"Nie lubię dzieci. A jej syn wkurza mnie najbardziej na świecie. Bardziej niż inne dzieciaki. Nie wiem sam, czy to dlatego, że mam świadomość, że mogę mieć z nim kontakt do końca życia, czy po prostu jest trudny. Kocham jego matkę i to była miłość od pierwszego wejrzenia. Na początku nawet nie wiedziałem, że ma dziecko. Dowiedziałem się przypadkiem, po miesiącu. Ale wtedy było już za późno, żebym zrezygnował z tej relacji. Ona nie szukała niczego poważnego, ale też wpadła jak śliwka w kompot. Wolę spędzać z nią czas sam na sam. Gdy jej syn pojawia się na horyzoncie, szybko uciekam".
Publikujemy list naszego czytelniczka. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Nie mogło być tak idealnie
Nie szukałem miłości. Raczej zależało mi na przygodnej znajomości, ale nie takiej na raz. Chciałem poznać kobietę, z którą będę się dobrze czuł nie tylko w łóżku. Dużo pracuję i gdy mam chwilę wolnego, chcę odetchnąć od wszystkiego, wyjść gdzieś, pośmiać się, zwierzyć komuś.
No i trafiłem na Adelę. Lepiej nie opowiadać o tym, gdzie ją znalazłem, bo nawet mi jest za to wstyd. Ale dzięki temu miałem pewność, że ona też nie szuka stałego związku.
Mnie za serducho ścisnęło już przy pierwszym spotkaniu. Nigdy niczego takiego nie poczułem przy żadnej kobiecie. Ale nie myślałem o tym. Spędzaliśmy razem czas i nie mówiliśmy sobie za dużo o prywatnych sprawach.
W zasadzie nie miały one dla mnie znaczenia, aż do momentu, gdy zobaczyłem ją na zakupach z jakimś chłopcem.
To był jej syn
Adela trochę się speszyła, gdy mnie zauważyła, ale przedstawiła mi młodego, a ja zabrałem ich na lody.
Gdy wróciłem do domu, nie mogłem przestać o tym myśleć. Ja nienawidzę dzieci. Nie wiem, dlaczego tak jest, ale skręca mnie na samą myśl o nich. I załamałem się. Bo zrozumiałem, że ja kocham tę kobietę i chcę spędzić z nią resztę życia. To było miesiąc po naszym pierwszym spotkaniu.
Stwierdziłem, że muszę to przerwać. I na początku udawało mi się być od niej daleko, ale w pewnym momencie to ona zaczęła mnie bombardować wiadomościami. Wyznała mi, że poczuła do mnie coś więcej.
Byłem szczęśliwy, choć przerażony, ale stwierdziłem, że może jednak spróbuję się przekonać do tego chłopaka.

On naprawdę mnie polubił
Na początku pomyślałem, że może jakoś to będzie. Układaliśmy razem klocki, graliśmy na konsoli i w piłkę nożną. Mały jest aktywny, a ja lubię pojeździć rowerem czy na rolkach.
Ale on wciąż jest między nami. Rano przychodzi do naszego łóżka, a ja czuję się wtedy okropnie. Odpycha mnie takich zachowaniem.
Albo jak prosi, żebym położył się koło niego i poczytał mu bajkę na dobranoc.
Ten mały jest niby grzeczny. Usłuchany. Ale jest dzieckiem, a ja zwyczajnie dzieci nie znoszę.
Nie wiem, co mam zrobić, żeby się do niego przekonać. Szaleję za jego matką, ale ostatnio wolę spędzać z nią czas tylko wtedy, gdy jej syn jest u ojca. Czy to może się kiedyś zmienić? Czy jest jakaś szansa, że będę szczęśliwy w tym trójkącie?
Konrad