Z życia wzięte - Strona 129
"Moja córka oczekuje, że będę jej pomagała na studiach. Kiedy jej powiedziałam, że mnie na to nie stać, stwierdziła, że chce, abym jej jedynie pomogła. Jednak kwota, jaką oczekuje, jest za wysoka i nie mogę jej tyle dawać. Teraz mamy ciche dni. Boję się, że mnie nie posłucha, aby pójść tylko do pracy, ale wyjedzie i wpadnie w złe towarzystwo. Nie wiem, jak jej przemówić do rozumu".
Pt. 26 lipca
"Nie mam pojęcia, co to się dzieje z tymi ludźmi. Każdy mówi, że dziecko powinno się uczyć szacunku do pieniądza, że rodzice nie powinni rozpieszczać. Ale kiedy już takie dziecko wpadnie na pomysł jak sobie zarobić, to nikt go w tym nie wspiera. Moja córka sama upiekła babeczki, ozdobiła je i usiadła na ławeczce w parku. Chciała sobie w wakacje zarobić. Nikt nic od niej nie kupił, a byli i tacy, co nieprzyjemnie się do niej odezwali".
Pt. 26 lipca
"Od zawsze lubiłam malować. Sztuka była moją pasją, jednak pracowałam w korporacji i nie miałam zbyt wiele czasu na to, żeby doskonalić swoje umiejętności. Poza tym mąż mnie zniechęcał. Mówił, że to strata czasu, bo przecież i tak nie da się na tym zarobić. W końcu postawiłam wszystko na jedną kartę. Byłam wypalona pracą w korpo, rzuciłam ją z dnia na dzień i zaczęłam malować. Dziś utrzymuję się ze sprzedaży obrazów".
Pt. 26 lipca
"Moja córka jest ambitna, ale nie ma zdolności. Od początku wiedziałam, że nie uda się jej dostać na medycynę, ale mimo wszystko wspierałam ją. Zainwestowałam kupę kasy w korepetycje z chemii i biologii. To wszystko na nic. Eliza już cztery razy poprawiała maturę i nie udało się jej dostać. Teraz chciałaby poprawiać ją piąty raz. Najgorsze jest to, że ona stoi w zawieszeniu. Nie studiuje, pracuje tylko dorywczo. Powinna już zacząć myśleć o swojej przyszłości".
Pt. 26 lipca
"Mam bardzo specyficzną teściową. A może to jej podejście do syna jest specyficzne. Na początku uznała, że większość mojej wypłaty powinna trafiać do męża. Ja oczywiście się na to nie zgodziłam, więc teściowa wymyśliła inne rozwiązanie. Teraz mój mąż ma zarabiać na swoje zachcianki, a ja na rachunki i na jedzenie. Najgorsze jest to, że pomysł matki się mężowi spodobał".
Pt. 26 lipca
"Wszyscy dookoła robią kolejne kierunki studiów, chwaląc się tym na swoich profilach w mediach społecznościowych, a później i tak muszą wyjechać za chlebem do innego kraju. Oczywiście ja nikomu nie bronię tak żyć, ale nie każdy musi robić w życiu coś ambitnego, czym zaimponuje innym ludziom. Kiedyś myślałam, że jestem stworzona do wielkich rzeczy, ale pracę w poważnej firmie zamieniłam na fartuch u gumowe rękawice. Niczego nie żałuję i polecam to samo, jeśli dopadnie cię poczucie beznadziei".
Czw. 25 lipca
"Marta ostatnio była nieco nerwowa i częściej zamykała się w pokoju sama. Twierdziła, że chce mieć spokój, bo musi ogarnąć teorię do czekającego ją egzaminu. Jednak jej tata był zaniepokojony zachowaniem córki. Pod jej nieobecność postanowił zajrzeć do jej biurka i znalazł tam liścik od starszego mężczyzny, a także srebrny wisiorek z serduszkiem".
Czw. 25 lipca
"Właściciel mieszkania wydawał się w porządku, a sama nieruchomość ładna, blisko centrum i odpowiednia dla mnie. Kiedy mężczyzna zażyczył sobie wglądu do mojej umowy, nie wzbudziło to moich podejrzeń, bo wiem, że niektórzy chcą mieć pewność, że wynajmujący będą mieli z czego płacić. Jednak on, zamiast się upewnić i uspokoić o swoją nieruchomość, podniósł mi czynsz z dnia na dzień. Wszystko przez moje wysokie wynagrodzenie. Szkoda tylko, że nie pomyślał o tym, że ja oprócz mieszkania muszę zapłacić jeszcze krocie za leczenie".
Czw. 25 lipca
"Czuję, że moje życie miłosne to jedno wielkie nieporozumienie. Mam 35 lat i mimo licznych prób, wciąż nie mogę znaleźć męża. To, co dodatkowo potęguje moje rozczarowanie, to sytuacja mojej sąsiadki, która ma 60 lat i jest obecnie w swoim trzecim małżeństwie – z mężczyzną znacznie młodszym od niej. Bardzo przystojny. Tak bardzo, że postanowiłam go jej odbić, ale on w ogóle nie zwraca na mnie uwagi, jest wpatrzony w swoją starszą żonę, jak w obrazek".
Czw. 25 lipca
"Mój mąż pracuje w biurze finansowym w dużej korporacji. Wraz z nim pracuje także moja serdeczna przyjaciółka, Właśnie od niej dowiedziałam się, że do biura codziennie o stałej porze lunchowej przychodzi mamusia Adama. A ze sobą przynosi sporą wałówę - rosołek, gulaszyk, kopytka. A do tego rozpowiada, że choć jej syn ma żonę, to w domu nie może liczyć na ciepłą strawę".
Czw. 25 lipca