"Co roku obiecuję sobie, że tym razem będzie inaczej, ale i tak wychodzi jak zawsze. Niby staram się odkładać coś przez cały rok, ale później pojawiają się jakieś niespodziewane wydatki i wszystko, co odłożę, muszę wydać. Syn już pyta, gdzie pojedziemy, a ja zbywam go z odpowiedzią, bo nie potrafię mu powiedzieć, że znów zostaniemy w domu. To takie niesprawiedliwe, że jednych stać na wszystko, a nas dosłownie na nic".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Prześlij swoją historię na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Znów skończy się tak samo
Już wiem, że znów skończy się tak samo. Obiecałam synowi, że w tym roku w końcu gdzieś wyjedziemy, ale zwyczajnie mnie na to nie stać. Niby odkładałam jakieś kwoty przez cały rok, ale zawsze później okazywało się, że te pieniądze są na coś potrzebne i trzeba było je wydać. Tym sposobem, nie mam żadnych oszczędności. A już na pewno nie mam oszczędności wyjazdowych.
Pracuję i to całkiem sporo. Nie za najniższą krajową. Dostaję alimenty i dodatki na syna, ale opłaty i koszty życia są tak wysokie, że zwyczajnie nie wystarcza na wszystko. A co dopiero na jakąś płatną rozrywkę.
Nie wiem, jak poinformować syna
Nie mam pojęcia, jak mam poinformować syna, że w tym roku w wakacje znów zostajemy w domu. Wiem, że będzie bardzo rozżalony, zwłaszcza że obiecywałam mu tyle razy, że w tym roku już na pewno gdzieś pojedziemy.
Jego koledzy z klasy latają co roku za granicę. Mówią, że tam ceny takie jak w Polsce, ale my nigdy nie byliśmy nawet nad jeziorem. Chyba że z koszem piknikowym i kocem. Bo na nocleg nie było nas stać.
W tych czasach wszystko jest tak drogie, że samotna matka z dzieckiem czy z dziećmi nie ma kompletnie możliwości, aby pokazywać im Polskę, a co dopiero świat.
canva.com
Oby kiedyś się to zmieniło
Oby kiedyś się to zmieniło, bo teraz to ja żyję od wypłaty do wypłaty, a i tak pod koniec miesiąca już liczę każdy grosz, żeby tylko wystarczyło na jedzenie.
Nie wiem, jak inne matki gospodarują zarobionymi pieniędzmi tak, że jeszcze im wystarcza na jakieś rozrywki. Nas na to nie stać.
Chciałabym, żeby syn miał lepsze dzieciństwo, ale naprawdę nie widzę możliwości zarobienia większych pieniędzy w mojej branży, a doba ma też tylko 24 godziny. Muszę też kiedyś spać i spędzać czas z dzieckiem. Wciąż jednak wierzę, że kiedyś nadejdzie lepsze jutro.
Joanna