Z życia wzięte - Strona 98
"Zarabiam dużo więcej od mojego męża. To dlatego uznaliśmy, że to on powinien póki co zrezygnować z kariery zawodowej na rzecz naszej rodziny. Mamy dwójkę dzieci, które wymagają sporo uwagi. Często chorują, a wtedy nie mogą uczęszczać do przedszkola. Poza tym mamy też duży dom, który codziennie trzeba sprzątać. Mąż zajmuje się dziećmi i domem, gotuje też obiady. Taki układ nam pasuje, tylko nie podoba się teściowej".
Pon. 26 sierpnia
"Żeby jakoś pogodzić pracę z opieką nad naszymi wspólnymi dziećmi, spakowałam walizki, wsadziłam Anię i Marcela do auta i na dwa tygodnie wyjechaliśmy do domu na wsi. Zawsze babcia i dziadek chwilę pomogą. Myślałam, że mąż będzie za nami tęsknić, a on poczuł się jak w kawalerskich czasach".
Pon. 26 sierpnia
"Jakiś czas temu przeprowadziliśmy się do teściów. Mają duży dom, więc już tu sporo przestrzeni dla nas wszystkim. Zaczęliśmy budować dom i to sposób na zaoszczędzenie kasy. Początkowo teściowa traktowała mnie jak gościa, nie musiałam ani sprzątać, ani gotować. Wszystko zmieniło się po naszym ślubie. Nagle zaczęła mieć jakieś dziwne wymagania".
Pon. 26 sierpnia
"Po 15 latach małżeństwa z człowiekiem, który uwielbia swoje kanapowe życie, postanowiłam, że wyjadę na samotne wakacje do Włoch. Piękna Sardynia urzekła mnie od pierwszej minuty, gdy tylko dotarłam na hotelową plażę. Jeszcze tego samego dnia poznałam animatora Paolo i spędziłam z nim każdy wieczór pod gwiazdami. Wracając z wakacji, byłam pewna, że jeszcze mogę kochać i być kochana. Podjęłam decyzję o rozwodzie".
Pon. 26 sierpnia
"Jestem z mężem od kilku lat i choć z moją żoną łączy nas wiele pięknych chwil i wspomnień, to jednak nasz związek zaczął przypominać coś, co chyba najlepiej opisać jako życie pod stałą kontrolą. To nie jest łatwe do przyznania, ale mam wrażenie, że straciłem jakąkolwiek autonomię w podejmowaniu decyzji dotyczących mojego życia – nawet tych najdrobniejszych, jak wybór hobby".
Pon. 26 sierpnia
"Największy błąd, jaki popełniłem w swoim dorosłym życiu, to pozwoliłem swojej kobiecie nie pracować. Serio. Kaśka od rana do wieczora leżała, siedziała, pachniała, wychodziła z koleżankami na drogie kawki w centrum, a ja pracowałam codziennie, nawet w święta na budowie, żeby nic nie jej nie brakowało".
Pon. 26 sierpnia
"Niestety, mówił poważnie, a ja nie wiem, co robić. Nie chcę iść na wesele w używanych butach i to cudzych, ponieważ wiem, że pocą mi się nogi i może to przejść trwale na cudze obuwie, a nie chcę mieć problemów z kuzynką męża. Poza tym wolałabym mieć swoje, własne. Niestety zarabiam najniższą krajową, kasę mamy wspólną i mąż stwierdził, że to strata hajsu, abym wybierała nowe buty, bo jeszcze trzeba nabyć sukienki dla naszych dziewczynek. Nie wiem, co mam robić".
Nd. 25 sierpnia
"Chciałam zrobić jak najlepsze pierwsze wrażenie, a wyszło koszmarnie. Skąd miałam wiedzieć, że matka Jacka nie lubi kwiatów, skoro Jacek nigdy mi o tym nie powiedział. Swoją drogą, ta kobieta mogłaby popracować trochę nad uprzejmością, bo inaczej synuś zostanie starym kawalerem".
Nd. 25 sierpnia
"Piszę do Was list z nadzieją, że choć trochę mi ulży, jak się komuś wygadam. Sytuacja, z którą się borykam, dotyczy mojego życia prywatnego, które od jakiegoś czasu przestało już być prywatne w pełnym tego słowa znaczeniu. A wszystko to za sprawą dwóch pań, które nieustannie wtrącają się w moje życie: sąsiadki i ciotki. Obie zdają się żyć naszym życiem bardziej niż swoim własnym".
Nd. 25 sierpnia
"Pracuję jako pani fotograf na weselach i wiele rzeczy widziałam w czasie swojej kilkuletniej kariery zawodowej. Niestety, okazuje się, że szczególnie ostatnie wesele zapamiętam chyba do końca swoich dni. Pan młody nagle zniknął i wszyscy przez długie godziny go szukali, bojąc się, że może uciekł z własnego wesela. Najbardziej niezadowolona była jego małżonka, która ustawiała wszystkich gości, a potem swojego pana młodego. Gdy wreszcie go odnalazła, nie dała mu spokoju".
Nd. 25 sierpnia