Z życia wzięte - Strona 591
"Myślałam, że uda nam się rozstać w zgodzie. Podobno oboje tego chcieliśmy. On mnie nie zdradzał, ale codziennie przypominał mi, że nic nie mam i jestem nikim. Byłam przy nim tak zmęczona psychicznie, że nie dawałam już rady i nie chciałam dłużej tak żyć. Wzięliśmy rozwód bez orzekania o winie, choć mogłabym tę jego winę udowodnić. Ale nie chciałam. Marzyłam tylko o spokoju. Nasze córki były wtedy malutkie. Jego kontakt z nimi był poprawny. Zaczęło się, dopiero gdy dostały swoje telefony. Bombardował je sms-ami takiej treści, że włos się jeżył. I tak jest do dziś, a on nie widzi w tym niczego złego".
Pon. 21 sierpnia
"Od roku spotykam się ze starszą ode mnie panią. Nie planowałem nowego związku, ale tak wyszło, zakochaliśmy się... Na początku wakacji zamieszkałem z nią i z jej dziesięcioletnim synem. Ja też mam dziecko z poprzedniego związku — po śmierci żony samotnie wychowuję córeczkę. Chciałbym jej stworzyć dom i z tym większą z nadzieją wszedłem w ten związek... Lecz wszyscy dobrzy ludzie nam to odradzają! Koledzy straszą mnie, żebym uciekał, póki czas, bo nawet się nie obejrzę, a moja kobieta zamieni się w 60-letnią babcię... Jej rodzina też ma pretensje, że związała się z kimś tak młodym, jak ja... Najbardziej jednak boję się jednego..."
Pon. 21 sierpnia
"Zawsze marzyłam o tym, żeby mieć dziecko. Kiedy zaszłam w ciążę, byłam zachwycona. Bardzo o siebie dbałam, jeździłam regularnie do lekarza, trzymałam zdrową dietę. Niestety, straciłam dziecko w szóstym miesiącu. Załamałam się, a teściowa cały czas powtarza, że przecież nic się nie stało i możemy zrobić sobie kolejne dziecko".
Pon. 21 sierpnia
"Zawsze miałam świetny kontakt z córką. Byłyśmy jak najlepsze przyjaciółki. Ja wprawdzie starałam się nie zarzucać jej problemami dorosłych, ale ona chętnie mi się zwierzała ze swoich bolączek, a przychodziła też pochwalić się małymi i większymi sukcesami. Wszytko zmmieniło się, gdy zaczęła się spotykać z pewnym chłopakiem. Przyznaję otwarcie, że nie przepadam za nim. Przez niego Laura opuściła się w nauce i więcej jej nie ma w domu, niż jest. Przestała pomagać i wracać o umówionej godzinie, ale przede wszystkim przestała do mnie mówić. Ja już nie znam swojego dziecka, a boję się o nią, jak to matka. Pewnego dnia coś mnie podkusiło i przeczytałam jej pamiętnik. Dosłownie mnie zmroziło gdy odkryłam, co ona planuje".
Pon. 21 sierpnia
"Moja przyjaciółka Majka zerwała z chłopakiem, bo dowiedziała się, dlaczego nie chciał jej zaprosić na chatę. Okazało się, że mieszkał nadal z rodzicami! Szkoda, bo miałam nadzieję, że ta niespokojna dusza w końcu ma szansę ustatkować się u boku porządnego i sympatycznego mężczyzny... Tymczasem ona wymieniła go na nowy obiekt uczuć... Nie ogarniam tego — przeszkadzało jej, że Bartek mieszkał z mamą, a teraz zupełnie olała to, z kim mieszka nowy wybranek jej serca... Muszę jej przemówić do rozsądku, zanim wpakuje się w bagno po uszy!"
Pon. 21 sierpnia
"Jestem mamą dwójki dzieci i uważam, że to im powinnam się poświęcić. To maluchy, które wymagają mojej uwagi. Nie mogę ich oddać do żłobka, złamałoby mi to serce. Dlatego chcę zrezygnować z pracy. Mąż uważa, że to kiepski pomysł, ale to chyba ja powinnam o tym zadecydować?"
Pon. 21 sierpnia
*Publikujemy list od naszej czytelniczki.
Pon. 21 sierpnia
"Mąż wyjechał za granicę, żeby było nam łatwiej. Tymczasem stało się zupełnie odwrotnie. On chce wybudować nam dom i zaczął przesadnie wręcz oszczędzać. Ja sama opiekuję się trzema córkami i synem, oraz pięcioma kotami. Straciłam pracę i nie mogę znaleźć nowej, a partner wysyła mi tylko 1000 zł na miesiąc i mam za to utrzymać całą naszą ferajnę. Dobrze, że chociaż rachunki płaci, bo tak niska kwota nawet by na te rachunki nie wystarczyła. Jestem już załamana. Zazwyczaj pieniędzy nie mam już po dwóch tygodniach, a gdzie reszta miesiąca? Sprzedałam już wszystko, co mogłam, żeby był na jedzenie. Nic więcej nie mam".
Pon. 21 sierpnia
"Mam 52 lata i jestem od 25 lat w związku małżeńskim z Grzegorzem. Nie ukrywam, że już od wielu lat nie układa mi się w moim związku. Mąż tylko siedzi przed tym telewizorem i pije, pije, i pije. No już jest taki stary i chrapie, że nie mogę na niego patrzeć. Pojechałam do sanatorium w Busku Zdrój, żeby wypocząć i zapomnieć o wszystkim. No i tak zapomniałam, że wróciłam z dzieckiem w brzuchu".
Pon. 21 sierpnia
"Może dla niektórych to śmieszne, ale ja naprawdę nie mam kogo zapytać. Pewnie są tu kobiety, u których też tak się zaczynało! Nie wiem, czy przesadzam, czy powinno mi się zapalić czerwone światełko! Roman pomylił moje imię i to w dość intymnej sytuacji! Od kilku dni nie mogę myśleć o niczym innym".
Nd. 20 sierpnia