Z życia wzięte - Strona 47
"Od lat śpimy z Martą pod jedną, dużą kołdrą. Dla mnie to nie tylko wygoda – to nasz sposób na bliskość, ciepło, intymność. Czasem bywa ciasno, czasem zdarza mi się zawinąć w kołdrę bardziej, niż powinienem, ale zawsze było to dla nas czymś naturalnym. Aż do teraz. Ostatnio żona stwierdziła, że ma dość i że chce własnej kołdry. Nie mogłem w to uwierzyć".
Sob. 2 listopada
"Od lat przed każdym świętem ciotka Helena dzwoni do mnie z tym samym tekstem: 'Zawieź mnie na cmentarz, przecież i tak jedziesz'. Na początku się zgadzałem, bo w końcu to rodzina, a ja zawsze starałem się być pomocny. Jednak z czasem zacząłem mieć tego coraz bardziej dość. Ciotka traktuje moje auto jak prywatną taksówkę – już nie mówię, że nigdy się nie dorzuca na paliwo, ale ona nigdy nawet nie podziękuje. A co najgorsze, za każdym razem zostawia po sobie bałagan, jakby w ogóle nie przejmowała się tym, że to ja będę potem sprzątał. Po ostatnim wyjeździe stwierdziłem, że to koniec. To był ostatni raz, kiedy poświęciłem swój czas".
Sob. 2 listopada
"Święta to dla mnie wyjątkowy czas. Uwielbiam przygotowania, planowanie, szukanie prezentów, które naprawdę ucieszą bliskich. Dlatego co roku staram się wszystko zaplanować wcześniej – unikam grudniowego szaleństwa i chcę zaoszczędzić. Przecież wiadomo, że ceny przed świętami idą w górę. Niestety, mój mąż tego nie rozumie. Twierdzi, że kupowanie prezentów już w listopadzie to fanaberia. Dla niego to wszystko jest tylko zbędnym wydatkiem, na którym najlepiej oszczędzić. Czuję, że znów będę musiała tłumaczyć się przed jego rodziną z byle jakich, tanich prezentów".
Sob. 2 listopada
"Jak co roku poszłam na cmentarz, żeby odwiedzić grób mojego męża. Co roku staram się wyglądać wyjątkowo elegancko, zwłaszcza w ten szczególny dzień - trochę dla zmarłego męża, trochę dla mojego dobrego samopoczucia. Teraz włożyłam mój ulubiony ciemnoczerwony płaszcz, który przypomina mi o dawniejszych czasach. Nie spodziewałam się, że na cmentarzu przypadkiem spotkam mojego syna. A już na pewno nie przewidziałam, że wywoła scenę przy ludziach. Wszystko przez to, że jego zdaniem 'w moim wieku' taki płaszcz to przesada".
Sob. 2 listopada
"Od trzech lat sam dbam o grób mojego taty. Staram się, żeby wszystko wyglądało godnie – kupuję nowe znicze, świeże kwiaty, sprzątam, dbam o to miejsce najlepiej, jak potrafię. Ale mój wujek Stefan, brat taty, ma własne podejście do tej sprawy. Co roku przychodzi na Wszystkich Świętych i kładzie na grób te same, stare znicze, które przynosi z domu, umyte i 'odświeżone'. Nie wiem, jak można oszczędzać na pamięci o bliskich - kiedy widzę, jak łatwo mu to przychodzi, pęka mi serce".
Sob. 2 listopada
"Na początku września mój synek Henio skończył roczek, więc postanowiliśmy zrobić małą imprezę w domu. Zebrali się najbliżsi, pełna chata ludzi, wszyscy szczęśliwi i wzruszeni. Henio dostał piękne, przemyślane prezenty, a jego starsza siostra Wikusia była przy nim przez cały czas, cieszyła się razem z nim i nie mogła się doczekać, aż rozpakują razem wszystkie podarunki. Wszystko było idealnie, dopóki moja siostra, ich ciocia Malwina, nie przyniosła prezentu… tylko dla Henia. Widząc rozczarowanie na twarzy mojej córeczki, czułam, jak serce mi pęka".
Sob. 2 listopada
"Babcia była dla mnie zawsze kimś wyjątkowym. Spędziłyśmy razem wiele pięknych chwil, które zostaną ze mną na zawsze. Ale z czasem te wizyty zaczęły mnie przytłaczać. Babcia oczekuje, że będę u niej co tydzień, jakby to było coś oczywistego, a ja powoli przestaję mieć własne życie. Nikt z rodziny tego nie rozumie – wszyscy uważają, że to 'moje obowiązki'. Nie chcę poświęcić mojej młodości, żeby nie zawieść ich oczekiwań".
Sob. 2 listopada
"Jestem żonaty od kilku lat i choć mój związek jest pełen miłości, przyjaźni i wsparcia, to nie podoba mi się, jak bardzo moja żona zmieniła swój wygląd. Niestety daleko odeszła od swojego naturalnego uroku, który tak bardzo kiedyś mnie w niej oczarował".
Sob. 2 listopada
"Zawsze chciałam mieć dziecko, ale jakoś się nie składało. Mimo że długo powtarzałam sobie, że nie mam czego żałować, to w środku czułam pustkę. Długo myślałam, że zostanę tylko ciocią, przyjaciółką mam, osobą "bez zobowiązań". A teraz, gdy wreszcie noszę pod sercem maleństwo, czuję, jak radość i strach ścierają się we mnie każdego dnia. I myślę: czy w wieku 46 lat dam radę być dobrą mamą".
Pt. 1 listopada
"Zawsze myślałam, że sprzątanie rodzinnych grobów jest nieco jak noszenie czapki niewidki. Co roku pojawiam się na cmentarzu z arsenałem narzędzi, a naokoło mnie tylko kamienne anioły patrzą z uznaniem. Nikt z rodziny się nie pojawia, by dzielić trudy. Cóż, przynajmniej do tej pory. Bo tym razem opracowałam sprytny plan, który okazał się kluczowym posunięciem, by wciągnąć resztę do cmentarnych obowiązków. I nie obyło się bez wzruszeń".
Pt. 1 listopada