Z życia wzięte - Strona 150
"W sumie nie wiem, czy powinnam się z tego cieszyć, czy nie. Sytuacja jest taka, że próbowałam przekonać mojego chłopaka do oświadczyn. On jednak nie spieszył się z decyzją, więc postanowiłam porozmawiać z nim na ten temat. Efektem tej rozmowy były tzw. próbne zaręczyny. Otrzymałam skromny pierścionek na roczny okres testowy, bez romantycznych akcentów, w tonie bardziej biznesowym. Jeśli wszystko pójdzie dobrze przez ten czas, mój chłopak zaplanuje oficjalne oświadczyny. To jest coś nowego dla mnie, nigdy wcześniej nie słyszałam o takiej formie".
Nd. 7 lipca
"Dużo podróżuję po świecie i z każdej podróży staram się przywozić jakąś pamiątkę swojej sąsiadce, pani Marii. Jest dla mnie jak mama, której nigdy nie miałam. Raz na miesiąc staram się ją odwiedzić. Tego dnia poszłam na pchli targ, poszukać lampy vintage do swojego salonu. Ale natknęłam się na stoisko, na którym mężczyzna wystawił znajome mi rzeczy. Byłam pewna, że to dobytek Marii, bo niektóre prezenty dawałam jej z dedykacjami. W końcu powiedział, że znalazł to na śmietniku niedaleko. Odzyskałam wszystko i pojechałam do Marii zapytać, czemu wyrzuciła swoje rzeczy, ale drzwi były zamknięte, a mieszkanie puste".
Nd. 7 lipca
"Mój ojciec, z którym zawsze miałem bardzo dobre relacje, zaczął być zazdrosny o moją relację z teściem. Ta sytuacja staje się coraz bardziej uciążliwa".
Nd. 7 lipca
"Ostatnio wraz z mężem wybraliśmy się na romantyczny wyjazd we dwoje, a właściwie we troje - bo z pieskiem nad jezioro. Niestety, nagle coś strzeliło w oponie i okazało się, że złapaliśmy kapcia. Na szczęście niedaleko zobaczyliśmy szyld z napisem "warsztat" i jakoś się tam doczołgaliśmy. Byłam w olbrzymim szoku, gdy okazało się, że wyszła do nas 82-letnia staruszka w rękawiczkach i stwierdziła, że zaraz sobie z tym poradzi. Już po 15 minutach było po wszystkim".
Nd. 7 lipca
"Sąsiad rozpoczął remont z przytupem — od wiercenia i skuwania płytek. Pewnego dnia jednak przegiął, bo zaczął wiercić już o 4 rano. Gdy zwróciłam mu na to uwagę, powiedział: >Oj tam, oj tam. Jakoś pani przeżyje te 2 miesiące<".
Nd. 7 lipca
"Moja teściowa woli swojego syna od mojego męża. Sądziłam więc, że moja córka będzie u niej na gorszej pozycji. Jest zupełnie odwrotnie. Jest najmłodsza i faworyzuje ją, a przez to kuzyni jej po prostu nie lubią. Teściowa nie widzi niczego złego w swoim zachowaniu, choć wielokrotnie zwracałam jej na to uwagę".
Nd. 7 lipca
"Nie byliśmy na rodzinnych wakacjach od lat. Zawsze brakuje na to pieniędzy. Odkąd mamy dzieci, trudno jest się nam wyrwać z domu, nawet na randkę, a tym bardziej znaleźć chwilę dla siebie w natłoku codziennych obowiązków. Mąż teraz oznajmił mi, że podczas urlopu chce pojechać ze swoim kumplem na wakacje, a ja w tym czasie mam się zająć naszymi dziećmi. Jest mi przykro".
Sob. 6 lipca
"Miesiąc temu dowiedziałem się, że moja 68-letnia matka trafiła do szpitala. Zadzwoniła do mnie siostra i opowiedziała, że nie stać jej na rehabilitację, a lada dzień przyjedzie rachunek. Zgodziłem się go uregulować, ale w niczym więcej nie mogę im pomóc. Opieka nad matką to jej obowiązek".
Sob. 6 lipca
"Kilka tygodni temu uczestniczyłam w zjeździe maturalnym mojego rocznika. Cieszyłam się na to spotkanie, ponieważ chciałam spotkać się ponownie ze starymi znajomymi, z którymi straciłam kontakt. Niestety, opuściłam imprezę przed czasem i z nieprzyjemnym uczuciem, które ciągle mnie towarzyszy. Miałam nadzieję na wspólne wspomnienia i rozmowy, ale okazało się, że tego typu spotkania często sprowadzają się do przechwałek i opowiadania nieprawdziwych historii, mających na celu zaimponowanie innym".
Sob. 6 lipca
"Górale to już nie wiedzą, ile sobie powiedzieć za oscypka z żurawiną, lody, czy gofry na Krupówkach. Drogo tam jest jak nigdy wcześniej. Myślałam, że spędzimy fajny urlop z chłopakiem, ale na każdym kroku zaskakiwały nas ceny i jarmarczne atrakcje. Polskie góry to już nie to samo, co kiedyś. Nie widać tradycji i miłości do regionalnych smaków. A na Krupówkach więcej zakręconych frytek na patyku, niż dobrych szaszłyków z grilla z baraniny, które lata temu jadłam z rodzicami. Na szczęście piękne widoki ratują wszystko".
Sob. 6 lipca