Z życia wzięte - Strona 90
"Od pięciu lat jestem samotna. Po kilku nieudanych związkach postanowiłam skupić się na sobie, na swojej karierze i pasjach. Praca w korporacji pochłonęła mnie całkowicie, stała się moją codziennością i stabilnym punktem w życiu. Nie spodziewałam się, że w takim otoczeniu mogę znów poczuć iskrę zainteresowania, tym bardziej ze strony kolegi z pracy. A jednak tak właśnie się stało. Obawiam się, że taka relacja w miejscu pracy, zwłaszcza w korporacji, to nie jest dobry pomysł".
Wt. 3 września
"Jakież było moje zdziwienie, gdy po długim i wymagającym dniu pracy, wróciłem do domu pełen optymizmu, a tam sterta naczyń piętrzyła się w zlewie. Oczywiście, wziąłem się do roboty, ale w duchu nurtowało mnie już pytanie, co z obiadem. Choć w brzuchu burczało mi już naprawdę głośno, widmo obiadu nie unosiło się w powietrzu. Nie było w domu żadnego ciepłego posiłku, który zregenerowałby moje siły po całym dniu wytężonej pracy".
Wt. 3 września
"Zostawiliśmy klucze do naszego domu teściowej, aby raz na dwa dni zajrzała do naszych kotów i podlała kwiatki. Zgodziła się ochoczo. Po powrocie od sąsiadki dowiedziałam się, że przez kilka dni przychodziła do naszego domu z różnymi koleżankami i przechwalała się, jaki to jej syn nie jest zaradny, mądry i, że do wszystkiego doszedł. No szkoda, że zapomniała, że ja też pracuję na nasz dobytek".
Wt. 3 września
"Pracuję jako nauczycielka od ponad dziesięciu lat. Myślałam, że w szkole już nic mnie nie zdziwi. Zwłaszcza że pracuję w technikum, więc tutaj dzieci są bardzo wyzwolone. Ale tegoroczne rozpoczęcie roku szkolnego wprost wprawiło mnie w osłupienie. Dzieci ubrały się nieadekwatnie do okoliczności. Nie wiem, co to za dziwna moda".
Wt. 3 września
"Nie była ze mną na pogrzebie, ale przecież jest prawie dorosła, musiała sama zadecydować. Ani razu też nie pojechała tam ze mną, żeby zapalić znicz. Ale ja wciąż pytam, czy chcę. Za każdym razem, kiedy się tak wybieram. Ona jednak stanowczo odmawia i wiem, że dalej nie potrafi mu wybaczyć, a minęło przecież tyle czasu".
Wt. 3 września
"Piotra poznałam na wspólnych wakacjach z Moniką. Od razu mu się spodobałam, początkowo bez wzajemności. Jednak był uparty i nie chciał zrezygnować, mimo że trzykrotnie odmówiłam mu pójścia na randkę. Trzymał się blisko nas, a ja nie wiedziałam, czemu zjawia się wszędzie tam, gdzie my. Po latach uświadomiłam sobie, że to Monika go zapraszała".
Pon. 2 września
"Po studiach plastycznych nie miałam się gdzie podziać. Rodzice nie mieli pieniędzy, aby mnie utrzymywać, więc mój chłopak Sławek zaproponował, żebym zamieszkała z nim i jego mamą. Na początku myślałam, że to dobry pomysł, ale szybko pożałowałam. Pani Marzena postanowiła umilić mi życie grafikiem prac domowych. Mimo, że dokładałam się do rachunków, to musiałam sprzątać, prać, gotować, robić zakupy i być na każde jej zawołanie".
Pon. 2 września
"Jaruś wyprowadził się pięć lat temu z domu. Nie miał kobiety, pracę średnią, więc namawiałam go, żeby został ze mną. Ale nie chciał. Przez lata nie poznał nikogo sensownego, ale dzielnie udaje przed światem, że sobie radzi. Prawda jest jednak inna - pranie raz na dwa tygodnie, cały czas je zupki chińskie i pakowane burgery. Już nawet mu się nie chce do ludzi wychodzić. Martwię się, że zostanie starym kawalerem".
Pon. 2 września
"Michał wydawał się być mężczyzną mojego życia. Bardzo mi się podobał, był niezwykle przystojny, miły, szarmancki i dobrze wychowany. Zdziwiło mnie trochę, że taki pewny siebie mężczyzna w wieku 30 lat nie ma kobiety, ale potem już nie miałam wątpliwości. Byłam prawie pewna, że jednak jest to dobry mężczyzna i zignorowałam wszystkie czerwone flagi. A po ślubie się zaczęło".
Pon. 2 września
"Stałam obok Michała jak wryta, gdy jego cudna mamusia w długiej aż po samą ziemię sukni życzyła mu, aby w końcu znalazł kobietę swoich marzeń. Michał tylko nerwowo się roześmiał. Chyba też mu się to nie spodobało. Ale nic nie powiedział. Ani jednego słowa. Bo wiedział, że ze swoją matką nie może dyskutować. Ona nigdy nie akceptowała jego wyborów - nie lubiła mnie, nie szanowała tego, że zamiast przejąć jej biznes, to wolał założyć swój. Dla niej zawsze wszystko, co robił mój mąż, było słabe".
Pon. 2 września