"Nie daję już rady. Mój mąż choruje, a ja się męczę. Dłużej tego nie zniosę"

"Nie daję już rady. Mój mąż choruje, a ja się męczę. Dłużej tego nie zniosę"

"Nie daję już rady. Mój mąż choruje, a ja się męczę. Dłużej tego nie zniosę"

canva.com

"Kocham swojego męża nad życie. Jest dla mnie wszystkim i kiedyś myślałam, że gdyby go zabrakło, to poczułabym się tak, jakby ktoś odciął mi dostęp do tlenu. Jednak w ostatnich latach wiele się zmieniło. Ja zwyczajnie już nie daję rady. Nie jestem już najmłodsza i sama powoli opadam z sil, a los wystawił mnie na tak ciężką próbę. Boję się, że jej nie przejdę. Czasami czuję, że dłużej już nie dam rady".

Reklama

*Publikujemy list od naszej czytelniczki.

Przeżyliśmy razem wiele pięknych lat

Jan nie był moim pierwszym, poważnym parterem. Byłam wcześniej w związku z mężczyzną, który źle mnie traktował. Po rozstaniu z nim (a w zasadzie po ucieczce od niego) długo nie potrafiłam, a nawet chyba nie chciałam nikomu zaufać.

Reklama

Ale kiedy poznałam Jana, wszystko się zmieniło. Najpierw była przyjaźń. Stał się moją złotą rączką i kiedy było trzeba coś naprawić czy czymś się w domu zająć, on zawsze był na miejscu.

Uczucia między nami rodziły się długo, ale gdy już oboje poczuliśmy do siebie coś więcej, ta miłość w nas dosłownie wybuchła.

Reklama

Wszyscy dookoła mówili, że piękna z nas para, a ja byłam przekonana, że Jan jest dla mnie nagrodą za wszystko, co musiałam przejść z poprzednim partnerem.

Reklama

Wybudowaliśmy dom

Wspólnymi siłami to zrobiliśmy. Wprawdzie czasami potrzebowaliśmy czyjejś pomocy, ale w budowę i urządzanie tego domu włożyliśmy mnóstwo serca.

Reklama

To miejsce stało się taką naszą oazą. Brakowało tylko dzieci, które wypełniłyby go radosnymi okrzykami.

Reklama

Niestety okazało się, że nie mogę ich mieć. Byłam pewna, że Jan mnie przez to zostawi, ale on tylko powiedział, że nikogo nigdy tak nie kochał i nie potrafiłby beze mnie żyć.

Kupiliśmy psa i traktowaliśmy go trochę jak nasze dziecko.

Dobrze nam się razem żyło. Byliśmy tak bardzo szczęśliwi. Aż do czasu.

smutne spojrzenie canva.com

Jan przeszedł udar

Lekarze obiecywali, że rehabilitacja pozwoli mu wrócić do sprawności, ale zajmuję się nim od 10 lat i jest tylko gorzej.

Jeśli chodzi o moje uczucia do męża, to zupełnie nic się nie zmieniło. Tylko że ja też mam już 60 lat (on skończył 69) i jest mi coraz trudniej. Siedzę zamknięta w tym domu i całkowicie mu oddana. Opiekuję się  nim, płacząc przy tym często. Nie mam z nim kontaktu. Mam wrażenie, że jego i tak już tutaj nie ma.

Siedzę czasem przy tym łóżku i płaczę, prosząc Boga o to, żeby coś się zmieniło, bo mam dość. Bo nie daję rady.

A później zrywam się z krzesła jak poparzona i wszystko wycofuję. Bo przecież wciąż go kocham najmocniej na świecie.

Jak w ogóle mogę być taką egoistką. No jak? Przecież go kocham! Dlaczego taka jestem? Jakim prawem pozwalam sobie na takie myśli? Nienawidzę siebie za to. W ogóle ostatnio siebie nie lubię. On dał mi w życiu tak wiele, a ja traktuję go jak jakiś problem. Ale to silniejsze ode mnie.

Bogusia

Agnieszka Dygant pokazała babcię.
Źródło: www.instagram.com/agnieszka_dygant_official/
Reklama
Reklama