"Może dla niektórych to śmieszne, ale ja naprawdę nie mam kogo zapytać. Pewnie są tu kobiety, u których też tak się zaczynało! Nie wiem, czy przesadzam, czy powinno mi się zapalić czerwone światełko! Roman pomylił moje imię i to w dość intymnej sytuacji! Od kilku dni nie mogę myśleć o niczym innym".
*Publikujemy list naszej czytelniczki.
Kocham swojego męża
Romek i ja od lat jesteśmy parą. Wszyscy znajomi zazdroszczą nam szczęścia. W zasadzie nie mamy na swoim koncie większych kryzysów. Poznaliśmy się 15 lat temu u znajomych na imprezie. On był wtedy w dziwnej relacji, ja dopiero co zerwałam z facetem. Dwoje rozbitków po przejściach.
Nie od razu między nami zaskoczyło. On próbował wyrwać się ze związku, ja sklejałam połamane serce. Budowaliśmy między sobą najpierw przyjaźń, potem miłość. Ja miałam sporo oporów, nie chciałam od razu wchodzić w kolejną relację, ale Romek wyznał mi miłość i odleciałam jak nastolatka!
U nas zawsze wszystko było takie poprawne. Najpierw rok związku, potem zaręczyny, po roku ślub. Żadne z nas nie chciało mieć dzieci, postawiliśmy na wygodne życie.
Wśród znajomych uchodziliśmy za przykładne małżeństwo. Romantyczne dusze, które nawet po latach trzymają się za rączki na spacerach. Tak faktycznie jest, mam wrażenie, że jest nam ze sobą dobrze i niczego nie chcemy zmieniać.
Oczywiście jest też drugi biegun takiej uporządkowanej relacji. Nasze życie jest ułożone, ale i nudne. Zawsze jestem w stanie przewidzieć, jakie Romek ma dla mnie "niespodzianki" czy atrakcje. Ja jednak nie narzekam, czuję się dzięki temu bezpiecznie.
canva.com
Mąż pomylił moje imię
Miałam do Romka bezgraniczne zaufanie. Nigdy nie dał mi powodów do zazdrości czy podejrzeń. Aż do ostatniej niedzieli! Podczas chwili zapomnienia mąż z dużym pobudzeniem wykrzyknął:
Haniu, co Ty ze mną robisz?!
Ja aż zesztywniałam. Nic się nie odzywałam, a on chyba nawet nie wychwycił swojej pomyłki. Nie wiem, czy to sygnał, że mnie zdradza. Nawet nie chcę do siebie dopuszczać tej myśli, ale prawda jest taka, że ostatnio w sypialni jest zupełnie inaczej. Mąż jest bardziej otwarty i odważny. Jak to wszystko składam do kupy, to aż boję się, co to może oznaczać.
Nie chcę wyjść na podejrzliwą i robiącą afera o nic, ale nie mogę przestać o tym myśleć. Nie dość, że pomylił moje imię to jeszcze w takiej chwili! Od tygodnia bacznie się mu przyglądam i analizuję każdy jego gest, wyjście i dziwne zachowanie. Jak mam być szczera, to nic nie budzi moich podejrzeń.
Boję się wygłupić i zapytać wprost. Przez te wszystkie lata nie dał mi ani razu powodu do zazdrości. Ale co, jeśli ta Hania istnieje?
Magdalena