Z życia wzięte - Strona 37

"Nie mam dzieci, więc podobno nie mam życia. W pracy jestem traktowana jak niewyczerpana bateria"
"Nie mam dzieci, więc podobno nie mam życia. W pracy jestem traktowana jak niewyczerpana bateria"

"'Zostań po godzinach... W końcu nie masz dzieci' – te słowa mojego szefa usłyszałam po raz pierwszy rok temu, ale wracają do mnie za każdym razem, gdy muszę siedzieć w biurze do późna. Dla niego moje życie poza pracą nie istnieje, bo nie mam rodziny, dla której muszę wrócić do domu. To niby oznacza, że mój czas, moje plany i moje zdrowie są mniej warte. Dla niektórych bycie bezdzietnym to automatyczny bilet do życia 'na zawołanie'".

Nd. 24 listopada

"Poznałem piękną kobietę, która uwielbia luksusy. Obawiam się, że nie będę w stanie jej zaimponować"
"Poznałem piękną kobietę, która uwielbia luksusy. Obawiam się, że nie będę w stanie jej zaimponować"

"Jakiś czas temu poznałem kobietę, która totalnie zawróciła mi w głowie. Jest piękna, elegancka, pewna siebie i kocha luksus. Zawsze nosi drogie ubrania, jeździ nowym, fantastycznym samochodem i opowiada o swoich wyjazdach do najlepszych hoteli, czy też na egzotyczne wakacje. Od razu zauważyłem, że jej życie wygląda zupełnie inaczej niż moje. Chciałbym ją poderwać, ale raczej mój status nie zrobi na niej wrażenia".

Nd. 24 listopada

"Córka mojego męża traktuje mnie jak służącą, a on mówi, że sama jestem sobie winna"
"Córka mojego męża traktuje mnie jak służącą, a on mówi, że sama jestem sobie winna"

"Od kiedy związałam się z Tomaszem, wiedziałam, że razem z nim "dostanę w pakiecie" jego dziesięcioletnią córkę, Julię. Byłam gotowa na wyzwania, ale nie na to, że zostanę traktowana jak pomoc domowa – przez Julię i, co gorsza, przez własnego męża. Kiedy próbuję z nim o tym rozmawiać, zawsze słyszę to samo: "Może jesteś dla niej zbyt sztywna, dlatego się tak zachowuje". Podobno to ja jestem winna, że jego córka traktuje mnie jak służącą".

Nd. 24 listopada

"'Luksus' macierzyńskiego. Chodź, teściowo, pokażę ci, jak wyglądają moje 'wczasy'"
"'Luksus' macierzyńskiego. Chodź, teściowo, pokażę ci, jak wyglądają moje 'wczasy'"

"'Masz przecież urlop, odpoczywasz w domu' – powiedziała ostatnio ciotka mojego męża, gdy narzekałam na zmęczenie. Urlop, odpoczynek - nie pamiętam, kiedy ostatni raz spałam dłużej niż cztery godziny, a moje ręce nie pachniały kremem na odparzenia. Naprawdę opieka nad dzieckiem w tym kraju nadal uważana jest za nic nie warte 'siedzenie w domu'. Rodzina mojego męża zdaje się tego nie rozumieć, a ja mam coraz większe wrażenie, że mój wysiłek jest dla nich niewidzialny".

Sob. 23 listopada

"Teściowa na feriach. Gdzie kończy się wsparcie rodziny, a zaczyna koszmar z teściową w tle"
"Teściowa na feriach. Gdzie kończy się wsparcie rodziny, a zaczyna koszmar z teściową w tle"

"Ferie zimowe miały być dla nas czasem odpoczynku, wspólnych chwil i odcięcia się od codziennych obowiązków. Ale kiedy mój mąż oświadczył, że jego mama chce jechać z nami, poczułam, jak uchodzi ze mnie cała radość. 'Przecież to tylko ferie' – powiedział, jakby nie rozumiał, że w moich oczach to był początek kolejnej rundy teściowej w naszym życiu".

Sob. 23 listopada

"Kupuję ubrania w lumpeksach i jestem z tego dumna. Metka nie jest ważniejsza niż komfort i miłość"
"Kupuję ubrania w lumpeksach i jestem z tego dumna. Metka nie jest ważniejsza niż komfort i miłość"

"Kiedy powiedziałam przyjaciółce, że większość ubrań dla mojej córki kupuję w lumpeksach, spojrzała na mnie z niedowierzaniem. 'A nie boisz się, że ktoś zauważy? Przecież dziecko zasługuje na coś lepszego' – rzuciła, a ja poczułam ukłucie złości. Nie uważam, że metka na koszulce jest ważniejsza niż to, że robię wszystko, by moja córka była szczęśliwa".

Sob. 23 listopada

"Połowa pensji dla mamy. Mąż nadal chce być 'synkiem', choć ma swoją rodzinę"
"Połowa pensji dla mamy. Mąż nadal chce być 'synkiem', choć ma swoją rodzinę"

"Kiedy wychodziłam za mąż, myślałam, że razem z mężem stworzymy drużynę. Plany, wspólne marzenia, budowanie przyszłości – w końcu to podstawa małżeństwa. Ale jak to robić, gdy połowa pensji mojego męża co miesiąc wędruje do jego mamy? 'Zawsze tak było, ona mnie tego nauczyła' – tłumaczy Kamil, jakby to wyjaśniało wszystko".

Sob. 23 listopada

"Moja siostra zabiera mi rodziców na święta, bo ma większy dom. Liczy się metraż a nie serdeczność"
"Moja siostra zabiera mi rodziców na święta, bo ma większy dom. Liczy się metraż a nie serdeczność"

"Od lat święta w moim mieszkaniu były dla nas wszystkich tradycją. Może nie mam dużego stołu, może musimy dosuwać dodatkowe krzesła, ale zawsze było u nas wesoło, ciepło i po prostu rodzinnie. W tym roku to wszystko się zmieniło. Moja siostra Dorota postanowiła, że w tym roku Wigilia będzie u niej, bo ma większy dom. Rodzice się zgodzili, nawet nie pytając mnie o zdanie. A ja zostałam z poczuciem, że liczy się tylko przestrzeń, a nie to, co przez lata starałam się tworzyć w naszym domu – miłość, wspólne chwile i atmosferę, której żaden duży salon nie zastąpi".

Sob. 23 listopada