Z życia wzięte - Strona 574

"Mój synuś ma 35 lat i nigdy nie miał partnerki. Żadna nie jest wystarczająco dobra"
"Mój synuś ma 35 lat i nigdy nie miał partnerki. Żadna nie jest wystarczająco dobra"

"Sebuś ma 35 i jest dorosłym mężczyzną. Od dawna zresztą. Ale dopóki mieszka ze mną, zamierzam się nim opiekować, jak przystało na matkę swojego dziecka. Fakt, podstawiam mu często coś pod nos, sprzątam po nim, ale on pracuje na pół etatu, wraca zmęczony, więc pozwalam mu pograć na konsoli czy po prostu zrobić sobie drzemkę. A dla mnie, jako dla matki, to sama przyjemność, że mogę tak swojego syneczka uszczęśliwiać. Umówiliśmy się, że Sebuś wyprowadzi się jak znajdzie sobie dziewczynę. Wtedy zamieszkają razem i będą żyć już na własny rachunek. Ale jakoś do tej pory nie trafiła się żadna, która byłaby dla niego wystarczająco dobra".

Śr. 6 września

"W domu wszystko jest na mojej głowie. Muszę usługiwać mężowi i dzieciom"
"W domu wszystko jest na mojej głowie. Muszę usługiwać mężowi i dzieciom"

"Nie tak wyobrażałam sobie moje życie. Sprzątam, gotuję, piorę. Mąż i dzieci nie robią kompletnie nic. W domu wszystko jest na mojej głowie, a ja przecież też pracuję. Czuję się jak gosposia, nie mam nawet chwili na odpoczynek. A kiedy ich upomnę, tylko do mnie pyskują". 

Śr. 6 września

"Znalazłam się w sytuacji bez wyjścia. Albo praca, albo mąż"
"Znalazłam się w sytuacji bez wyjścia. Albo praca, albo mąż"

"Są takie chwile, gdy człowiek znajdzie się w sytuacji bez wyjścia i zupełnie nie wie, jaką podjąć decyzję, bo każda będzie zła i będzie skutkować zaprzepaszczeniem okazji na coś wspaniałego. Pomóżcie mi podjąć słuszną decyzję".

Wt. 5 września

"Nastoletni syn wciąż zapomina o higienie. Ostatnio już naprawdę przesadza"
"Nastoletni syn wciąż zapomina o higienie. Ostatnio już naprawdę przesadza"

"Mój syn zawsze był wielkim czyściochem. Miał taki czas, że potrafił kąpać się trzy razy dziennie. Mało tego! On śmieci wynosił w rękawiczkach, bo brzydził się chwycić worek. Szczoteczkę do zębów zmieniał co trzy dni i nie było opcji, żeby dwa dni z rzędu założył tę samą stylizację. Nawet jeśli miał coś na sobie przez godzinę, i tak trafiało do prania. Wszystko zmieniło się chwilę przed jego trzynastymi urodzinami. Teraz ma 15 lat, a ja codziennie i wciąż muszę mu przypominać o higienie".

Wt. 5 września

"Zrobiłam to dla odzyskania pewności siebie. Mąż wypomniał mi stracone pieniądze"
"Zrobiłam to dla odzyskania pewności siebie. Mąż wypomniał mi stracone pieniądze"

"Zawsze robiłam wszystko z myślą o mężu i dzieciach. Jeśli udało mi się odłożyć jakieś pieniądze, i tak wydawałam je na nich. Albo na ich potrzeby, albo na przyjemności. Ten jeden raz postanowiłam zrobić coś dla siebie. I ja wiem, że to były duże pieniądze, ale zarobiłam je sama. Nikt nawet o nich nie wiedział. A to, co zrobiłam, miało poprawić moje poczucie własnej wartości, które w ostatnich latach mocno podupadło. Tak się cieszyłam. Nareszcie szczerze się do siebie uśmiechałam. Ale mój mąż zepsuł mi całą tę radość i zwyczajnie wypomniał mi stracone pieniądze".

Wt. 5 września

"Wreszcie wracam do szkoły. Tak długo czekałem na ten magiczny moment, żeby się wyrwać"
"Wreszcie wracam do szkoły. Tak długo czekałem na ten magiczny moment, żeby się wyrwać"

"Dzisiaj pierwszy dzień w szkole, a ja jestem tak szczęśliwy, że szok. Dwa miesiące czekania na nadejście szkoły. Wreszcie! Wreszcie! Wreszcie! Tak bardzo cieszę się, że już nie muszę siedzieć w tym domu".

Wt. 5 września

„To był największy kryzys w naszym małżeństwie, ale mu wybaczyłam. Czy żałuję?”
„To był największy kryzys w naszym małżeństwie, ale mu wybaczyłam. Czy żałuję?”

„Nie ma związków idealnych i przekonałam się o tym, będąc już w kilku związkach, które skutecznie zrujnowały moje może i oderwane od rzeczywistości oczekiwania co do partnera na całe życie. Najbardziej jednak zawiódł mnie mój obecny mąż i to był największy kryzys w naszym małżeństwie, ale mu wybaczyłam. Czy żałuję? Trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi, ale wiem, że z rozwodu wyciągnąłby zdecydowanie cenniejsze wnioski”.

Pon. 4 września

"Bycie singielką po sześćdziesiątce to raj na ziemi! Nie mogę się opędzić od adonisów i alvarosów..."
"Bycie singielką po sześćdziesiątce to raj na ziemi! Nie mogę się opędzić od adonisów i alvarosów..."

"Kiedy 40 lat temu szłam do ołtarza, myślałam, że małżeństwo z bogatym mężczyzną będzie spełnieniem moich marzeń i ustawi mnie do końca życia, a rozwód to najgorsza możliwa katastrofa dla kobiety. Jednak rzeczywistość okazała się mniej kolorowa... Po latach, kiedy moje dzieci już dorosły, zostałam rozwódką. To był przełom. Teraz mam 62 lata i... sama się dziwię, ale żyję jak księżniczka! A najbardziej cieszę się z tego, że jestem znów singielką... Zawsze wiedziałam, że jestem atrakcyjną kobietą, ale dopiero teraz to odczułam..."

Pon. 4 września