"Ależ sobie wychowałam leniuszka pod własnym dachem. Mój Tomek przed ślubem był taki aktywny, domyślał się wszystkiego. Odkąd zyskał zaszczytne miano męża, to od razu mu się wszystko zmieniło. Wraca z pracy i hops na łóżko, już mu się nawet nie chce obiadu zjeść przy stole. Cały czas tylko granie na konsoli i przeglądanie neta. A ja sprzątam, piorę i gotuję. Niedługo oddam mojego Tomeczka teściowej".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Jestem sfrustrowana i zła
Tomek zawsze ma na wszystko czas. Ja się uwijam po łokcie, a on gra na konsoli. Codziennie wracam do domu z pracy, zmęczona i obciążona obowiązkami. Ledwo przekraczam próg, już jestem w kuchni, przygotowując obiad, bo przecież ktoś musi. Kiedy zaglądam do salonu, widzę Tomka rozłożonego na kanapie, z oczami wlepionymi w ekran. Kiedyś był taki aktywny, z łatwością domyślał się, co trzeba zrobić. Teraz tylko konsola i przeglądanie internetu.
Zamiast wspólnego obiadu przy stole, on woli przekąski na łóżku, w towarzystwie pikselowych bohaterów gier. Sprzątam, piorę i gotuję, podczas gdy Tomek zdaje się nie dostrzegać bałaganu wokół siebie. W ciągu dnia biegnę od jednego obowiązku do drugiego, starając się, by nasz dom był miejscem przytulnym i zadbanym, a on ma czas na wszystko.

Niedługo oddam męża do mamusi
Czasem myślę, że wychowałam sobie leniuszka pod własnym dachem. Coś we mnie krzyczy, że to niesprawiedliwe, że tak nie powinno być. Przed ślubem Tomek był inny, tak mi się przynajmniej wydawało. Był gotów na wszystko, zawsze z uśmiechem na twarzy i chęcią do pomocy.
Przykro mi, że nie potrafimy się dogadać. Choć proszę go o jakieś wsparcie, to on zawsze odpowiada to samo:
Przecież to nie musi być dziś.
Niedługo oddam mojego Tomeczka teściowej, niech ona się nim zajmie, skoro nie umie sam sobie poradzić. Próbuję go zmotywować, próbuję rozmawiać, ale wszystko na nic.
Choć wiem, że to tylko żartobliwe rozważanie, czuję, że coś musi się zmienić. Nasz dom, kiedyś pełen śmiechu i radości, zamienia się w miejsce pełne cichego rozgoryczenia.
Patrzę na Tomka jeszcze raz. Może jeszcze jest nadzieja, może uda się coś zmienić. Ale na razie pozostaje mi tylko marzyć o dawnych, wspólnych chwilach i mieć nadzieję, że pewnego dnia mój Tomek wróci do mnie taki, jaki był przedtem.
Hania