Z życia wzięte - Strona 89
"Ojciec, kiedy tylko zorientował się, że mój związek robi się poważny, to kazał mi go zakończyć. Twierdzi, że Bartek jest dla nas zbyt biedny. Nigdy nie przypuszczałam, że kiedykolwiek znajdę się w takiej sytuacji, gdzie będę musiała wybierać między miłością a oczekiwaniami mojej rodziny. Niestety, życie bywa przewrotne i stawia nas przed wyzwaniami, o których wcześniej nawet byśmy nie pomyśleli".
Śr. 4 września
"Kiedy córka zaproponowała, żebym pojechała z jej rodziną nad morze, bardzo się ucieszyłam. Rzadko mam okazję gdzieś jechać, poza tym samodzielna podróż to nuda. Nie spodziewałam się jednak, że w tej propozycji jest drugie dno. Na miejscu okazało się, że córka oczekuje, że zajmę się jej dziećmi, a ona sobie odpocznie. O nie, tak to się nie umawiałyśmy".
Śr. 4 września
"Moja synowa w ogóle nie dba o odpowiednie żywienie swoich dzieci. To dla mnie dziwne, bo sama stawia na zdrowy styl życia, je świeże warzywa i owoce, a poza tym codziennie chodzi na siłownię. Swoim dzieciom pozwala za to jeść fast foody i słodycze. Praktycznie każdego dnia zajadają się tłustymi frytkami i cukierkami. Martwię się o wnuki".
Śr. 4 września
"Chodzi o moją teściową, która wydaje się mieć bzika na punkcie czystości oraz porządku i niestety, to ja jestem obiektem jej nieustannych uwag i krytyki. W końcu zapowiedziała, że będzie co dwa dni przychodzić do naszego mieszkania i będzie sprzątać, bo jej syn musi żyć w dobrych warunkach".
Śr. 4 września
"Mamy po 25 lat, więc to naturalne, że chcemy ze sobą spędzać coraz więcej czasu. Ale mama Tomka tego nie akceptuje. Co weekend chłopak zostaje u mnie na noc, a Bożena urządza soczyste dramy. Wysyła SMS-y do Tomka i do mnie, że ma natychmiast wracać do swojego domu, bo ona się źle czuje albo potrzebuje pojechać na zakupy. Dziwnie się z tym czuję, bo myślę, że powinna już dawno pozwolić swojemu dziecku na dorosłość".
Wt. 3 września
"Wesele miało być jednym z najszczęśliwszych dni w moim życiu, ale to wydarzenie zostało kompletnie popsute przez moją teściową. Jestem przekonana, że zrobiła to celowo, bo nigdy nie chciała, żeby jej syn związał się ze mną. Już w kościele demonstracyjnie usiadła z tyłu, a w trakcie weselnego toastu określiła moje świeże małżeństwo mianem eksperymentu".
Wt. 3 września
"Dwa dni z wnukiem po dłuższej rozłące okazały się dla mnie ciekawym przeżyciem. Trochę jestem zdziwiona, jak moja synowa wychowuje Wiktorka. To dziecko cieszy się najbardziej, gdy ma tablet w rękach i jest kompletnie nieczułe na inne bodźce. Próbowałam go zaciekawić wyjściem do zoo. No to tylko ja podziwiałam zwierzaczki, a on grał na telefonie przez całe dwie godziny, prawie nie patrząc pod nogi".
Wt. 3 września
"Pani Grażynka chciała mieć taki sam udział w wychowaniu Bartusia, jak ja. Przekraczała granice przypisane babci. Wszystko musiała ocenić po swojemu i poprawić po mnie. Jak Bartuś nie dojadł butelki do końca, to teściowa wkraczała do akcji i próbowała uskutecznić, aż zje resztę. Ubierałam Bartusia nie tak, usypiałam nie tak, nawet wózek nie taki wybraliśmy".
Wt. 3 września
"W przedszkolu nikt nie miał takich problemów. Mówili nam, że pierwsza klasa jest jak przedszkole, że dziecko się głównie bawi i nie czuje, że zostało rzucone na głęboką wodę. A to malowanie paznokietków, to już była u nas tradycja. Julcia zawsze wybierała sobie kolor i na rozpoczęcie roku robiłam jej manicure. Tym razem wybrała czerwony i dumnie poszła do szkoły, po czym okazało się, że tam nawet za coś takiego dostaje się uwagę. Mała się zniechęciła i nie chce już tam wracać. Cóż za nieodpowiedzialność ze strony nauczyciela".
Wt. 3 września
"Moja żona twierdzi, że moja mama jest wobec mnie nadopiekuńcza i mam wrażenie, stara się mnie od niej oddzielić. Problem w tym, że ja nie widzę w zachowaniu mojej mamy nic złego, a wręcz przeciwnie – po prostu zawsze była dla mnie wsparciem i pomocą. Teraz czuję się, jakbym musiał wybierać między dwiema najważniejszymi kobietami w moim życiu, a to jest dla mnie nie do zniesienia".
Wt. 3 września