Z życia wzięte - Strona 165
"Moja narzeczona to prawdziwy skarb. Chciałbym co chwilę obsypywać ją prezentami, ale mnie nie stać. Ona więcej zarabia i często mi coś kupuje. Boję się, że wkrótce ją stracę, bo zaraz znajdzie się ktoś inny, kto będzie lepiej o nią dbał".
Pon. 24 czerwca
"Kiedyś brałam do siebie każdą bzdurną uwagę na temat mojego wyglądu. Nigdy nie byłam ideałem i nigdy nie będę, tak jak żadna z nas. Ale jedyną rzeczą, jakiej mi brakowało, nie była książkowa uroda, tylko pewność siebie. Zrozumienie tego zajęło mi pięć dekad. Gdy oglądam album ze swojej młodości, widzę tam śliczną dziewczynę, która jeszcze nie miała pojęcia o tym, że nie musi nikomu nic udowadniać. Dziś jestem już dużo starsza. Z biegiem czasu zmądrzałam, nabrałam pewności i spojrzałam na siebie łaskawszym okiem. Dawno przestałam się przejmować, co inni pomyślą, że czegoś mi nie wypada. Nikomu nic do tego, w co się ubieram i czy się maluję. Niech każdy patrzy na siebie".
Pon. 24 czerwca
"Co roku obiecuję sobie, że tym razem będzie inaczej, ale i tak wychodzi jak zawsze. Niby staram się odkładać coś przez cały rok, ale później pojawiają się jakieś niespodziewane wydatki i wszystko, co odłożę, muszę wydać. Syn już pyta, gdzie pojedziemy, a ja zbywam go z odpowiedzią, bo nie potrafię mu powiedzieć, że znów zostaniemy w domu. To takie niesprawiedliwe, że jednych stać na wszystko, a nas dosłownie na nic".
Pon. 24 czerwca
"Nie będę dobrze wspominać komunii syna. Przypadkiem odkryłam, co mój mąż robił z żoną mojego brata. Nigdy by mi to nie przyszło do głowy, ale wszystko zdradziły zdjęcia wykonane przez fotografa".
Pon. 24 czerwca
"Jako ojciec czwórki dzieci, a zarazem dumny posiadacz znacznej ilości ziemi, stanąłem przed niewdzięcznym zadaniem rozdysponowania majątku po mojej śmierci. Jak każda szanująca się głowa rodziny, kierowałem się w tej decyzji dawno ugruntowaną tradycją i przepisałem wszystko na mojego pierworodnego syna. W końcu tradycja to tradycja, nawet jeśli reszta dzieci zaczyna mieć roszczenia i pretensje".
Pon. 24 czerwca
"Sylwia przestała się ładnie ubierać, nie widzi też konieczności, by się umalować i zrobić sobie ładną fryzurę. Widzę, że ani mojej żonce, ani naszemu małżeństwu jej praca w domu nie służy".
Pon. 24 czerwca
"Od dwóch lat jestem mężatką, lecz moje małżeństwo już teraz nie jest takie, na jakie się zapowiadało. Przed ślubem mój mąż był człowiekiem troskliwym, pełnym zrozumienia i wsparcia, a dziś czuję, że jestem dla niego tylko ciężarem. Każdą próbę rozmowy zbywa stwierdzeniem, że jestem przewrażliwiona".
Pon. 24 czerwca
"Moje dziecko jest już prawie dorosłe i samo dysponuje swoimi Zapomoga +. Syn chciał mieć angielski dodatkowy, basen — wszystko miał. Chciał włóczyć się z kolegami po mieście, chodzić na kebab, pizzę — chodził, a ja nie wyznaczałam limitów. Uprzedzałam, żeby gospodarował rozsądnie, a że zostało mu zero, to już nie moja broszka. Teraz Kacper chce jechać na wakacje i ma problem, bo nie ma za co, a ja mu nie pomogę. Zaproponowałam za to pracę. Powinien nauczyć się, że bez pracy nie ma kołaczy".
Pon. 24 czerwca
"Wakacje to najgorszy okres w ciągu roku. Jestem mamą dwójki dzieci i uważam, że dwa miesiące to zdecydowanie zbyt długo. W tym czasie dzieci zapominają wielu rzeczy, których się nauczyły. W szczególności dotyczy to matematyki. W domu im się nudzi, a ja muszę pracować. Ciągle chcą, żebym wymyślała im jakieś aktywności. Już nie mogę się doczekać września. To będą najdłuższe dwa miesiące w moim życiu".
Pon. 24 czerwca
"Jestem po trzydziestce, urodziłam dwójkę wspaniałych dzieci, a kiedy słucham, jak moje koleżanki walczą o idealną sylwetkę i gładką skórę, to uśmiecham się pod nosem. Nie jestem idealna. Mam zmarszczki, cellulit, rozstępy i kilka nadprogramowych kilogramów. Daleko mi do modelki, ale z dumą wskakuję w strój kąpielowy i zabieram dzieciaki na plażę. Nie mam kompleksów i czuję się świetnie w swoim ciele. Mój mąż również uważa, że jestem piękna".
Pon. 24 czerwca