"Coś się skończyło. Uczucie między nami się wypaliło, choć wiem, że on dalej mnie kocha. I nie jest mi z tym źle. Dobrze jest czuć, że ktoś ma wobec nas ciepłe uczucia tylko, że ja już nie mogę ich odwzajemnić. Nie potrafię. I teoretycznie wiem, że powinnam odpuścić, odejść, żeby mój mąż miał szansę znaleźć sobie kogoś, kto go pokocha. Ale nie potrafię tego zrobić, bo nie chcę zostać sama".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Naprawdę się kochaliśmy
My naprawdę bardzo się kochaliśmy. Oboje. To była taka miłość jak z bajki. Śmiałam się, że on to jak rycerz na białym koniu, bo faktycznie poznaliśmy się podczas jazdy konnej. Był moim instruktorem.
Na te konie zapisali mnie rodzice. Ja początkowo nie miałam super zajawki, ale im zależało, żebym chodziła. No i gdy trafił mi się taki przystojny instruktor, od razu bardziej pokochałam konie. Nawet poprosiłam rodziców, żeby wykupili mi dodatkowe godziny i jeździłam z moim mężem godzinami po lasach. Tak się poznawaliśmy i zakochiwaliśmy w sobie coraz mocniej.
Pasowaliśmy do siebie
Wszyscy mówili, że bardzo do siebie pasujemy. Znaleźliśmy wspólne zainteresowania, szanowaliśmy siebie nawzajem i mieliśmy bardzo podobne, życiowe cele. To już wystarczyłoby do zbudowania szczęśliwego związku. No i chyba nam się to udało.
Przez jakieś 5 kolejnych lat po ślubie byliśmy naprawdę szczęśliwi. Ale od kilku miesięcy ja już nie czuję do męża tego, co wcześniej. Przestał być dla mnie tak atrakcyjny. I coraz częściej myślę o tym, że ja zwyczajnie przestałam go kochać.
Dalej jest oczywiście jakieś przywiązanie. Przeżyliśmy razem tak wiele. Jednak to już nie jest to, co wcześniej.
canva.com
Nie potrafię odpuścić
Pomimo tej mojej pewności, że już go nie kocham, jakoś nie potrafię odpuścić. Głównym powodem jest to, że ja bardzo się boję samotności. Nie wyobrażam sobie wracać po pracy do pustego mieszkania.
Z drugiej strony, gdy pomyślę sobie o tym, że on miałby żyć z jakąś inną kobietą, to włącza mi się zazdrość, czego nie rozumiem tak do końca, bo dlaczego jestem zazdrosna, skoro nie patrzę na niego już tak, jak na mężczyznę.
Dużo muszę sobie w głowie poukładać. Generalnie wiem, że powinnam pozwolić mężowi znaleźć sobie kobietę, która go pokocha, bo on naprawdę zasługuje na miłość. Ale myślę jednak w tym wszystkim mocno o sobie. To chyba bardzo egoistyczne, jednak przecież muszę zadbać też o siebie, bo nikt inny tego za mnie nie zrobi.
Olka