"Pojechałam SAMA do sanatorium. Wróciłam już z dzieckiem w brzuchu"

"Pojechałam SAMA do sanatorium. Wróciłam już z dzieckiem w brzuchu"

"Pojechałam SAMA do sanatorium. Wróciłam już z dzieckiem w brzuchu"

Canva

"Mam 52 lata i jestem od 25 lat w związku małżeńskim z Grzegorzem. Nie ukrywam, że już od wielu lat nie układa mi się w moim związku. Mąż tylko siedzi przed tym telewizorem i pije, pije, i pije. No już jest taki stary i chrapie, że nie mogę na niego patrzeć. Pojechałam do sanatorium w Busku Zdrój, żeby wypocząć i zapomnieć o wszystkim. No i tak zapomniałam, że wróciłam z dzieckiem w brzuchu".

Reklama

*Publikujemy list naszej czytelniczki.

Moje małżeństwo nie było zbyt udane

Ja i Grzegorz już 25 lat jesteśmy razem w związku. Doczekaliśmy się dwójki dzieci: 20-letniego Michała i 15-letniej Kasi. Moje małżeństwo od dawna jednak nie jest zbyt udane — to fakt. Mój mąż ostatnie 5 lata bardzo się zaniedbał, a całą opiekę nad dzieckiem zrzucił na mnie. Sam skupił się tylko nad tym siedzeniem przed telewizorem dzień i noc, piciem piwska i zajadaniem się śmierdzącymi kiełbaskami. Nie mogłam tak już na niego patrzeć, bo każdego dnia staczał się na samo dno.

Reklama

Ja już wcale go nie interesował. Ja wiem, że mam 52 lata, ale nadal mam swoje potrzeby i chciałaby znowu poczuć się w pełni kobietę. Mój mąż chyba jednak tego nie rozumiał, bo jedyne, co go interesowało to tylko ten telewizor, który non stop jest włączony. Jedyne chwile wolnego były, gdy szłam do pracy.

Gdy jednak wracałam, (bo mąż pracuje krócej niż ja) już zastawałam go przed telewizorem. Miałam już tego dość, więc poszłam do lekarza i załatwiłam sobie sanatorium w Busku-Zdroju.

Reklama

Kobieta w czerwonej sukience Canva

Reklama

Chwile zapomnienia zaowocowały ciążą

Nie ukrywam, że zależało mi na tym, żeby wypocząć i zapomnieć o całym świecie. Już pierwsze dni turnusu owocowały w interesujące niespodzianki. Było naprawdę wspaniale. Te wszystkie zabiegi sprawiły, że wypoczęłam, a moja cera nabrała blasku.

Reklama

W końcu postanowiłam wybrać się na potańcówkę w tej małej, ale bardzo uroczej miejscowości. Nie ukrywam, że zrobiłam się na bóstwo i świetnie się bawiłam. W pewnym momencie podszedł do mnie 40-letni samotny mężczyzna, z którym szybko ruszyliśmy w tany. Początkowo miałem trochę opory, żeby tańczyć z obcym mężczyzną i jakby nie patrzeć, być dotykaną, ale trochę wypiłam i wszystkie opory bezpowrotnie minęły.

Reklama

Marek — bo tak nazywał się ten mężczyzna, którego poznałam, był mną oczarowany. Nie spodziewałam się, że młodszy mężczyzna się mną zainteresuje i bardzo mi to schlebiało. Poza tym Marek to zupełne przeciwieństwo mojego męża - przystojny, zadbany, szarmancki. Cały czas okazywał mi zainteresowanie, zadawał pytania i na nic nie naciskał. Muszę przyznać, że naprawdę był to dla mnie wspaniały i nietypowy czas. Ostatnie dwie noce były jednak najbardziej magiczne. Zdradziłam męża z Markiem i wcale nie żałuję. To było coś niezwykłego. Nie bałam się, że zajdę w ciążę, bo chociaż miewam jeszcze okres, to przecież w wieku 52 lat to prawie mission impossible. A jednak...

Po powrocie do domu okazało się, że jestem w ciąży. To na pewno nie jest dziecko mojego męża... Co robić?

Ewa

Źródło: .instagram.com/katarzynacichopek/
Reklama
Reklama