Z życia wzięte - Strona 44
"Kocham Halinkę, ale te wszystkie rocznice i jej oczekiwania zaczynają mnie naprawdę przytłaczać. Ona uważa, że każda ważna data to okazja do świętowania, najlepiej z idealnie dobranym prezentem. A ja? Czuję się, jakbym ciągle zdawał jakiś egzamin, na którym muszę pokazać, jak bardzo mi zależy. Na początku to było fajne, ale teraz czuję, że zamiast radości jest tylko presja i stres. Czy naprawdę miłość musi być mierzona w liczbie rocznicowych niespodzianek?"
Nd. 10 listopada
"Kocham Krysię i jestem gotów zrobić wszystko, żeby została moją żoną. Problem w tym, że nie jestem pewien, czy ona tak samo mocno chce. Nasze światy różnią się jak dzień i noc – ona jest z bogatego domu, ja całe życie pracuję na budowie. Mam wrażenie, że gdybyśmy byli tylko we dwoje, mogłaby mnie odrzucić. Dlatego planuję coś ryzykownego – oświadczę się jej w czasie Wigilii, przy całej jej rodzinie, licząc, że obecność bliskich sprawi, że zgodzi się przynajmniej 'z grzeczności'".
Nd. 10 listopada
"Moja sytuacja jest skomplikowana, a przez wpływ, jaki mama miała na mnie przez całe życie, coraz trudniej mi odróżnić własne uczucia od jej sugestii. W kluczowym momencie mojego życia relacja z mamą przysparza mi tylko więcej rozterek i wątpliwości".
Nd. 10 listopada
"Po dziesięciu latach związku marzyłam o tym, żeby choć na chwilę poczuć się jak dawniej – blisko, ciepło, bez tej codziennej rutyny. Ugotowałam jego ulubione danie, wystroiłam się specjalnie dla niego i czekałam, aż wróci z pracy. Niestety, rzeczywistość była brutalna. Zostałam całkowicie zignorowana, a jego poranne słowa sprawiły, że zaczęłam poważnie zastanawiać się nad naszym związkiem".
Sob. 9 listopada
"Od ośmiu lat pracuję w tej firmie i zawsze miałam swoje zasady. Praca to praca, a życie prywatne to coś zupełnie innego. Nigdy nie czułam potrzeby, żeby zaprzyjaźniać się z każdym nowym pracownikiem, który pojawia się na chwilę, a potem znika. Kiedy więc odmówiłam zrzutki na urodzinowy prezent dla nowej koleżanki, której nawet nie znam, stałam się wrogiem publicznym numer jeden. Atmosfera wokół mnie zgęstniała, a ja zaczynam się zastanawiać, czy naprawdę muszę ulegać tej całej biurowej presji".
Sob. 9 listopada
"Od dawna marzyłam o tym, żeby chociaż raz spędzić Boże Narodzenie w ciepłym kraju. Wyobrażałam sobie siebie leżącą na plaży z drinkiem w dłoni, zamiast siedzieć przy stole w śniegowcach. Po latach marzeń w końcu udało mi się namówić Marka, żebyśmy w tym roku zrezygnowali z tradycyjnych świąt w Polsce. Byliśmy przygotowani na każdą reakcję jego dziadków, którzy kochają tradycję, ale to, co usłyszeliśmy, przeszło nasze najśmielsze oczekiwania".
Sob. 9 listopada
"Od dwóch miesięcy spotykam się z facetem, który wydaje się być moim ideałem. Mateusz ma wszystko, czego można chcieć – jest przystojny, szarmancki, dobrze zarabia, a do tego świetnie nam się rozmawia. Wydawałoby się, że to układ doskonały. Niestety, szybko się okazało, że w tym związku nie jestem sama. W 'pakiecie' dostałam jego byłą dziewczynę Klaudię, która nie może dać mu spokoju i wydzwania o każdej porze dnia i nocy. Na początku to ignorowałam, ale teraz mam tego serdecznie dość".
Sob. 9 listopada
"Przez blisko pięć lat każde święta i urodziny z mężem to była lekcja cierpliwości. Zamiast romantycznych prezentów, które wywołałyby u mnie uśmiech, zawsze trafiałam na coś w stylu nowego miksera albo suszarki do prania. Kiedy marzyłam o pięknych perfumach, dostawałam tani dezodorant z supermarketu. Myślałam, że nic się już nie zmieni, bo Janek to facet praktyczny do szpiku kości, a romantyzm to dla niego abstrakcja. Ale w końcu znalazłam sposób, żeby nasze prezenty naprawdę nas cieszyły. Teraz już nie muszę się obawiać, co znajdę pod choinką – a mąż może spać spokojnie, bo wie, że trafia w dziesiątkę".
Sob. 9 listopada
"Nie ma chyba prostszego testu dla rodziny niż moment, w którym ktoś z niej osiąga sukces finansowy".
Sob. 9 listopada
"Do naszej wsi wróciła dawna ukochana mojego męża, bo niestety owdowiała. Wróciła jakby nigdy nic i zaczęła nas odwiedzać. Ponoć tylko na kawkę, ale co chwilę ma jakąś okazję, żeby przyjść, przynieść upieczone przez siebie ciasto i usiąść z moim mężem. A mój mąż zawsze jej zachwala te ciasta, że najlepsze na świecie. I ja oczywiście milczę, staram się być miła, bo to przecież kulturalne, nie będę robić awantury, ale w środku to już mam dość".
Pt. 8 listopada