Z życia wzięte - Strona 650
"Karolina od kilku miesięcy zmagała się z nieuleczalną chorobą. Kiedy jej ostatnia deska ratunku – eksperymentalne leczenie – nie przyniosło żadnych efektów, postanowiła uporządkować swoje sprawy i przygotować się na najgorsze. O testamencie dowiedziałem się już po jej śmierci. Szczerze mówiąc, mam teraz wrażenie, że spędziłem życie z kobietą, której wcale nie znałem!"
Sob. 1 lipca
"Zostawiłam pracę na rzez zajmowania się domem i trójką naszych dzieci. Każda mama choćby jednego dziecka przyzna, że to wcale nie taka łatwa sprawa, przez przynajmniej 12 czy 14 godzin na dobę zająć mu czas w taki sposób, aby się nie nudziło. A u mnie dochodzą jeszcze wieczne kłótnie, bijatyki i milion innych problemów razy trzy, bo każde dziecko ma swoje powody do płaczu i krzyku. Czuję się jak na etacie, a nawet na dwóch. Ale mój mąż ma w naszym domu TYLKO jeden obowiązek i uważa, że to i tak dużo, bo on pracuje. Poza tym podobno to najgorsze zadanie, jakim mogłam go obciążyć. Ja się na to nie piszę i naprawdę wolę wrócić do pracy. Niech on zajmuje się domem i dziećmi".
Sob. 1 lipca
"Mój synek jest bardzo wymagający. Ma pięć lat i potrafi urządzić niezłe sceny. Stawiam na rodzicielstwo bliskości, wzajemne zaufanie i dużo rozmów. Teściowa jednak uważa, że jestem zbyt miękka, a moje metody nie przyniosą żadnych rezultatów. Ostatnio stwierdziła, że ona wyszkoli moje dziecko. Grubo się myli. Na pewno jej na to nie pozwolę".
Sob. 1 lipca
"Renata była moją kochanką od pół roku. Było nam razem świetnie, mimo że była o połowę młodsza, ale raczej jej to w niczym nie przeszkadzało. Niestety, chciała żebym rozwiódł się z żoną. Kiedy po pół roku tego nie zrobiłem, wywinęła mi taki numer, że prawie musiałem dzwonić po karetkę!"
Sob. 1 lipca
"Długo szukałam tego jedynego. Gdy więc poznałam Łukasza, który wyznaje podobne wartości jak ja, odzyskałam nadzieję, że szczęście w małżeństwie jednak jest mi pisane. Po pół roku związku się zaręczyłam i od razu poleciałam do koleżanek, by przekazać im dobre wieści. Jednak nie takiej reakcji się po nich spodziewałam! Zamiast mnie wspierać, próbują wybić mi ten pomysł z głowy!"
Sob. 1 lipca
"Nie spodziewałam się, że wybór kandydata na mojego męża odbije się takim echem w rodzinie i wśród znajomych... Kochamy się i tworzymy zgodną parę. Miłość spadła na nas jak grom z jasnego nieba. Jesteśmy pewni swojego uczucia i zdecydowani na ślub. Nawet kościelny, o ile proboszcz pozwoli... Szkopuł w tym, że mój narzeczony jest bratem stryjecznym mojego taty, co niektórym w głowie się nie mieści. Dzieli nas wystarczająca odległość na drzewie genealogicznym. Ale ludzie i tak mają na to swoje teorie! To nasza sprawa... Nie robimy nic niedozwolonego".
Sob. 1 lipca
Wydawało mi się, że życie z moim mężem jest usłane różami, bo sprawiał wrażenie zakochanego we mnie od momentu poznania, ale rzeczywistość okazała się dla mnie bardzo okrutna i dziś piszę do was, będąc nieszczęśliwą rozwódką.
Pt. 30 czerwca
"Spędziliśmy za granicą 15 lat. Postępowy, europejski kraj... Wydawałoby się, że mieliśmy tam wszystko! Początkowo była to ciężka orka, którą przypłaciliśmy zdrowiem, ale udało się wyjść na prostą. Założyliśmy firmę, potem urodziły nam się dzieci, w końcu było nas stać na własny dom na kredyt. Wszystko układało się wspaniale. Do czasu, aż dzieci podrosły i miały pójść do szkoły. Wtedy przeżyliśmy wstrząs. Sytuacja gospodarcza też się zmieniła... Coraz bardziej odczuwaliśmy, że jesteśmy obywatelami drugiej kategorii i nigdy nie będzie inaczej. W życiu nie przypuszczalibyście, w jakim matrixie musieliśmy tam żyć... Wróciliśmy do Polski i w końcu odetchnęliśmy z ulgą. Nigdzie nie żyje się lepiej niż tu".
Pt. 30 czerwca
"W moim wieku człowiek prędzej spodziewa się menopauzy niż ciąży. Pierwsze objawy pomyliłam właśnie z przekwitaniem. Wszystko mnie przeraża. Jak sobie poradzę, co powiem córce i wnukom! Boję się też rozmowy z rodzicami. W tym wieku ciąża to wstyd!"
Pt. 30 czerwca
"Chyba każdy, kto żyje w wieloletnim związku ma czasem ochotę na pewnego rodzaju powiew świeżości? Ja bardzo tego potrzebowałam i byłam pewna, że jeśli nie wkręcę się w relację, która będzie mi dostarczała emocji, to rozstanę się z moim mężem. On już nie działał na mnie tak, jak kiedyś, ale jakiś zakazany owoc z pewnością by to zmienił. Myślę, że wiele kobiet (i nie tylko) mnie zrozumie. Postanowiłam znaleźć sobie jakiegoś dyskretnego znajomego i zarejestrowałam się na jednym z portali randkowych. Tak najłatwiej. Choć musiałam być ostrożna, bo mogło tam zaglądać wielu moich znajomych. Przeglądałam sobie oferty panów, z niektórymi rozmawiałam, aż wreszcie trafiłam na... Ależ mi to podniosło ciśnienie!"
Pt. 30 czerwca