Z życia wzięte - Strona 128
"Nie wiedziałam, że od trzech lat ma młodą kochankę, której pomaga na studiach. Wiedzieli o tym wszyscy nasi wspólni znajomi, tylko ja żyłam w nieświadomości. Nie sprawdzałam jego auta, ubrań ani telefonu, bo mu ufałam. W końcu przeżyliśmy razem tyle lat. Jednak to był mój błąd, co teraz już wiem. Zdecydowałam, że postawię na siebie. Jedynie mojej reakcji na odkrycie zdrady mój niewierny mąż nie przewidział."
Sob. 27 lipca
"Moja synowa nie chce zostawiać u mnie wnuków, bo twierdzi, że je rozpieszczam. Przyznam szczerze, że faktycznie to robię, ale przecież babcie od tego są. Może czasem rozpieszczam je celowo, bo czuję, że synowa mnie nie szanuje i chce kontrolować wszystko, co robię z wnukami. A ja chcę, żeby dzieci były szczęśliwe i czuły się u mnie dobrze".
Sob. 27 lipca
"Mój narzeczony od jakiegoś czasu starannie pilnował telefonu, komputera. Ciągle gdzieś wychodził i coraz mniej mi mówił. Zaczęłam szukać dowodów zdrady. Serce zabiło mi szybciej, gdy w samochodzie w jednym ze schowków znalazłam nowiutki telefon. Był zablokowany na wszystkie możliwe sposoby. Damian zniszczył telefon, a ja żyję od kilku miesięcy z poczuciem, że coś przede mną ukrywał. Choć jesteśmy razem, to czuję, że nasz związek skończył się, gdy pokazałam mu swoje odkrycie".
Sob. 27 lipca
"Moja ciocia Krystyna jest typem osoby, która jest większą imprezowiczką niż ja i ona to potrafi rozkręcić każdą imprezę. Ostatnio, gdy zaśpiewała serenadę 'W zielony gaju', to aż sąsiedzi przyłączyli się do wspólnej zabawy na balkonie. No i tak trzeba żyć".
Sob. 27 lipca
"Dzieci były zachwycone nocowaniem pod namiotem w ogrodzie u babci i dziadka. Czuły się jak na prawdziwym polu namiotowym. Swoją kuchnię Henryk i Baśka zamienili w stołówkę, na której dzieci pomagały przygotowywać posiłki. Były też podchody, chlapanie się wodą i różne gry na świeżym powietrzu. My za to na kilka dni odetchnęliśmy od rodzinnej codzienności. Muszę przyznać, że ten obóz to był pierwszorzędny pomysł. Zasłużyli na medal. Nie każdy podjąłby się opieki nad dziewiątką dzieci".
Sob. 27 lipca
"Już kilka razy usłyszałem, jak żona żaliła się przez telefon swojej mamie, że ona nie ma dla siebie czasu, bo ciągle i wszędzie jest z Maksem, a chciałaby na przykład wyjść sobie czasem z koleżankami. Tylko że ja proponuję jej często takie wyjście, a ona nie chce mnie z młodym zostawić i stale mnie poucza w kwestii opieki nad nim. A ja przecież nie chcę źle, to moje dziecko".
Sob. 27 lipca
"Te młode teraz Boga w sercu nie mają. Ja nie wiem, co to się porobiło. Za moich czasów było nie do pomyślenia, żeby matka dziecku zabawki do kościoła przynosiła. Przecież do kościoła idzie się modlić, a bawić. Jak te dzieci mają później wyrosnąć na porządnych ludzi, jak one już teraz takie rozpieszczone. Wszyscy się patrzyli, a matka nic sobie z tego nie robiła, że przeszkadza innym w modlitwie. Muszę pomówić z proboszczem".
Pt. 26 lipca
"To były dwa najlepsze tygodnie w moim życiu. Tylko ja, mąż, słońce, plaża i pyszności z baru all inclusive. Nie chciałam wracać, ale wszystko, co dobre zawsze szybko się kończy. Po powrocie, pełni energii i radości, odebraliśmy nasze dwa skarby - Kasię i Jagódkę od babci. Od wejścia teściowa nawet się z nami nie przywitała, wydała nam dzieci i powiedziała, że ostatni raz będzie niańczyć wnuki. Dodała, że jesteśmy wyrodni, bo powinniśmy jechać z dziećmi, a nie myśleć o swoich zachciankach".
Pt. 26 lipca
"Jestem matką dorosłego syna, którego kocham nade wszystko. Zawsze starałam się być dla niego najlepszą matką, wspierałam go w każdej sytuacji, cieszyłam się z jego sukcesów i pocieszałam w trudnych chwilach. Jednak teraz, gdy założył własną rodzinę, czuję, że moje poświęcenie i miłość zostały zapomniane".
Pt. 26 lipca
"Moja teściowa nigdy mnie nie zaakceptowała i od samego początku dawała mi to wyraźnie do zrozumienia. Kiedyś bardzo przesadziła, mówiąc, że jestem leniwa i że nie zasługuję na jej syna. W końcu zdecydowałam się jej odpłacić pięknym za nadobne i od tamtej pory robię jej na złość".
Pt. 26 lipca