"Sąsiad rozpoczął remont z przytupem — od wiercenia i skuwania płytek. Pewnego dnia jednak przegiął, bo zaczął wiercić już o 4 rano. Gdy zwróciłam mu na to uwagę, powiedział: >Oj tam, oj tam. Jakoś pani przeżyje te 2 miesiące<".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Sąsiad wymyślił sobie remont przez całe wakacje
Wszyscy wiemy, co Polacy najbardziej lubią robić podczas urlopu — remont mieszkania. Najlepiej generalny, czyli taki, w którym jest grzmot, huk, łomot i oczywiście wiercenie. Uporczywe borowanie najlepiej od świtu do zmierzchu.
Właśnie na taki genialny pomysł wpadł mój kochany sąsiad. Damian to mój sąsiad zza ściany. Do tej pory żyliśmy w zgodzie. OK, co prawda, gdy kłócił się z żoną, niestety wszystko słyszałam, bo mamy aż tak cienkie ściany. Tak samo, gdy jego dzieciaki śpiewały, czy hałasowały — również wszystko do mnie dochodziło przez ścianę pomiędzy naszymi mieszkaniami.
No, ale takie właśnie są uroki mieszkania w blokach. Te hałasy nie zdarzały się nagminnie, więc się go nie czepiałam.
Ale teraz przegiął. Sąsiad wpadł na świetny pomysł, że przez cały okres wakacji, czyli pełne 2 miesiące zrobi sobie remont mieszkania. Był tak miły, że uprzedził mnie o tym wcześniej. Niestety to, co nastąpiło potem, już miłe nie było.
Remont zaczął się z przytupem, bo pierwszego dnia robotnicy zaczęli wiercić już od 6 rano. Oczywiście mnie zbudzili, bo ja śpię przynajmniej do 8.
Robotnicy zaczęli z grubej rury, bo od generalnego remontu łazienki — a to jest chyba najgorsze. Gdybyście kiedyś zastanawiali się, jak brzmi skuwanie starych płytek, to brzmi jak borowanie zębów, ale takie kilkugodzinne i nieprzerwane. To gorsze niż wyrywanie naraz wszystkich ósemek. Głowa od tego pęka. No, nie da się wytrzymać.
Canva.com
Myślałam, że to jest już najgorsze, co może mnie spotkać. Stwierdziłam, że zagryzę zęby i jakoś wytrzymam. Przecież skuwanie płytek nie może trwać w nieskończoność.
Tak się akurat składa, że pracuję zdalnie i nie mam możliwości tak po prostu wyjść sobie z domu i wrócić wieczorem. W mieszkaniu mam zainstalowane szybkie łącze, wszystko po to, by móc w spokoju pracować. Jednak o spokoju teraz to ja mogę tylko pomarzyć.
Byłam załamana, że tak będzie wyglądać każdy mój dzień przez najbliższe 2 miesiące. Jednak okazuje się, że może być jeszcze gorzej.
Borowanie słyszę już od 4 rano
Po tygodniu remontu robotnicy zza ściany zaczęli remont nie o 6 rano jak dotąd, ale o 4 rano. Znów obudziło niemiłosierne dudnienie i borowanie. Tego było już za wiele. Wyskoczyłam z łóżka, w piżamie pobiegłam do robotników i zapytałam, co to ma być.
Canva.com
Oni odparli, że zaczynają tak wcześnie, bo są upały i muszą zdążyć do 10 rano, zanim na zewnątrz zrobi się upał. Okazuje się, że sąsiad wymyślił sobie także remont balkonu i na nim również skuwa płytki.
Nie wytrzymałam. Gdy sąsiad akurat przyszedł doglądać remontu (normalnie go nie ma, bo gdzieś się wyprowadził i nie musi słuchać tych hałasów), zwróciłam mu na to uwagę.
Powiedziałam, że to już przegięcie i tak się nie dać żyć, a tym bardziej pracować. Damian był tak bezczelny, że odpowiedział mi:
Oj tam, oj tam. Jakoś pani przeżyje te 2 miesiące.
Odwrócił się na pięcie i wyszedł. Zaczynam myśleć nad sąsiedzką zemstą. W sumie mnie też przydałby się mały remont. Myślę, że za rok odwdzięczę się sąsiadowi z nawiązką. Zobaczy, co ja teraz przeżywam.
32-letnia Weronika