"To było na początku mojej kariery zawodowej, ale wspomnienia raczej nie wyblakną zbyt szybko. Wiem, że do tego hotelu rekrutują także kelnerki, więc warto najpierw dobrze sprawdzić miejsce, gdzie się wysyła swoje dziecko do pierwszej pracy po szkole. Wszystko dlatego że ja się tam tyle napatrzyłam, że do końca życia mi starczy. Nie jestem świętsza od papieża, no ale bez przesady, żeby aż tak ludziom puszczały hamulce? Jednego jestem pewna, chociażbym miała być bezrobotna, to więcej do pracy w takim hotelu na pewno nie pójdę".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Myślałam, że ludzie trzymają tam poziom
To była jedna z moich pierwszych prac, a do tego pierwsza wyjazdowa, więc nie wiedziałam, czego się spodziewać. Przez sezon pracowałam w luksusowym hotelu ze SPA w jednej z nadmorskich miejscowości jako kosmetyczka. Klientów mieliśmy raczej bogatych, bo usługi w hotelu do najtańszych nie należały.
Ja tam miałam robić zabiegi pielęgnacyjne dla kobiet i dla mężczyzn. Okazało się, że najwięcej klientów, to Marokańczycy, bogaci mężczyźni w średnim wieku, czasem starsi, którzy przyjeżdżali z bardzo młodymi kobietami, zwykle polskimi studentkami. Na początku tej pracy myślałam, że to ojcowie i córki, więc się tak też do jednego z klientów zwróciłam. Zdegustowany szybko wyprowadził mnie z błędu.
Jak się dowiedziałam, to były wyjazdy z korzyściami. On miał towarzystwo na dnie i aktywne noce z młodymi pięknymi i zgrabnymi kobietami. Z kolei te dziewczyny darmowy pobyt ze SPA i licznymi dogodnościami w zamian za pracę w nocy. Każdy z nas wie, o jaką pracę nocną chodziło.
canva.com
Raz dziewczyna nie znała angielskiego
Podczas sezonu zwykle te pary porozumiewały się za pomocą angielskiego, ale jedna z dziewczyn go nie znała, więc załatwili sobie tłumaczkę. Nie chcę wiedzieć nawet, jak te szczegóły współpracy wymiennej wyglądy. Co dziwne, oni sami chętnie opowiadali o tym, że mają żony, pokazywali nam ich zdjęcia i opowiadali o nich. Nie wiem, na co liczyli, że ich rozgrzeszymy z tego, co robią w naszym hotelu? Może wyrzuty sumienia się odzywały i w ten sposób było im łatwiej?
Najgorsze w tej robocie było jednak to, że ci klienci łatwo wyszukiwali nas w mediach społecznościowych i pisali do nas różne wiadomości, nawet po tym, jak opuścili hotel. Wszystko przez to, że miałyśmy plakietki z imieniem i nazwiskiem, co bardzo mi się nie podobało, ale szefostwo nie chciało tego zmienić. Na szczęście później zmieniło się prawo i przynajmniej samo imię zostało.
Jednak ja nie chcę już nigdy więcej w takim hotelu pracować. Co się napatrzyłam, to moje. Starczy mi na całe życie.
Kaja