Z życia wzięte - Strona 115
"Babcia Ewa była najsłodszą osobą, jaką w swoim życiu znałem. Opiekowałem się nią, gdy rozchorowała się i zaległa w łóżku. Tylko ja z całej rodziny znosiłem dzielnie przez dwa lata lepsze i gorsze chwile. Babcia odeszła pięknie. Zasnęła po prostu. Długo nie mogłem się otrząsnąć po jej odejściu, bo bardzo ją kochałem. Kilka tygodni po pogrzebie, rozdzwoniły się telefony. Cała rodzina, która dotąd nie interesowała się babcią, nagle miała apetyt na spadek. Każdy liczył, że dostanie kawałek dla siebie".
Śr. 7 sierpnia
"Swoje może i lata mam, ale głupia nie jestem. Kaśka, wybranka mojego syna Pawła jest przebiegła i już nieraz widziałam jak wodzi wzrokiem za innymi facetami z naszej rodziny. Mój syn to lekarz, sporo już ma swojego majątku, więc nie pozwolę, żeby Kaśka, która pracuje w sklepie spożywczym zaraz mu zabrała połowę, o co starał się przez ostatnie kilkanaście lat. Pawełek jest ślepo zakochany, ale ja czuwam. Umówiłam już nas do notariusza".
Śr. 7 sierpnia
"Bożena od samego początku mnie nie lubiła. Uważała, że jestem dziewczyną z niższych sfer i wcale nie zasługuje na jej mądrego i ustawionego synka. Marek jest jedynakiem, więc nie dziwi mnie to, że jest wychuchany i wycackany przez mamusię. Nie miałam łatwo przez trzy lata narzeczeństwa, bo przyszła teściowa ciągle próbowała mnie odciągnąć od Marka. Na szczęście udało nam się dotrwać do ślubu. Ale i tego dnia teściowa postanowiła, że skupi na sobie całą uwagę i jednocześnie da upust swojemu manifestowi, że nie chce mnie w swojej rodzinie".
Śr. 7 sierpnia
"Moja synowa, pomimo jej dobrych intencji, jest nadgorliwa w swoim zachowaniu, co prowadzi do licznych nieporozumień i konfliktów w naszej rodzinie. Już nie mogę z nią wytrzymać. Wiem, że chce dobrze i chce się przypodobać, ale po prostu mam jej dość".
Śr. 7 sierpnia
"Kajetan w tym roku zdawał maturę. Z matematyki otarł się o poprawkę, ale zdał. Miał złożyć papiery na studia i czekać na wyniki rekrutacji. Gdy dwa tygodnie temu zaczęłam go wypytywać o listy przyjętych i o to, czy rozgląda się już za lokum, żeby miał gdzie mieszkać od października, wyszło na jaw, że on tych dokumentów nawet nie zamierzał wysłać".
Śr. 7 sierpnia
"Moje życie przeszło przez wiele burz, a teraz, kiedy na nowo próbuję odnaleźć radość, spotykam się z niezrozumieniem i krytyką ze strony najbliższych. Moja rodzina zarzuca mi, że za dobrze się bawię po śmierci męża. Prawda jest taka, że ja dopiero po 3 latach od jego śmierci spełniam męża życzenie — poprosił, abym żyła pełnią życia. Mam 73 lata i wiem, że czas, który mi pozostał, jest cenny".
Śr. 7 sierpnia
"Szkoda mi tego mojego syneczka. Ma już trzydziestkę na karku, a tu żadnej fajnej kobiety sobie znaleźć nie może. Każda by chciała do pracy, albo zaraz z trójkę dzieci, a moim synem trzeba się odpowiednio zaopiekować. Ugotować mu, wyprać, posprzątać. Do snu przytulić, z nim też trochę jak z dzieckiem. Żadna nie chce się dla niego poświęcić, to po co mu taka kobieta".
Śr. 7 sierpnia
"Moja córka znalazła się w trudnej sytuacji, ale moim zdaniem nie jest to sytuacja bez wyjścia. Michał, który był jej ogromną miłością, okazał się niewierny. Kasia przypadkowo natknęła się na liczne wiadomości na jego telefonie, które jednoznacznie świadczyły o długotrwałym romansie z asystentką. Rozwód wisi w powietrzu, a ja jestem zaniepokojona o moją wnuczkę. Przecież to przyniesie więcej szkody niż pożytku. Kasia powinna wycofać pozew dla dobra dziecka".
Śr. 7 sierpnia
"Nie miałam wyjścia, musiałam pozwolić mojej synowej i synowi na to, żeby z nami zamieszkali. Są w trakcie budowy swojego własnego domu, więc potrzebują pieniędzy. To dlatego wynajem mieszkania nie wchodził w grę. Męczę się jednak każdego dnia. Moja synowa jest leniwa i nic nie robi w domu. Wykręca się tym, że przecież musi pracować i pomagać przy budowie. Nie ma dzieci, a nawet obiadu nie ugotuje".
Śr. 7 sierpnia
"Basia była moją serdeczną przyjaciółką. Trwałyśmy przy sobie w ważnych momentach naszego życia. Na starość rodzina ją opuściła. Mało kto się nią interesował. Pomagałam jej, jak tylko mogłam. Woziłam do lekarza, kupowałam leki. Ona dzwoniła do swoich dzieci i prosiła ich o pomoc, ale to wszystko na nic. Zainteresowali się dopiero jej spadkiem. Wtedy miny im zrzedły, bo Basia była inteligentną osobą i zadbała o to, żeby otrzymali to, na co zasłużyli".
Śr. 7 sierpnia