy. To był ich pomysł, a teraz stawiają nam warunki i mamy dostosować się do ich rutyny życia. Wydaję mi się, że powinno być odwrotnie, w końcu jesteśmy u nich gośćmi".
Pon. 29 lipca
"Krzysztof obiecywał, że niczego nam nie braknie, a ja nie będę musiała pracować, bo z jego pensji wystarczy na nas dwoje, a później na troje albo czworo, gdy pojawią się dzieci. Tymczasem mąż wydaje krocie na siebie. Przez ten jego rozrzutny tryb życia i nadmiernie duże potrzeby musiałam iść do pracy. Powinien się wstydzić, że nie dotrzymał słowa".
Pon. 29 lipca
"Przyznaję, że za teściową nie przepadałam nigdy, przez co oczywiście nie byłam najlepszą synową, bo raczej odmawiałam spotkań w gronie rodzinnym. Mąż najczęściej sam jeździł na jakieś grille i obiadki do mamusi, ja raczej zostawałam w domu. Koleżanki zawsze mi mówiły, że powinnam dbać o relacje z teściową, bo to mi się przyda, jak urodzę dziecko. No i faktycznie, od kiedy jestem mamą, teściowa się przydaje. Zmieniłam nastawienie".
Pon. 29 lipca
"Nigdy nie miałam aspiracji do bycia kurą domową. Za to od zawsze byłam businesswoman. Mój mąż nazywa mnie karierowiczką i chyba jest zazdrosny, że zarabiam więcej od niego. Nie ma tylko pretensji, jak jedziemy na najdroższe wakacje, za które ja płacę. Wtedy jest zadowolony".
Pon. 29 lipca
Andrzeja Dudy oczywiście nie mogło zabraknąć podczas jednej z najważniejszych imprez na świecie. Pojawił się na otwarciu Igrzysk Olimpijskich, a nawet spotkał się ze sportowcami w Wiosce Olimpijskiej. A my patrzymy na jego stylizację. Był potencjał, ale za bardzo go poniosło.
Pon. 29 lipca
"Nie spodziewałam się, że rodzice z obu stron stwierdzą, że nas nie chcą pod ich dachem. Przez to nie jesteśmy kompletnie na to przygotowani. Do ślubu kilka miesięcy, a my nie mamy gdzie pójść. Mieszkań na wynajem jest jak na lekarstwo, trudno złapać dobrą, aktualną ofertę. Z kolei tutaj trzyma nas praca, i nie chcę się daleko wyprowadzać. Mam żal do rodziców i przyszłych teściów, że nie chcą nam pomóc".
Nd. 28 lipca
Coraz częściej słyszy się o oszustwach, na które nabierają się naiwni seniorzy, ale także i osoby po 50. roku życia, a nawet młodsze. W sieci ciągle głośno jest także o kobietach, które nabierają się na obietnice "zagranicznych lekarzy", czy "zagranicznych żołnierzy", a następnie przesyłają im swoje pieniądze. Nie inaczej było w tym przypadku, gdy 49-letnia mieszkanka powiatu biłgorajskiego dała się nabrać niemieckiemu lekarzowi i przelała mu oszczędności swojego życia.
Nd. 28 lipca
"Skończyłem 35 lat i pomyślałem, że należy się ustatkować. Zależało mi na tym, żeby kandydatka była ładna, bogata i miała liczne pasje. Przez całe swoje życie ciężko pracowałem, więc nie ukrywam, że ważne dla mnie było to, żeby żona sama potrafiła o siebie zadbać i nie ciągnęła ode mnie pieniędzy."
Nd. 28 lipca
"Jesteśmy razem od czternastu miesięcy. Partner zdążył mi się już oświadczyć, a nawet zaczęliśmy planować ślub, ale ja wciąż nie poznałam nawet jego bliskich. On wciąż powtarza, że mnie im przedstawi, gdy zgubię kilka kilo, jednak słabo mi idzie. Chciałabym już ich poznać, a on to odwleka. W dodatku zaczynam się zastanawiać, czy nie zobaczę ich dopiero na ślubie. A może ślubu nie będzie, jeśli nie zrobię tego, o co prosi. Martwię się".
Nd. 28 lipca