"Jestem żonaty od kilku lat i choć mój związek jest pełen miłości, przyjaźni i wsparcia, to nie podoba mi się, jak bardzo moja żona zmieniła swój wygląd. Niestety daleko odeszła od swojego naturalnego uroku, który tak bardzo kiedyś mnie w niej oczarował".
Publikujemy list naszego czytelnika. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Moja żona coraz bardziej oddala się od swojego naturalnego wyglądu
Kiedy poznaliśmy się kilka lat temu, była pełna życia, radosna i naturalna. Była też przepiękna. Lubiła chodzić na spacery, spędzać czas z rodziną, była pewna siebie. Oczywiście, dbała o wygląd, ale nie spędzała godzin na przygotowaniach przed lustrem. Teraz jednak wszystko się zmieniło. Na każde wyjście, nawet na zwykłe zakupy, szykuje się godzinami. Mam wrażenie, że chce wyglądać jak kobiety, które widzi w internecie, te wszystkie celebrytki i modelki. Ale przecież nie na tym powinno polegać życie.
Mówiłem jej, że dla mnie jest najpiękniejsza bez tych wszystkich dodatków, ale wydaje mi się, że tego nie słyszy, bo cały czas powtarza, że „musi” wyglądać jak najlepiej. A przecież, w moich oczach to jej uśmiech, błysk w oku i naturalność przyciągnęły mnie na początku. To, że była sobą, bez maski z makijażu i bez prób spełniania wymagań, które są jej narzucane przez ludzi i media.

Żona coraz częściej chodzi na "upiększające" zabiegi
Zabiegi, na które chodzi, są coraz częstsze – raz na rzęsy, raz na paznokcie, potem na włosy, a nawet na jakieś zastrzyki czy zabiegi na twarz. Ostatnio była na powiększaniu ust, choć wcale tego nie potrzebowała. Jej usta były piękne i naturalne, ale ona chyba nie widzi tego, co widzę ja. Wciąż szuka „idealnego” wyglądu, a ja coraz bardziej czuję, że tracę kobietę, w której się zakochałem. Czasami żartuję, że coraz mniej przypomina siebie, ale tak naprawdę nie jest mi do śmiechu.
Media i internet nie pomagają. Wszędzie widzi się „idealne” twarze, ciała bez skazy, perfekcyjne fryzury. Rozumiem, że każda kobieta chce wyglądać dobrze, ale ta obsesja na punkcie wyglądu zabiera nam coś ważnego. Zamiast spędzać czas razem, ona jest zajęta kolejnymi zabiegami, a my oddalamy się od siebie. Moim zdaniem piękno to nie tylko wygląd – to także to, jaka jest osoba, jej osobowość, naturalny uśmiech, prawdziwe emocje. Tęsknię za chwilami, gdy po prostu wychodziliśmy razem bez przygotowań, bez presji wyglądu. Mam wrażenie, że zamiast cieszyć się życiem, ona tylko myśli o tym, co jeszcze zmienić, jak wyglądać „lepiej” – ale ja wcale nie uważam, że te zmiany są na lepsze. Tęsknię za tym, jaka była kiedyś. Żal mi mojej żony, żal mi nas.
Bogdan