Z życia wzięte - Strona 573
"Moje małżeństwo z Alanem nie było od początku udane i wiedziałam, że prędzej czy później będę musiała uciekać z tej relacji, gdzie było dużo przemocy psychicznej, dlatego gdy po roku od narodzin Nadii mój mąż mnie zdradził, czułam w pewien sposób nawet ulgę, bo zwolnił mnie z obowiązku składania papierów rozwodowych".
Śr. 6 września
"Zdawałam sobie sprawę z tego, że po narodzinach dziecka wiele się zmieni i niekoniecznie będę tą samą osobą, co przed dzieckiem. Wiedziałam, że życie po prostu będzie wyglądało inaczej, ale nie jestem natomiast pewna czy taką świadomość miał mój mąż, ponieważ od kiedy narodziła się Klara, Grzesiek zachowuje się tak jakby był singlem, który mieszka ze współlokatorką, czyli ze mną".
Śr. 6 września
"Nasze małżeństwo wydawało mi się zgodne, choć faktycznie od samego początku Tomek zwracał uwagę na inne kobiety i komplementował je, gdy mijaliśmy na ulicy jakieś znajome, ale myślałam, że ma to związek po prostu z tym, że jest lekarzem medycyny estetycznej i zwraca uwagę na piękno. Niestety z czasem okazało się, że jest zupełnie inaczej".
Śr. 6 września
"Pięć lat temu postanowiliśmy z mężem, że sprzedamy nasze mieszkanie i za wszystkie te pieniądze kupimy córce dom. Ona dołoży swoje oszczędności i to akurat pokryje koszty. Trafiła się świetna okazja, idealnie to, czego szukaliśmy! Kto by tam płacił za notariusza, skoro możemy po prostu umówić się z własnym dzieckiem, że skoro zostaliśmy bez dachu nad głową, to będziemy razem z nimi mieszkać... Nie widzieliśmy sensu dwa razy tego przepisywać, więc córka od razu podpisała umowę na siebie. Przecież nie wyrzuci rodziców na bruk... Chcieliśmy przyoszczędzić, te teraz mamy za swoje!"
Śr. 6 września
"Nie lubię dzieci. A jej syn wkurza mnie najbardziej na świecie. Bardziej niż inne dzieciaki. Nie wiem sam, czy to dlatego, że mam świadomość, że mogę mieć z nim kontakt do końca życia, czy po prostu jest trudny. Kocham jego matkę i to była miłość od pierwszego wejrzenia. Na początku nawet nie wiedziałem, że ma dziecko. Dowiedziałem się przypadkiem, po miesiącu. Ale wtedy było już za późno, żebym zrezygnował z tej relacji. Ona nie szukała niczego poważnego, ale też wpadła jak śliwka w kompot. Wolę spędzać z nią czas sam na sam. Gdy jej syn pojawia się na horyzoncie, szybko uciekam".
Śr. 6 września
"Minęło dopiero kilka dni, a ja już wylądowałam na dywaniku u pań wychowawczyń z przedszkola, do którego chodzi mój synek... Nie spodziewałam się, że spotka mnie taki ciemnogród! Zamiast dać dziecku czas i spokój, wymownie zasugerowano mi, żebym rano przyprowadzała synka w majteczkach, a nie w pampersie. Nie dość, że dziecko ma stres adaptacyjny, to jeszcze mam mu taką zmianę zafundować? Nie jest na to gotowy, a my mamy swoje powody".
Śr. 6 września
"Podobno takiego faceta to ze świecą szukać. No i pewnie koleżanki mają rację, bo ja faktycznie nigdy wcześniej nie byłam z nikim tak bardzo dopasowana. Mamy te same smaki i bardzo podobne poczucie humoru. Lubimy ten sam rodzaj rozrywki, a nasze priorytety są identyczne. W łóżku też świetnie się dogadujemy, a to przecież bardzo ważne. Mimo wszystko jest jedna rzecz, która mnie od niego odpycha. Dla jednych to pewnie błahostka, dla mnie jednak jest to sprawa na tyle istotna, że czasami zwyczajnie mam ochotę od niego odejść. Nie wiem już co mam robić. Jak znaleźć kompromis?"
Śr. 6 września
"Żyje się tylko raz. Żałuję, że zrozumiałam to dopiero teraz, kiedy mam pięćdziesiąt lat. Rozstałam się z mężem, bo zakochałam się w młodszym mężczyźnie. Rafał ma trzydzieści lat. Znamy się krótko, ale już ze sobą zamieszkaliśmy. Wierzę, że to ten jedyny, a córka przestrzega mnie przed tym związkiem".
Śr. 6 września
„Ostatnio z mężem otrzymaliśmy zaproszenie na wesele od mojej dalekiej kuzynki. Bardzo się ucieszyliśmy, bo dawno na żadnym nie byliśmy, więc nie mogliśmy się doczekać, aż spotkamy się z rodziną i wspólnie wytańczymy za wszystkie czasy. Moja radość nie trwała długo. Gdy zobaczyłam, co znalazło się w koszyczku ratunkowym w toalecie, zaniemówiłam. To jakiś skandal!”
Śr. 6 września
"Żenię się! Od momentu, gdy Asia zgodziła się zostać moją żoną, jestem najszczęśliwszym facetem na ziemi. Powoli ustalamy wszystkie szczegóły wspólnego życia, a że moja narzeczona jest przesadnie ułożona, to omawiamy każdy aspekt. Wczoraj przeżyłem szok, bo okazało się, że mamy zupełnie inne spojrzenie na finanse. Ona chce po ślubie mieć osobne konta i rozliczać się z każdego wydatku, ja sobie tego nie wyobrażam. No i niestety zrozumiałem, czemu jej na tym tak bardzo zależy. To przykre!"
Śr. 6 września