"Moja córka jest ambitna, ale nie ma zdolności. Od początku wiedziałam, że nie uda się jej dostać na medycynę, ale mimo wszystko wspierałam ją. Zainwestowałam kupę kasy w korepetycje z chemii i biologii. To wszystko na nic. Eliza już cztery razy poprawiała maturę i nie udało się jej dostać. Teraz chciałaby poprawiać ją piąty raz. Najgorsze jest to, że ona stoi w zawieszeniu. Nie studiuje, pracuje tylko dorywczo. Powinna już zacząć myśleć o swojej przyszłości".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Córka uparła się na medycynę
Eliza od zawsze marzyła o tym, żeby zostać lekarzem. Nie miała żadnego planu B. Uczyła się dobrze, ale nigdy nie była wybitna. Niestety, pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Dlatego delikatnie sugerowałam jej, że powinna pomyśleć też o ewentualnie drugim kierunku studiów, który mógłby ją zainteresować. Ona jednak była nieugięta. Wspierałam ją, zainwestowałam kupę kasy w korepetycje z chemii i biologii, a to wszystko na nic. Już cztery razy poprawiała maturę z marnym skutkiem i chce kontynuować ten proceder.

Powinna pomyśleć o przyszłości
Najgorsze jest to, że ona w tym czasie tkwi w zawieszeniu. Nie chce iść na żaden inny kierunek studiów, więc właściwie to nie ma żadnego wykształcenia kierunkowego. Poza tym pracuje tylko dorywczo, zarabia jakieś grosze, więc cały czas muszę ją sponsorować. Uważa, że nie ma czasu na normalną pracę, ponieważ przygotowuje się do matury. Uczy się i po prostu nie chce angażować się w żadne inne zajęcia. Jest mi bardzo przykro, bo powinna już pomyśleć o przyszłości, w końcu czas leci, a ona jest coraz starsza.
Tak dłużej być nie może
Tak dłużej już nie może być, ale sama nie wiem, jak do niej dotrzeć. Nie wiem, co zrobić, żeby w końcu zmądrzała i chciała podjąć się innego kierunku studiów. Ona nie jest głupią dziewczyną, ale po prostu na medycynę się nie nadaje. Tam naprawdę chodzą wybitni ludzie. Nawet, jeżeli się dostanie, to później ilość materiału może po prostu ją przytłoczyć. Sama nie wie, na co się pisze, a ja nie wiem, jak wyciągnąć ją z tej spirali. Nie wierzę w to, że będąc w takim zawieszaniu wciąż jest szczęśliwa. To po prostu niemożliwe. Ja też martwię się o to, co z nią będzie w przyszłości, jeżeli w odpowiednim czasie nie zdobędzie wykształcenia, a przede wszystkim doświadczenia zawodowego.
Zatrwożona Matka