"Moja starsza siostra i jej mąż to małżeństwo szczęśliwe i nieszczęśliwe zarazem. Bardzo się kochają, lecz oboje pragną dziecka, ale mają za sobą lata bezowocnych starań... Nie pogodzili się z tym do dziś. Jestem z siostrą w bliskich relacjach i chciałabym dla niej jak najlepiej, lecz w niektórych sprawach nic się nie da zrobić. Tak myślałam do czasu, aż tydzień temu zorientowałam się, że jestem w ciąży! Ja, singielka! Niekoniecznie chcę teraz wychowywać dziecko — lecz mam pewien plan!"
*Publikujemy list naszej czytelniczki.
Moja siostra nie może mieć dzieci
Mam na imię Emilia i mam starszą siostrę Julitę. Ja mam 24 lata, ona 38. Mimo dużej różnicy wieku Jula jest kochana, jesteśmy ze sobą bardzo zżyte... Wyszła za mąż już 10 lat temu i ma już swoje sprawy i swoje życie, to utrzymujemy bliskie relacje.
Przez to wiem, że Jula i jej mąż od ślubu starali się o dziecko... Gdy minęło parę lat, a z tych starań nic nie wychodziło, oboje przebadali się i okazało się, że niestety, nie mogą mieć dzieci.
Siostra do dziś się z tym nie pogodziła... Nawet już nie chce słuchać pytań od dalszej rodziny i znajomych, kiedy w końcu zamierzają powiększyć rodzinę. Nie wyobrażam sobie, co ona musi czuć, od tylu lat słysząc te ponaglenia od życzliwych, którzy nie znają jej sytuacji...

Ups, jestem nieplanowanej w ciąży
Dziwnie jest to wszystko urządzone, że kobieta, która tak bardzo pragnie dziecka, nie może go mieć... A ja, singielka wchodząca na drogę zawodowej kariery i na razie niezainteresowana założeniem rodziny... przez przypadek zaszłam w ciążę!
Dopiero 7. tydzień... Jeszcze kompletnie nic nie widać, lecz wiem już od 2 tygodni. Test ciążowy tylko to potwierdził.
Początkowo się przeraziłam, bo ciąża kompletnie nie wchodziła w moje życiowe plany na tym etapie... Kiedyś, kiedy będę miała kochającego partnera, męża, aby moje dziecko miało pełną rodzinę — mamę i tatę... to i owszem. Ale nie teraz, gdy jestem sama.
Lecz nawet teraz nie byłabym w stanie zrobić niczego złego tej małej istotce w moim brzuchu, ani zostawić w szpitalu... Absolutnie nie wchodzi w grę! Pomyślałam więc nad całkowicie innym rozwiązaniem.
Chcę urodzić to dziecko i oddać je siostrze
Pewnie będę musiała skonsultować ten pomysł z jakąś kompetentną instytucją... Ale mam pewien plan, który powinien wszystkich zadowolić! Ja będę miała swoje stare życie, dziecko będzie miało oboje wspaniałych rodziców, a siostra — w końcu mogłaby zostać mamą...
Plan jest taki: chcę to dziecko urodzić, a potem... oddać je siostrze i jej mężowi. Jako biologiczna matka mogę przecież wskazać, kto weźmie w adopcję moje dziecko.
Im dłużej nad tym myślę, tym lepszym rozwiązaniem mi się to wydaje... Wiem, że Jula nieraz rozważała adopcję, ale bali się z mężem, że trafią na dziecko z FAS i nie poradzą sobie... Poza tym Jula mówiła, że procedury adopcyjnetrwają bardzo długo, a ona ma już prawie 40 lat na karku.
A przecież córeczka/synek od siostry to "swoje" geny, bliska rodzina... Może dzięki temu poczują się pewniej? Mam nadzieję, że się na to zgodzą! Zaprosiłam ich na przyszły weekend, żeby przedstawić im swoją propozycję.
Jeśli się nie zgodzą, to trudno, wychowam tego maluszka sama, a inne sprawy będą musiały poczekać. Ale byliby głupi, gdyby nie skorzystali z takiej szansy...
Emilia