Z życia wzięte - Strona 45
"Mój narzeczony upiera się, żebym wystąpiła na naszym ślubie w krótkiej sukni. Ciągle powtarza, że chce się pochwalić przed kumplami, że ma zgrabną kobietę. No ja to rozumiem, ale przecież ślub mamy brać w lutym, przecież ja zamarznę".
Czw. 7 listopada
"Uważam, że to brak kultury, żeby zięć tylko swojej żonie dawał prezenty. Każdy przecież wie, że teściowa też jest bardzo ważną osobą w rodzinie. Skoro już mu się tak dobrze powodzi, to wypadałoby, żeby i mnie obdarowywał. Przecież to nie jakieś wygórowane wymagania, żeby o teściowej też czasem pomyślał. Ja rozumiem, że zięć chce mojej córce nieba przychylić, ale przecież to właśnie dzięki mnie ona jest taka, jaka jest".
Śr. 6 listopada
"Moja córka ma 25 lat, no i ciągle z tym chłopakiem chodzi, a z tego, co ja widzę, to ani ślubu, ani nawet zaręczyn nie widać. Ja naprawdę nie rozumiem, co się teraz dzieje z tą młodzieżą – za moich czasów to człowiek w jej wieku miał już rodzinę, dzieci. A córka ciągle tylko, że jeszcze mają czas. A ten jej chłopak, też jakoś za bardzo się nie spieszy".
Wt. 5 listopada
"Mój mąż zachowuje się, jakbyśmy nadal żyli w latach 90., kiedy największym zagrożeniem dla dzieci były telewizja i gumy Turbo. Narzeka, że nasz syn Filip za dużo siedzi przy ekranie – bo to komputer, bo to telefon, bo to konsola. Gdyby mógł, pewnie zakopałby te wszystkie gadżety w ogródku i zainstalował drewniany huśtawkowy zestaw 'dla zdrowia dziecka'. A ja się zastanawiam, o co mu tak naprawdę chodzi - przecież wszyscy teraz używamy elektroniki. Sam ogląda seriale po nocach, a o telefonie prawie nie pamięta, bo tak go zasymilował, że przy nim zasypia. Ach, faceci".
Pon. 4 listopada
"Mam córkę, z której zawsze byłam dumna. Mądra dziewczyna, dobrze się uczyła, miała swoje pasje, przyjaciół i zdrowe podejście do życia. Ale wszystko się zmieniło, odkąd poznała tego chłopaka. Na początku wydawało mi się, że Piotrek może być w porządku, chociaż coś mnie niepokoiło – to spojrzenie, sposób, w jaki mówił. Ale pomyślałam, że dam mu szansę. Teraz widzę, że był to wielki błąd".
Pon. 4 listopada
"Zawsze myślałam, że życie na wsi to spokój, prywatność i bliskość natury. Dlatego, gdy w końcu mogłam sobie pozwolić na mały domek poza miastem, długo się nie zastanawiałam. Liczyłam na ciszę, a znalazłam sąsiada, który nie potrafi uszanować mojej prywatności. Czuję się obserwowana na każdym kroku, a kiedy próbowałam z nim porozmawiać, tylko się zaśmiał. Już nie wiem, co robić".
Pon. 4 listopada
"Mama mojego narzeczonego, Pawła, zawsze była wymagająca. Od początku naszej znajomości lubiła krytykować, pouczać, narzucać swoje zdanie. Starałam się to jakoś przyjąć – chciałam, żeby Paweł widział, że naprawdę próbuję. Ale teraz czuję, że jestem na skraju wytrzymałości. Teściowa dzwoni do nas o każdej porze dnia i nocy, żeby wyrazić swoje niezadowolenie. Jestem zmęczona, sfrustrowana, niewyspana i chyba na stałe zablokuje jej numer".
Pon. 4 listopada
"Mam na imię Marek, mam 35 lat i od roku jestem żonaty. Moja żona Ela jest młodsza ode mnie o sześć lat. Poznaliśmy się, kiedy pracowała w osiedlowym sklepie spożywczym. Wydawało mi się, że trafiłem na kobietę idealną – śliczną, uśmiechniętą, pełną energii. Ale po ślubie szybko wyszło na jaw, że Ela kompletnie nie potrafi gotować. A ja, wychowany na domowych obiadkach mojej mamy, nie wyobrażam sobie życia bez porządnego jedzenia. Zaczynam się zastanawiać, ile jeszcze tak wytrzymam".
Pon. 4 listopada
"Mam na imię Marianna, mam 78 lat i od dziewięciu lat żyję sama. Mój mąż zmarł, a ja zostałam w dużym mieszkaniu w centrum miasta. Zawsze z Tadeuszem cieszyliśmy się życiem, odkrywaliśmy nowe rzeczy i korzystaliśmy z każdej chwili. Po jego śmierci starałam się nie rezygnować z tego stylu życia – wiem, że mąż chciałby, żebym była szczęśliwa. Niestety, moja synowa ma na ten temat zupełnie inne zdanie. Twierdzi, że moje wydatki na 'fanaberie' to marnotrawstwo i że powinnam raczej oszczędzać dla wnuków".
Pon. 4 listopada
"Po długiej i bolesnej walce z chorobą moja mama zmarła. Wiedzieliśmy, że jej czas się kończy, ale nigdy nie da się przygotować na taki ból. Na dodatek, zamiast wspierać się w tej najtrudniejszej chwili, musimy zmagać się z decyzją jej męża, który postanowił o kremacji mamy bez naszej zgody. Czuję, że nie tylko mnie nie uszanował, ale przede wszystkim zlekceważył to, czego sama mama naprawdę chciała”.
Pon. 4 listopada