Z życia wzięte - Strona 148

"Po śmierci męża okazało się, że miał spory majątek. A na dzieci płacił po 100 zł"
"Po śmierci męża okazało się, że miał spory majątek. A na dzieci płacił po 100 zł"

"Jakoś nie mogę się z tym pogodzić. Przez te wszystkie lata było mi go żal, bo twierdził, że jest taki chory i nie podnosiłam tych alimentów. Moje dzieci dostawały po 100 zł, co łącznie dawało 200 zł miesięcznie, a koszty utrzymania naszych pociech rosły. Czasami było mi ciężko i wielu rzeczy sobie odmawiałam, żeby dzieciom niczego nie zabrakło, a on w tym czasie żył w luksusach, o czym nikt nawet nie wiedział. Dopiero po jego śmierci to wszystko wyszło na jaw".

Wt. 9 lipca

"Całe życie wszędzie woziłem babcię za darmo, a w spadku nie zostawiła mi nic"
"Całe życie wszędzie woziłem babcię za darmo, a w spadku nie zostawiła mi nic"

"Podobno byłej jej ulubionym wnuczkiem. Zawsze tak słyszałem od mamy: zawieź babcię tu, zawieź ja tam, bo ona z Tobą lubi najbardziej. No i wiozłem. A to na zakupy, a to do lekarza, albo do kościoła. Chodziłem tam razem z nią, choć jakoś głęboko wierzący  nie jestem. Byłem trochę jak jej szofer i  nie brałem od niej nigdy za to nawet złotówki. Podświadomie chyba liczyłem jednak na to, że on jakoś mi się odwdzięczy, ale w spadku nie zostawiła mi dosłownie nic".

Wt. 9 lipca

"Sprzątałem, gotowałem, przynosiłem kwiaty, byłem mężem na medal. A teraz dowiedziałem się o zdradzie"
"Sprzątałem, gotowałem, przynosiłem kwiaty, byłem mężem na medal. A teraz dowiedziałem się o zdradzie"

"Moja żona była dla mnie najważniejszą osobą na świecie. Starałem się być dla niej oparciem, więc ciężko pracowałem, zarabiałem spore pieniądze, a do tego robiłem wszystko w domu. Sprzątałem, gotowałem obiady, zajmowałem się dziećmi. Doceniałem żonę na każdym kroku, przynosiłem do domu kwiaty i drobne upominki, a także ją komplementowałem. Nie wiem, czy mogłem zrobić coś więcej, dałem z siebie wszystko, a ona i tak mnie zdradziła". 

Wt. 9 lipca

"Mój brat i jego żona uważają, że wydajemy za dużo na wakacje. Oni nigdzie nie jeżdżą"
"Mój brat i jego żona uważają, że wydajemy za dużo na wakacje. Oni nigdzie nie jeżdżą"

"Sama nigdy nikomu niczego nie zazdrościłam, a zwłaszcza w rodzinie. Cieszyłam się i mam tak do dziś, gdy komuś bliskiemu się wiedzie i może sobie pozwolić na coś, co jeszcze jakiś czas temu było tylko marzeniem. Ja tak właśnie marzyłam o zagranicznych wyjazdach, bo kiedyś nie było nas na nie stać. Niestety mój brat i jego żona uważają, że wydajemy za dużo na wakacje. Oni nigdzie nie jeżdżą, bo od kilku lat wykańczają dom, ale to nie moja wina".

Pon. 8 lipca

"Chcę chodzić w góry i zdobywać szczyty. Mąż najchętniej przeleżałby cały dzień na kanapie"
"Chcę chodzić w góry i zdobywać szczyty. Mąż najchętniej przeleżałby cały dzień na kanapie"

"Nie wiem, co się stało z moim mężem. Dotychczas mieliśmy bardzo podobną wizję spędzania wolnego czasu. Teraz to się zmieniło. Ja nadal pragnę zwiedzać, eksplorować życie i poznawać nowe rzeczy. On nagle z aktywnego, ambitnego człowieka, stał się pasjonatem telewizji, słonych przekąsek i kanapy w salonie. Nie wiem, jak to zmienić, a boję się, że tak już będzie zawsze".

Pon. 8 lipca

"Koleżanka oczekuje, że podporządkuję pod nią swoje plany wakacyjne i przyjadę na jej ślub"
"Koleżanka oczekuje, że podporządkuję pod nią swoje plany wakacyjne i przyjadę na jej ślub"

"Problem w tym, że Marianna nie organizuje wesela. Będę więc musiała przerwać swój urlop specjalnie po to, by przyjechać tylko na ślub, który trwa max. godzinę. Gdyby zrobiła wesele, wtedy mogłabym się pobawić i nie czułabym, że tracę czas".

Pon. 8 lipca

''Zamiast odkładać na czarną godzinę, wszystko roztrwaniam. Syn nie położy ręki na moim majątku"
''Zamiast odkładać na czarną godzinę, wszystko roztrwaniam. Syn nie położy ręki na moim majątku"

"Choć przez całe życie odkładałam oszczędności na czarną godzinę, ostatnie wydarzenia sprawiły, że zrezygnowałam z tego pomysłu. Od tej pory roztrwaniam wszystkie moje pieniądze, bo wiem, że nigdy nie pozwolę na to, by mój syn położył rękę na moim majątku".

Pon. 8 lipca

"Świekra nie odebrała mojej sukni ślubnej. Wyszłam za mąż w byle jakiej kreacji"
"Świekra nie odebrała mojej sukni ślubnej. Wyszłam za mąż w byle jakiej kreacji"

"Kochanej teściowej nigdy dosyć. Elżbieta to kobieta, która zawsze robi to, co chce. Tak było i tym razem. Spóźniła się do salonu sukni ślubnych, mimo, że tak bardzo się zgłaszała, aby mi pomóc. Na dwie godziny przed ceremonią po prostu zostałam bez kreacji na nasz wielki dzień. Musiałam włożyć marną sukienkę z bufkami w kolorze écru jeszcze ze studniówki. Nie mogę patrzeć na zdjęcia ze ślubu i wesela. Wyglądałam fatalnie, a świekra może się cieszyć. Dopięła swego".

Pon. 8 lipca