Z życia wzięte - Strona 211
"Czuję, że odniosłam rodzicielską porażkę. Bardzo kocham mojego syna, to jedynak. Sporo zainwestowaliśmy w jego edukację. Dodatkowe zajęcia, najlepsze studia. To bystry i inteligentny człowiek, który nie chce się od nas wyprowadzić. Pracuje tylko dorywczo, nie ma żadnych obowiązków, nie sprząta po sobie. Ciągle tylko przychodzi na gotowe. Kiedy on się ustatkuje? Niech w końcu znajdzie sobie jakąś dziewczynę. Już nie wiem, co mam zrobić, żeby w końcu się wyprowadził z domu. Czuję się jak służąca".
Sob. 11 maja
"Moi rodzice wyraźnie przesadzają. Oni twierdzą, że skoro mam 30 lat, to już dawno powinienem chociaż dokładać się do rachunków, skoro nadal z nim mieszkam. No bez żartów. Powinni cieszyć się, że odkurzam mieszkanie i pomagam w obowiązkach domowych, a oni jeszcze chcą ciągnąć ode mnie kasę. Stać by mnie było na to, żeby płacić nawet wszystkie rachunki, ale tego nie robię, bo wolę przyoszczędzić i w przyszłości zainwestować we własne mieszkanie".
Sob. 11 maja
"Nigdy nikomu pomocy nie odmówiłam, a zwłaszcza najbliższej rodzinie. Jak tylko mogę pomóc, to pomogę i każdy o tym wie, ale to też nie jest takie dobre, bo niektórzy to moje dobre serce wykorzystują. Mój syn co chwilę bierze ode mnie pieniądze, ale zapomina oddawać. Ja nie umiem mu odmówić, bo w końcu jest moim synem, tylko że później sama muszę sobie odmawiać niektórych przyjemności".
Pt. 10 maja
"Witamy w Polsce! Jak jesteś pracującą mamą, nie masz dziadków do opieki ani wypchanego portfela, a dziecko nie dostanie się na wakacyjny dyżur — to jesteś w ciemnej d**ie. Mojego dziecka w zeszłe lato nie przyjęła żadna placówka poza macierzystą. Do ostatniego dnia biegałam z papierami i błagałam bezskutecznie. Córka siedziała ze mną w biurze przez 3 tygodnie, a na 3 tygodnie musiałam wziąć urlop. W tym roku chciałam być mądrzejsza i złożyłam papiery do wszystkich placówek w dzielnicy, w zasięgu komunikacji. Dostałam 11 razy odmowę. Tak to wygląda w stolicy".
Pt. 10 maja
"To było na początku mojej kariery zawodowej, ale wspomnienia raczej nie wyblakną zbyt szybko. Wiem, że do tego hotelu rekrutują także kelnerki, więc warto najpierw dobrze sprawdzić miejsce, gdzie się wysyła swoje dziecko do pierwszej pracy po szkole. Wszystko dlatego że ja się tam tyle napatrzyłam, że do końca życia mi starczy. Nie jestem świętsza od papieża, no ale bez przesady, żeby aż tak ludziom puszczały hamulce? Jednego jestem pewna, chociażbym miała być bezrobotna, to więcej do pracy w takim hotelu na pewno nie pójdę".
Pt. 10 maja
"Chciałabym podzielić się z wami historią, która przydarzyła się stosunkowo niedawno, w trakcie organizacji mojego ślubu. Jak wiele przyszłych par młodych poprosiliśmy naszych najlepszych przyjaciół, aby zostali naszymi świadkami w tym szczególnym dniu. Byliśmy pewni, że podobnie jak dla nas — dla nich będzie to oczywiste i zgodzą się bez chwili zawahania. Niestety, byliśmy w ogromnym błędzie, a nasi przyjaciele — ku naszemu zaskoczeniu — niemal od razu stanowczo odmówili. Nie uwierzycie, jaki powód podali!"
Pt. 10 maja
"Magda, żona mojego syna jest taka bezczelna! Właśnie do mnie zadzwoniła i oznajmiła mi tym swoim słodkim głosikiem, że kupiła bilet na wakacje dla niej i dla męża oraz, że dzieci się już cieszą, że będą mogły przyjechać do mnie na 2 miesiące. Nie mogłam uwierzyć w to co słyszę... Jakie 2 miesiące? Przecież ja mam swoje życie i sprawy!"
Pt. 10 maja
"To było moje wymarzone, wielkie i polskie wesele! Ponad 100 osób zaproszonych, tort piętrowy, bryczka z końmi, moja rodzina, mój ukochany mąż i pieski. I ona. Siostra Tomka - Julita. Nikt tak jak ona mnie nie denerwuje w tej rodzinie... Naprawdę. Ale to co nam zrobiła, to nigdy jej tego nie wybaczę. Nie wiem, dlaczego tak bardzo się wtrąca w nieswoje sprawy... Chyba to ze złości, że zabrałam jej ukochanego braciszka!"
Pt. 10 maja
"Pewnego dnia wracałam z pracy późnym wieczorem, podszedł do mnie mężczyzna. Padał deszcz i w głębi serca poczułam, że muszę mu pomóc. Zaproponowałam nocleg i jedzenie na kilka dni. Nie chciał, ale w końcu poszliśmy do mnie. Janek był niezwykłym człowiekiem, ale na ulicy wylądował, gdy odeszła jego mama. Szybko go polubiłam. Niestety, cała moja rodzina jest przeciwko niemu... Ale ja i tak lubię iść pod prąd."
Pt. 10 maja
"Niedawno wzięłam rozwód z Janem i zaczęłam życie na nowo! Nie oszczędzałam się. Siłownia, kosmetyczka, nowy facet i to młodszy! Chciałam żyć w 100% nie tak, jak było wcześniej. Gdy poznałam Jana, był świetnym mężczyzną, pełnym życia, ale z biegiem lat przestał się mną interesować i zaczął skupiać się na sobie, aż w końcu przestał całkiem na mnie patrzeć. Odeszłam od niego i postanowiłam, że pokażę mu, że świetnie się bawię bez niego na ślubie naszej jedynej córki. Okazało się, że to on mnie zaskoczył..."
Pt. 10 maja