Z życia wzięte - Strona 52
"Moja siostra Karolina od zawsze miała bzika na punkcie czystości, ale odkąd zamieszkała sama, wszystko wymknęło się spod kontroli. Dla niej najmniejszy pyłek to już powód, żeby lecieć po mop i odkurzacz. Myślałam, że mam do tego dystans, ale kiedy ostatnio zaprosiła nas do siebie całą familią, nie mogłam uwierzyć w to, jak potraktowała moje dzieci. Po tej wizycie chyba długo nie będziemy jej odwiedzać".
Sob. 26 października
"Moja córka Marta przez trzy lata była w związku z Borysem, cudownym chłopakiem, którego polubiłam niemal jak własnego syna. Mieliśmy świetny kontakt, zwłaszcza że połączyła nas wspólna pasja do gór. Po ich rozstaniu było mi naprawdę żal – i nie chodziło tylko o Martusię. Sama straciłam kompana na górskie wypady. Aż tu nagle, przypadkowe spotkanie i nasza tradycja wróciła. Teraz regularnie jeżdżę z Borysem w góry, ale nie mam pojęcia, jak powiedzieć o tym córce".
Pt. 25 października
"Od dłuższego czasu każdy weekend wygląda u nas dokładnie tak samo: ja z dziećmi w domu, on w lesie albo nad rzeką z kumplami. Uważa, że skoro to on zarabia, a ja 'siedzę w domu', to obowiązki domowe i opieka nad dziećmi są tylko na mojej głowie. Przestaję już wierzyć, że coś się zmieni".
Pt. 25 października
"Wszystko przez moją sąsiadkę, panią Helenę, której zmarł mąż. Od kiedy została sama, to ciągle prosi mojego męża, żeby jej pomagał w gospodarstwie i wykonywał jakieś różne naprawy. Potem niby z wdzięczności zaprasza go do domu na obiad. No nie dziwne, że ludzie we wsi się ze mnie śmieją. Moje dania stygną, a Helena stawia przed nim trzydaniowe obiadki.".
Pt. 25 października
"Jestem dumna z mojej córki, bo wychowałam ją na samodzielną, zaradną kobietę. Ale teraz patrzę, jak wychowuje swoją córkę, moją wnuczkę i ręce mi opadają. Zamiast uczyć ją podstawowych rzeczy, wyręcza ją we wszystkim, jakby Hania była jakąś księżniczką. Dziesięcioletnia dziewczynka powinna już coś umieć zrobić sama, a Hania nawet kanapki sobie nie przygotuje".
Pt. 25 października
"Jako matka jestem teraz dumna z mojej córki, która swoje przeżyła, ale wyszła z tego mocniejsza. Od początku wiedziałam, że jej były mąż nie był odpowiedzialnym człowiekiem, ale ona musiała się o tym przekonać na własnej skórze. Dziś widzę, jak sobie radzi i jestem naprawdę z niej dumna. A tamten facet - niech sobie żyje swoim życiem. My mamy swoje i jesteśmy szczęśliwe".
Pt. 25 października
"Planujemy z mężem budowę domu. Żyjemy więc skromnie, bo odkładamy każdy wolny grosz - dlatego staram się kontrolować wszystkie wydatki i kupować tylko to, co potrzebne. Poluję na promocje, na zakupy chodzę z listą, szukam oszczędności, gdzie tylko się da. Mąż też zawsze mówi, że trzeba oszczędzać, że liczy się każdy grosik; przynajmniej w teorii. Bo kiedy tylko przychodzą koledzy, nagle pieniądze przestają mieć znaczenie, a ja zostaję z obcinaniem wydatków na codzienne potrzeby".
Pt. 25 października
"Jestem po rozwodzie i planuję drugi ślub. Myślałam, że to będzie radosny czas, pełen miłych przygotowań, ale okazuje się, że moja mama i ciotka mają sporo do powiedzenia na temat mojego wyglądu w ten dzień. Ich zdaniem rozwódka nie powinna zakładać welonu – jakby ten jeden kawałek materiału był tylko dla "pierwszorazowych" panien młodych. A ja już po prostu nie mogę tego słuchać".
Pt. 25 października
"Moja nastoletnia córka Emilka kompletnie nie przejmuje się porządkiem. W jej pokoju jest taki bałagan, że czasem aż trudno tam wejść. Brudne talerze, zapleśniałe kubki, wszystko porozrzucane po podłodze śród stosu nieposkładanych lub brudnych ubrań. Ostatnio jednak zaprosiła koleżankę z klasy, więc na szybko 'posprzątała', przenosząc kubki 'z kożuchem' do kuchni, nawet nie wkładając ich do zlewu, a brudne ciuchy upchnęła do szafy. Wtedy wpadłam na pomysł, żeby dać jej nauczkę – wstawiłam brudne naczynia z powrotem do pokoju i postawiłam na środku zagraconego biurka, żeby w końcu zobaczyła, co to znaczy porządnie sprzątać".
Pt. 25 października
"Całe życie człowiek myśli, że zdrowie będzie dopisywać, że na starość jakoś sobie poradzi. Ale życie czasem płata figle i wszystko może się zmienić w jednej chwili. Po udarze nie byłam już samodzielna i moje dzieci nie były gotowe, żeby się mną zająć. Planowali oddać mnie do ośrodka, a wtedy moja synowa powiedziała 'nie'. Dzięki niej moje życie wygląda dziś zupełnie inaczej".
Pt. 25 października