Z życia wzięte - Strona 33

"Nowa ja kontra czekoladowe pokusy. Brak wsparcia boli bardziej niż zakwasy po treningu"
"Nowa ja kontra czekoladowe pokusy. Brak wsparcia boli bardziej niż zakwasy po treningu"

"Decyzja o pójściu na siłownię była dla mnie jak mała rewolucja. Chciałam lepiej wyglądać, czuć się zdrowiej i w końcu zrobić coś dla siebie. Myślałam, że mój chłopak mnie w tym wesprze, może nawet pójdzie ze mną. Tymczasem on codziennie wraca z ulubionymi batonami i chipsami, zajada się przy mnie i kompletnie ignoruje moje starania. Zaczynam się zastanawiać, czy naprawdę mu na mnie zależy, czy po prostu jest mu wszystko jedno".

Nd. 1 grudnia

"'Dom to nie muzeum' – odpowiedziała teściowej. Bo przyszła do nas i kazała posprzątać"
"'Dom to nie muzeum' – odpowiedziała teściowej. Bo przyszła do nas i kazała posprzątać"

"W naszym małżeństwie zawsze było jasne, że nie zamierzamy robić z domu muzeum. Oboje z Maćkiem pracujemy, mamy intensywne życie i czasem w salonie leży kilka książek, kubek na stole, a pranie czeka na swoją kolej. Taki drobny chaos nam nie przeszkadza – czujemy się w nim swobodnie. Ale niestety teściowa, Janina, uważa inaczej. Każda jej wizyta kończy się krytyką, a ja mam wrażenie, że przechodzi przez nasz dom jak inspektor sanepidu".

Nd. 1 grudnia

"'Ty siedzisz w domu' – powiedział mój mąż. Więc wystawiłam mu rachunek za wszystko, co robię"
"'Ty siedzisz w domu' – powiedział mój mąż. Więc wystawiłam mu rachunek za wszystko, co robię"

Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.

Nd. 1 grudnia

"Synowa pamięta o mnie bardziej niż mój własny syn. To ona dba o naszą rodzinę"
"Synowa pamięta o mnie bardziej niż mój własny syn. To ona dba o naszą rodzinę"

"Kiedy słyszę telefon w moje urodziny, wiem, że to syn z rodziną. Ale prawda jest taka, że to nie Damian pamięta, tylko jego żona, Kinga. To ona organizuje prezenty, przypomina mu o dacie i dba, żeby dzieci narysowały laurkę. Synowa to osoba, która wciąż sprawia, że czuję się częścią ich rodziny".

Sob. 30 listopada

"Zbierałem naklejki na stacji benzynowej, żeby zdobyć maskotkę dla wnuczka. Synowa oddała ją kotu"
"Zbierałem naklejki na stacji benzynowej, żeby zdobyć maskotkę dla wnuczka. Synowa oddała ją kotu"

"Jako kierowca zawodowy często jestem w trasie i rzadko widuję rodzinę. Moja praca pozwala mi utrzymać dom, ale odbiera mi to, co najważniejsze – czas z bliskimi. Mojego wnuczka, Antka, widuję kilka razy w miesiącu, a mimo to staram się, żeby wiedział, że dziadek zawsze o nim pamięta. Kiedy na stacji benzynowej zobaczyłem promocję na maskotki, pomyślałem: 'To coś, co mogę zrobić dla niego'".

Sob. 30 listopada

"Więcej pieniędzy, więcej kłótni. Jego reakcja na moją prośbę mnie rozczarowała"
"Więcej pieniędzy, więcej kłótni. Jego reakcja na moją prośbę mnie rozczarowała"

"Wszystko zaczęło się od momentu, gdy Tomek dostał podwyżkę. Ucieszyłam się, bo w ostatnich latach nasz budżet był napięty. Gdy dzieci rosły, wydatki były ogromne, a ja pracowałam na pół etatu, żeby być w domu, gdy wracają ze szkoły. Gdy powiedział mi o wyższym wynagrodzeniu, pomyślałam, że w końcu odetchniemy i może nawet odłożymy trochę na wakacje czy remont. Jednak kiedy zasugerowałam, żeby dołożył więcej do wspólnych wydatków, jego reakcja kompletnie mnie zaskoczyła".

Sob. 30 listopada

"1250 za ostatni miesiąc – takie wyliczenie dostałem od żony. Pranie, gotowanie i rachunek za uwagę"
"1250 za ostatni miesiąc – takie wyliczenie dostałem od żony. Pranie, gotowanie i rachunek za uwagę"

"'To jakiś żart' – pomyślałem, kiedy żona dała mi kartkę z dokładnym wyliczeniem, ile 'jesteś mi winien' za pranie, gotowanie i sprzątanie. Przyznaję, w pierwszej chwili zagotowałem się ze złości. Jak to możliwe, że ktoś, kto od lat mieszka ze mną pod jednym dachem, ma czelność oczekiwać zapłaty za coś, co jest jego obowiązkiem. Ale kiedy emocje opadły, zacząłem się zastanawiać: czy faktycznie czegoś nie przegapiłem".

Sob. 30 listopada

"Kupiłam bilety na Andrzejki, a mąż woli kanapę. Ja mówię: 'Chcę tańczyć, a nie zrzędzić'"
"Kupiłam bilety na Andrzejki, a mąż woli kanapę. Ja mówię: 'Chcę tańczyć, a nie zrzędzić'"

"Po 25 latach małżeństwa marzyłam, żeby zrobić coś szalonego. Nasze córki już dorosły, a ja miałam ochotę na trochę zabawy. Kupiłam bilety na Andrzejki – fajna impreza, dobra muzyka, wieczór tylko dla nas. Wyobrażałam sobie tańce, śmiech i wspólną noc jak za dawnych lat. Ale kiedy powiedziałam o tym mężowi, usłyszałam: 'Jesteśmy za starzy na takie rzeczy'. Poczułam się, jakby wylał na mnie kubeł zimnej wody".

Sob. 30 listopada