Z życia wzięte - Strona 530
"Kiedy usłyszałam diagnozę, kompletnie się załamałam. Nikt w wieku trzydziestu lat nie spodziewa się, że może mieć raka. Nie miałam sił, ani motywacji do podjęcia terapii, a bliscy nieszczególnie mnie wspierali. Na szczęście spotkałam na swojej drodze Pana Romana. To bezdomny, którego codziennie widziałam pod sklepem. Pewnego razu do mnie zagadał. Zauważył, że kiepsko wyglądam".
Nd. 8 października
"Już mam dość mojego mężczyzny. Serio, ja tylko piorę, gotuję i sprzątam, a on tylko siedzi przed tym telewizorem. W końcu nie wytrzymałam i znalazłam sobie kochanka. Marek przynajmniej widzi we mnie kobietę, a nie kucharkę i mogę na niego liczyć, jeśli chodzi o te sprawy. Za młody jest na związek, ale jeśli chodzi o wiadomo co, to narzekać nie mogę".
Nd. 8 października
„Gdy poznałam Tomka mój świat był cały na różowo! Kolejne dni, tygodnie i miesiące były wprost cudowne. Wyjechaliśmy nad Morskie Oko i tam, jak wiele zakochanych par powiedziałam tak. To była najszczęśliwsza chwila w moim życiu. Niestety całą moją radość zepsuła moja matka, która jak tylko dowiedziała się o zaręczynach zaczęła wypytywać Tomka o zarobki, oszczędności, a nawet, czy inwestuje w kryptowaluty, bo przecież to takie modne!”
Nd. 8 października
"Odkąd urodziłam dziecko, mam na pieńku z teściową... Jestem tą złą matką, bo niczego nigdy nie prasuję, a zwłaszcza dziecięcych ciuszków! Odkąd jest z nami mała Marcelinka, nie ma dnia, żebym nie słyszała marudzenia teściowej o żelazko... Najbardziej leniwa i niefrasobliwa matka ever to ja, bo nawet o podstawowe sprawy zadbać nie potrafię. Tłumaczyłam, wyjaśniałam - jak grochem o ścianę. Ale mam pewien niecny plan, jak wybrnąć z tej matni..."
Nd. 8 października
"Helena była moją sąsiadką ze wsi. Przez lata żaliła mi się na swoją rodzinę. Mówiła, że dzieci i wnuczęta odwiedzają ją tylko wtedy, kiedy czegoś potrzebują. Odgrażała się, że na pewno nie zostawi im domu po śmierci. Okazało się, że rzeczywiście wykręciła im niezły numer. Gdybyście tylko zobaczyli minę jej syna..."
Nd. 8 października
"Wydawało mi się, że w naszej paczce wszystkie trzymamy się razem i traktujemy się tak samo, ale okazało się, że Zosia zachowała się w niezbyt elegancki i nie chciałabym więcej się z nią spotykać i kolegować, bo jest dla mnie osobą pazerną i chytrą. Być może nie powinnam tak mówić, ale biorąc pod uwagę fakt, że sporo w życiu przeszłam i dużo widziałam, to nie mam zamiaru udawać, że kogoś lubię".
Sob. 7 października
„Psy, koty, myszoskoczki, rybki, a nawet gekony... Ludzie mają różne zwierzęta domowe. Mój mąż jednak poszedł o krok dalej. Stwierdził, że będzie jeszcze bardziej oryginalny i sprezentuje sobie... małpę. Uparł się, że marzenia trzeba spełniać i ma do mnie pretensje, że go nie wspieram. Ma rację?”
Sob. 7 października
"W klasie mojego syna panują dość dziwne zwyczaje, do których nie przyzwyczaiłam się w poprzedniej szkole i wydaje mi się, że to nie jest normalne, ale mogę się mylić... Bruno ostatnio przyszedł do domu i powiedział, że pani nauczycielka wspomniała na lekcji wychowawczej o tym, jaki prezent chciałaby dostać na dzień nauczyciela".
Sob. 7 października
"Moim marzeniem było dostanie się na studia do Warszawy. Kiedy to się wreszcie udało, skakałam z radości. Nie spodziewałam się jednak, że studiowanie w stolicy będzie takie trudne. Nie chodzi jednak o przedmioty na prawie, bo z tym sobie radzę, ale o rosnące ceny. Obecnie śpię na dworcu, bo nie stać mnie na wynajem mieszkania".
Sob. 7 października
„Gdy ubierałam czerwoną mini przed spotkaniem z Anetą i Adamem, to poczułam, że ta noc wiele zmieni w moim życiu. Nie wiedziałam jeszcze, że tak bardzo. To była ostatnia noc, w której byłam pewna tego, co czuję i uznawałam od ostatnich 15 lat za pewnik. Podwójna randka odmieniła moje życie na zawsze!"
Sob. 7 października