"Jestem dumna z mojej córki, bo wychowałam ją na samodzielną, zaradną kobietę. Ale teraz patrzę, jak wychowuje swoją córkę, moją wnuczkę i ręce mi opadają. Zamiast uczyć ją podstawowych rzeczy, wyręcza ją we wszystkim, jakby Hania była jakąś księżniczką. Dziesięcioletnia dziewczynka powinna już coś umieć zrobić sama, a Hania nawet kanapki sobie nie przygotuje".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Wychowałam samodzielną kobietę
Mam jedną córkę, Anię, i zawsze byłam z niej dumna. Z mężem wychowywaliśmy ją na zaradną osobę, bo chcieliśmy, żeby poradziła sobie w życiu. Mój mąż powtarzał, że dzieci muszą znać wartość pracy i samodzielności. Ania od najmłodszych lat miała swoje obowiązki – wiedziała, jak przygotować sobie posiłek, posprzątać pokój, zrobić pranie. Chciałam, żeby potrafiła zadbać o siebie, szczególnie jako dziewczyna. W końcu to ważne, żeby umiała się odnaleźć w życiu i nie była od nikogo zależna.
Dzieci muszą umieć radzić sobie same, bo życie nie jest usłane różami
– mówił mój mąż. I ja się z tym zgadzałam. Dlatego Ania od małego wiedziała, że nie będzie miała wszystkiego podanego na tacy.

Córka zapomniała o zasadach, które sama wyniosła z domu
Ania dorosła, założyła rodzinę i ma teraz swoją córkę, Hanię. Niestety, wkrótce okazało się, że moja córka obrała zupełnie inny model rodzicielstwa. Hania jest wychowywana na "królewnę", która ma wszystko zrobione za siebie. Ania chucha i dmucha na nią, nie dając jej równocześnie żadnych obowiązków.
Hania ma już dziesięć lat, a nadal nie potrafi zrobić sobie nawet kanapki. Córka pakuje jej jedzenie do szkoły, kroi jabłka, nalewa wodę do bidonu. Nawet głupiego śniadania nie zrobi sama, bo mama już o wszystko zadba. Kiedy próbuję zwrócić na to uwagę, Ania tylko uśmiecha się i mówi, że "czasy się zmieniły" i że teraz stawia się na wychowanie "w duchu emocjonalnego wsparcia". Dla mnie to tylko ładne określenie na wyręczanie dziecka we wszystkim i wychowanie małego egoisty.
Wiesz mamo, teraz dzieci wychowuje się inaczej, nie tak surowo. Teraz chodzi o wspieranie emocji i pozwolenie na to, żeby dziecko było sobą
– mówi mi Ania, kiedy próbuję zasugerować, że Hania powinna być bardziej samodzielna. Tylko że ja nie widzę w tym wsparcia, tylko robienie z Hani osoby zależnej od innych.

Obawiam się, że Hania wyrośnie na osobę, która nie radzi sobie sama
Martwię się, że wnuczka wyrośnie na dorosłą, która nie będzie umiała zadbać o siebie. Dziesięciolatka, która nie potrafi przygotować sobie prostego śniadania, to nie jest normalne. Uważam, że szczególnie dziewczynka powinna być uczona samodzielności i odpowiedzialności, bo życie bywa różne, a nigdy nie wiadomo, co ją czeka.
Ania mówi, że jestem staroświecka i że teraz wychowanie wygląda inaczej, ale ja wiem swoje. Chciałabym, żeby Hania była gotowa stawić czoła życiu, żeby nie była zależna od innych. I szczerze mówiąc, mam nadzieję, że moja córka w końcu to zrozumie, zanim będzie za późno.
Marianna