"Czuję, że odniosłam rodzicielską porażkę. Bardzo kocham mojego syna, to jedynak. Sporo zainwestowaliśmy w jego edukację. Dodatkowe zajęcia, najlepsze studia. To bystry i inteligentny człowiek, który nie chce się od nas wyprowadzić. Pracuje tylko dorywczo, nie ma żadnych obowiązków, nie sprząta po sobie. Ciągle tylko przychodzi na gotowe. Kiedy on się ustatkuje? Niech w końcu znajdzie sobie jakąś dziewczynę. Już nie wiem, co mam zrobić, żeby w końcu się wyprowadził z domu. Czuję się jak służąca".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Mój syn ma już trzydzieści lat
Mam syna, jedynaka. Kamil zawsze był moim oczkiem w głowie. Robiłam wszystko, żeby był szczęśliwy. Bardzo dbałam o nasze relacje, ale przede wszystkim o jego rozwój. Zależało mi na tym, aby skończył najlepsze szkoły, brał udział w zajęciach dodatkowych i po prostu spełniał swoje marzenia. Oczywiście nie było to proste do wykonania, ale to ambitny chłopak i świetnie sobie radził z każdym wyzwaniem. Myślałam, że bez trudu wejdzie na rynek pracy, szybko znajdzie pracę i zacznie żyć własnym życiem. Nic bardziej mylnego, ma trzydzieści lat i cały czas z nami mieszka. Pracuje tylko dorywczo i tak naprawdę to my go utrzymujemy.

Kiedy się wyprowadzi?
Bardzo chciałabym, żeby syn się w końcu wyprowadził. Dowiedziałby się czym jest prawdziwe życie. Nie musiałabym go niańczyć. Teraz muszę po nim sprzątać, on nawet sobie śniadania nie zrobi. Tylko czeka, aż mamusia zrobi mu kanapki. Już mam tego dość, czuję się jak służąca. Na domiar złego on nie dokłada się do opłat i wszystko jest na naszej głowie. Nie ma poczucia obowiązku, a mi jest z tym naprawdę bardzo źle. Mam wrażenie, że odniosłam rodzicielską porażkę.
Może zaaranżować randkę w ciemno?
Na pewno łatwiej by mu było, gdyby w końcu znalazł sobie jakąś kobietę. Wtedy miałby motywację do tego, żeby wziąć się za siebie. Próbowałam mu już szukać pracy, ale jest bardzo wybredny. Może tym razem zaaranżuję randkę w ciemno? Myślę, że to może być dobry sposób na to, żeby w końcu się ustatkował i poczuł jak prawdziwy mężczyzna. Kompletnie nie rozumiem, dlaczego nie ma żadnej dziewczyny. Przecież jest inteligentny i bardzo przystojny. Za takimi panienki ustawiają się w kolejce!
Zrezygnowana Matka