Z życia wzięte - Strona 132
"Wnuczka ma trzynaście lat. To już duża dziewczyna. Jej rodzice sporo pracują, więc zaproponowałam, żeby przyjechała do mnie na kilka tygodni, skoro ma wakacje. Mieszkam na wsi, więc jest wokół sporo do roboty. Liczyłam na to, że mnie wesprze, nieco zaangażuje się w pomoc, trochę posprząta. A ona całymi dniami tylko gra na komputerze, który zabrała ze sobą z domu".
Śr. 24 lipca
"Teściowa zaproponowała, że przyjedzie do nas na wakacje, pomoże w domu i przy dzieciach. Z początku miałam opory, bo nie chciałam mieć na głowie kolejnego problemu, ale w końcu się zgodziłam. Już tego żałuję. Kiedy ja jestem w pracy, ona robi w domu prawdziwy armagedon. Wszystko przestawia, bo twierdzi, że jest niefunkcjonalnie".
Śr. 24 lipca
"Kosmetyczka, fryzjer, nowe ciuchy, to nikomu niepotrzebne. Włosy można sobie w domu pofarbować. Ja też nie wydaję na takie głupoty, a wiem, że gdyby żona miała możliwość, to by to robiła. Dlatego nie mówię jej, ile zarabiam. Odkładam, sam nie wiem jeszcze na co, ale wolę być zabezpieczony. A my możemy żyć skromnie. Nie przeszkadza mi to"
Śr. 24 lipca
"Moja córka ma 7 lat i dopiero od niedawna ma jakiekolwiek domowe obowiązki. Wcześniej wyręczałam ją we wszystkim, bo uważam, że obowiązki dla dzieci przedszkolnych to przesada. Mała miała się bawić i spędzać czas z koleżankami i kolegami. Dopiero teraz pomaga w domu, ale nie za darmo. Nie wszystkim się to podoba, a ja uważam, że to jedyne słuszne rozwiązanie".
Śr. 24 lipca
"Piszę do Was, bo muszę się wyżalić. Mam synową, która mnie bardzo drażni. Staram się ją polubić, naprawdę się staram, ale po prostu nie mogę. Czuję, że nie mam z nią żadnej wspólnej płaszczyzny i każda próba zbliżenia się do niej kończy się frustracją".
Śr. 24 lipca
"Moja sąsiadka, pani Maria, jest starszą panią, która od śmierci swojego męża, pana Stanisława, całkowicie zamknęła się w sobie. Pan Stanisław zmarł już trzy lata temu, a od tego czasu pani Maria praktycznie nie wychodzi z domu. Jedyne miejsce, do którego chodzi, to sklep spożywczy na rogu. Siedzi całe dnie w domu, ubiera się bardzo skromnie, często w stare i zniszczone ubrania. Jest mi jej szkoda, bo widzę, jak cierpi i jak samotna się czuje. Postanowiłam ją rozruszać, ładnie ubrać, ale niestety nic nie pomaga".
Śr. 24 lipca
"Niedługo mam ślub, a mój narzeczony i jego mama uparli się, że muszą ze mną wybierać suknię ślubną. Na początku myślałam, że to świetny pomysł, że wspólnie znajdziemy coś pięknego. Nie jestem przesądna i nie zależało mi na tym, w którym momencie pan młody może zobaczyć mnie w sukni ślubnej. Niestety, teraz jestem tylko zła i zmęczona. Okazuje się, że w żadnej sukni się im nie podobam".
Śr. 24 lipca
"Jestem kilka dni przed urlopem i właśnie zebrało mi się na pewne przemyślenia dotyczące wakacyjnych wyjazdów. Jeszcze te kilka lat temu nie zastanawialiśmy się z mężem, gdzie pojechać, bo wybór był tylko jeden – dwa tygodnie we Władysławowie były tym, na co czekało się przez cały rok. Jednak w pewnym momencie przestałam jeździć nad polskie morze i nie żałuję. Wystaw parawanów i ceny nas nie zachęcają. W tych pieniądzach można mieć przyzwoite warunki za granicą, więc wybieramy mądrze".
Wt. 23 lipca
"Gdy wyjeżdżaliśmy na pierwsze od lat wakacje we dwoje i zostawialiśmy Karolka i Michasię na tydzień u dziadków, dałam im wyraźne wytyczne, jak zorganizować czas naszym dzieciom, a oni się nie wywiązali".
Wt. 23 lipca
"Nie jesteśmy bogaczami, żyjemy przeciętnie, ale zawsze marzyły nam się luksusowe wakacje. Pragnęliśmy choć raz wyjechać na dłużej w jakieś piękne miejsce i zaznać wygody, pięknych widoków i niesamowitych wspomnień, do których mieliśmy wracać przez resztę życia. Jednak nie wiem, czy tak się stanie. Tuż przed wykupem upragnionej wycieczki, mąż oznajmił mi, że jego była żona jest ciężko chora i potrzebuje wsparcia. Właśnie dlatego chce dać jej te pieniądze, zamiast wpłacić na wyjazd. Nie chcę się na to zgodzić".
Wt. 23 lipca