Z życia wzięte - Strona 143
"Coś się skończyło. Uczucie między nami się wypaliło, choć wiem, że on dalej mnie kocha. I nie jest mi z tym źle. Dobrze jest czuć, że ktoś ma wobec nas ciepłe uczucia tylko, że ja już nie mogę ich odwzajemnić. Nie potrafię. I teoretycznie wiem, że powinnam odpuścić, odejść, żeby mój mąż miał szansę znaleźć sobie kogoś, kto go pokocha. Ale nie potrafię tego zrobić, bo nie chcę zostać sama".
Pon. 15 lipca
"Teściowa ma swoją wizję idealnej żony, którą regularnie próbuje mi narzucić. Według niej idealna żona powinna rano wstawać o świcie, przygotować obfite śniadanie, najlepiej serwowane do łóżka, a następnie cały dzień poświęcać na dbanie o dom i męża. Jej mąż jest traktowany jak król, a ona sama jest wiecznie uśmiechniętą opiekunką domowego ogniska, która nigdy nie narzeka. Ja taka nie będę".
Nd. 14 lipca
"Moja synowa wymyśliła, że zabierze dzieci nad morze we wrześniu, mimo że wnuczki muszą chodzić do szkoły. Żona syna stwierdziła, że nic się nie stanie, jak dziewczynki zaczną rok szkolny dwa tygodnie później, a ona mniej wyda na urlop. Poza tym w jej pracy nie da się wziąć wolnego w lipcu i sierpniu. Nie mogę na to pozwolić".
Nd. 14 lipca
"Kaśka twierdzi, że przyćmiłam pannę młodą, czyli ją. Twierdzi, że to przeze mnie nie ma żadnych ładnych zdjęć z własnego wesela. Przeprosiłam ją, ale uważam, że to nie moja wina, że wpadłam w oko fotografowi".
Nd. 14 lipca
"Obecnie mieszkam z rodzicami w mieście. Tak się jednak składa, że poznałam fajnego mężczyznę, z którym weszłam w związek, więc chciałabym, żebyśmy zamieszkali razem. Nie jest to jednak takie łatwe, ponieważ oboje mieszkamy ze swoimi rodzicami. Moja rodzina ma dom na wsi i rodzice chcieli go nam przekazać. Kłopot w tym, że prawo do domu mają też wujkowie, a oni od razu powiedzieli, że chcą mnóstwo pieniędzy i za darmo nie dadzą. Nie ma mowy. Nie powinni narzekać".
Nd. 14 lipca
"Gdy byłam dzieckiem, to z utęsknieniem czekałam na rozpoczęcie wakacji, a później dwa miesiące mijały w okamgnieniu. Teraz kiedy sama jestem mamą, sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Na co dzień nie pracuję, bo mąż dobrze zarabia, więc ja zajmuję się domem. Już przywykłam do ciszy i spokoju, kiedy dzieci są w szkole. A teraz, podczas wakacji, co chwilę marudzą, że im się nudzi. Nawet w spokoju serialu nie mogę obejrzeć".
Nd. 14 lipca
"Teściowa zawsze była dla mnie dobra. Ja ją szanowałam, bo to w końcu matka mojego ukochanego męża. Uważam, że nie można postępować inaczej. Teraz kiedy jest już seniorką, potrzebuje całodobowej opieki. Niestety, mocno podupadła na zdrowiu. Ma jeszcze córkę, która nie chce się nią zajmować i proponowała załatwienie miejsca w hospicjum. Ja sobie tego nie wyobrażam, dlatego przygarnęłam teściową pod swój dach, zrezygnowałam z pracy i zajmuję się nią na cały etat".
Sob. 13 lipca
"Już od dłuższego czasu nie mogę się dogadać z mężem. On ciągle ogląda albo filmy, albo wydarzenia sportowe. Mam już serdecznie dość tego wszystkiego i chciałabym, żeby się zmienił. Widzę jednak, że nic z tego nie będzie i kłótnie o to, co kto ogląda, będą trwać ciągle. Chyba nie mam wyboru i zacznę oszczędzać na lepszy telewizor, bo to lepiej nie będzie. Czuję, że będzie tylko gorzej. A może jest jakieś inne wyjście. Już sama nie wiem".
Sob. 13 lipca
"Mamusia ugotuje, a jak trzeba, to i łóżko pościeli i posprząta, no i zakupy też zrobi. Nie mam motywacji, żeby cokolwiek zmieniać, skoro wszystko mam w domu porobione. Jedyny problem jest, jak zapraszam koleżanki do pokoju. Gdy mama przekracza próg pokoju i przynosi herbatę oraz ciastka, żeby nam się lepiej rozmawiało, koleżanki się na mnie dziwnie patrzą".
Sob. 13 lipca
"Mam problem z męczącą sąsiadką, która nachodzi mnie w domu wieczorami. Tylko włączę odkurzacz po kolacji i zaraz jest interwencja z dołu. Nie dość, że ta pani ma do mnie pretensje, to jeszcze mojego sznaucerka się czepia. Nie moja wina, że ta kobieta chodzi spać po dobranocce".
Sob. 13 lipca