Z życia wzięte - Strona 114
"Justynka to moja synowa. Szanuję ją, ale czasami ma dziwne prośby. Chciała, żebym zajęła się jej dziećmi, kiedy ona będzie pracować. Są wakacje, więc przedszkole jest zamknięte. Naturalne dla mnie było to, że otrzymam za to wynagrodzenie. W końcu na emeryturze dorabiam sobie jako niania. Wolałam od razu zapytać, ile oferuje mi za godzinę pracy. Dla niej na pewno byłaby zniżka. A wtedy Justyna się obraziła. Nie rozumiem jej postępowania".
Czw. 8 sierpnia
"Zupełnie inaczej wyobrażałam sobie moje życie. W wieku trzydziestu lat chciałam już mieć męża, dzieci, dom, a przede wszystkim dobrą pracę. Starałam się, skończyłam dobre studia, ale chyba zabrakło znajomości. Dziś pracuję jako sekretarka i nie potrafię przebić się wyżej. Zarabiam najniższą krajową i nie po drodze mi z mężczyznami. Wszyscy, którzy mi się podobają, są już zajęci. Chyba byłam zbyt wybredna i dziś czuję, że już niczego w życiu nie osiągnę".
Czw. 8 sierpnia
"Mój syn Antoni to typ, który lubi skakać z kwiatka na kwiatek. Nie jest stały w uczuciach i nie bardzo mu zależy na dziewczynach, z którymi się spotyka. Można powiedzieć, że zmienia je jak rękawiczki. Kilka miesięcy temu spotykał się z sympatyczną i skromną Ewką. To była jedyna dziewczyna, która miała klasę i szanowała mnie. Pomimo rozstania, wciąż z nią koresponduję, bo wierzę, że gdy mój syn się opamięta, to stworzą szczęśliwy związek".
Czw. 8 sierpnia
"Zawsze myślałem, że totalne zakochanie się bez pamięci nie jest w moim stylu, a ja jestem mężczyzną pozbawionym takich emocji i myślę racjonalnie. Wszystko się zmieniło, gdy poznałem Anastazję i wziąłem z nią ślub. Szybko się okazało, że dałem się nabrać na ślub i dziecko".
Czw. 8 sierpnia
"Dzieci nie są przymusem, a w zdecydowanej większości przypadków świadomym wyborem każdego człowieka. Dla mnie to w pełni normalne, że życie z dziećmi nie jest już takie, jak bez nich i tak zwane beztroskie małżeństwo kończy się raz na zawsze, a już na pewno na najbliższe kilkanaście lat. Nie każdy jednak myśli tak samo, co nie mieści mi się w głowie. Mój brat co roku wyjeżdża z żoną na ekskluzywne wakacje, ale dzieci zawsze zostają u dziadków".
Śr. 7 sierpnia
"Nie rozumiem, dlaczego miałabym łożyć na cudze dziecko, przecież każdy z nas odpowiada w pełni za siebie. Skoro nie stać moją siostrę na to, żeby wysłać córkę na kolonie, to młoda nie jedzie, proste. Przecież nie będę utrzymywać cudzego dziecka, kiedy mam własne życie. Ja jak byłam mała, nikt nigdy mi nic nie dawał, dostawałam tyle, co reszta, ale wyłącznie od rodziców. Mam wrażenie, że ludzie mi zazdroszczą tego, że tak dobrze radzę sobie w życiu".
Śr. 7 sierpnia
"Skoro grill był składkowy i na zasadzie, że każdy przynosi, co chce, to teściowie nie powinni mieć do nas teraz pretensji, że przynieśliśmy, co chcemy. W dodatku potem obgadywali nas za plecami razem z resztą rodziny".
Śr. 7 sierpnia
"Myślałam, że w końcu zapomnę. Tak chyba byłoby łatwiej. Ale nie potrafię. Wszystko mi przypomina moją córeczkę, z którą byłam tak bardzo zżyta. Wciąż mi się śni, a te sny są bardzo realne. Za każdym razem gdy prowadzę sklepowy wózek, bujam go, jakbym miała w nim dziecko. A przecież mojej córki już nie ma".
Śr. 7 sierpnia
"Kuzynka mieszka ode mnie o ponad 160 km. Z przyjemnością zjawiłam się na jej urodzinach w umówionym terminie, z kwiatami i prezentem. Nie chciałam robić kłopotów, a ponieważ nikt nie wspominał o noclegu, zorganizowałam sobie wszystko we własnym zakresie. Następnego dnia dowiedziałam się, że jestem samolubna i konfliktowa".
Śr. 7 sierpnia
"Moja teściowa, choć niewątpliwie jest osobą wartościową, to niestety próbuje przerobić mnie na swoje podobieństwo. Jej aspiracje oraz styl życia są diametralnie różne od moich".
Śr. 7 sierpnia