Z życia wzięte - Strona 146
"Od kilku miesięcy próbuję poderwać moją sąsiadkę, ale ona nic sobie z tego nie robi. Ta kobieta jest wdową od 11 lat, męża pochowała, a ja od dłuższego czasu jestem w niej zakochany po uszy. Serce mi się kraje, bo nic nie działa".
Czw. 11 lipca
"Ja wiem, że przyjęło się tak, iż to do faceta, który jest uważany za głowę rodziny, należy jej utrzymanie oraz dbanie o bezpieczeństwo pod każdym względem, ale bez przesady. Czasy są trudne, więc kobieta również powinna się poczuwać do dołożenia swojej cegiełki, jeśli chodzi o finansowe bezpieczeństwo. Mnie nie podoba się to, że mój syn sam utrzymuje rodzinę, ponieważ synowa nie może znaleźć odpowiedniej pracy".
Śr. 10 lipca
"Zignorowałabym jej zdanie na ten temat, bo przecież to moja i mojego męża córka, a nie teściowej, ale mieszkamy u niej w domu. Pomaga nam przy dziecku, kiedy my pracujemy, więc wiem, że powinnam wziąć jej zdanie pod uwagę. Z kolei ona nie chce słyszeć o tym, aby Antosia uczyła się w domu. Twierdzi, że lepiej jej będzie razem z dziećmi w szkolnej ławie. Ja jednak dostrzegam wiele wad w systemie edukacji szkolnej".
Śr. 10 lipca
"Kiedyś były piękne czasy. Ludzie w związkach jakoś trwali dłużej, kochali się na dobre i na złe. Moja babcia z dziadkiem doczekali się 60. rocznicy i, gdyby nie choroby dziadka, to jeszcze wiele lat pewnie by świętowali swoje uczucie. Ja nie mam kompletnie szczęścia. Ostatnio zaliczyłam jeden związek — już po pięciu miesiącach okazało się, że mój ex woli blondynki i właściwie nigdy nie przestał kochać swojej pierwszej dziewczyny. Czuję, że nigdy nie będzie mi dane się zakochać bez pamięci, jak moi dziadkowie".
Śr. 10 lipca
"Nie mam już sił na przekonywanie moich rodziców. Zbliża się mój ślub, a oni upierają się, że muszę zaprosić kuzynkę, która zawsze robi wokół siebie zamieszanie. Naprawdę nie chcę jej na moim weselu, ale rodzice mówią, że to najbliższa rodzina i że muszę ją zaprosić, choćby nie wiem co".
Śr. 10 lipca
"Od kilku lat celebruję życie singielki i bardzo dobrze mi z tym. Z natury jestem introwertyczna, więc wakacje staram się też spędzać z dala od ludzi. Uwielbiam polskie morze, ale teraz w lipcu, czy w sierpniu w życiu bym nie pojechała. Wolę najbliższe miesiące spędzić w klimatyzowanym biurze, aniżeli ściśnięta na plaży niczym sardynka wśród amatorów morskich atrakcji. Kilka lat temu byłam raz w środku wakacji i mi wystarczy".
Śr. 10 lipca
"Córka przerwała naukę już jakiś czas temu. Na początku miała ambitne plany, ale później uznała, że szkoda jej czasu na szkołę, bo edukacja i tak jej w niczym nie pomoże. Zaczęła szukać pracy, ale z marnym skutkiem. Czasem pójdzie porozdawać ulotki, ale co zarobi, to ma na własne potrzeby. Dalej ją z mężem utrzymujemy, a ona ma już 25 lat. Najwyższy czas, żeby zaczęła się dokładać do życia, a wygląda na to, że nie zamierza".
Śr. 10 lipca
"Ależ sobie wychowałam leniuszka pod własnym dachem. Mój Tomek przed ślubem był taki aktywny, domyślał się wszystkiego. Odkąd zyskał zaszczytne miano męża, to od razu mu się wszystko zmieniło. Wraca z pracy i hops na łóżko, już mu się nawet nie chce obiadu zjeść przy stole. Cały czas tylko granie na konsoli i przeglądanie neta. A ja sprzątam, piorę i gotuję. Niedługo oddam mojego Tomeczka teściowej".
Śr. 10 lipca
"Człowiek całe życie haruje od świtu do nocy, a potem okazuje się, że nie stać mnie nawet na wyjazd nad nasze poczciwe, polskie morze. Chciałbym, jak za dawnych dobrych lat, znów rozłożyć swój parawan na plaży w Stegnie, wcisnąć klapki na nogi, włożyć na głowę kapelusz i z dumą popatrzeć dookoła, wiedząc, że oto ja, Janusz, dołączyłem do ekskluzywnego klubu wakacjuszy".
Śr. 10 lipca
"Czasami proszę teściową, żeby zajęła się moimi dziećmi. Nigdy nie miała z tym problemu. Ostatnio dzieci chciały u niej spędzić tydzień ze względu na to, że są wakacje. Ona mieszka na wsi, więc uznaliśmy z mężem, że to dobry pomysł, teściowa też przystała na propozycję. Nie spodziewałam się jednak, że wystawi mi rachunek za opiekę nad dziećmi. Już taniej wyszłoby, gdybyśmy wysłali dzieci na półkolonię".
Śr. 10 lipca